Rowerowo – PrzygodyPrzemka.pl https://przygodyprzemka.pl - pieszo, rowerem, z aparatem Sun, 18 Jul 2021 10:55:33 +0000 pl-PL hourly 1 https://przygodyprzemka.pl/wp-content/uploads/2020/12/cropped-pzfavn-1-32x32.png Rowerowo – PrzygodyPrzemka.pl https://przygodyprzemka.pl 32 32 Twierdza Modlin – rowerem wzdłuż dwóch rzek https://przygodyprzemka.pl/twierdza-modlin-rowerem-wzdluz-dwoch-rzek/ https://przygodyprzemka.pl/twierdza-modlin-rowerem-wzdluz-dwoch-rzek/#respond Mon, 09 Sep 2019 14:58:58 +0000 https://przemekzwiedza.pl/?p=3573 Wracam do dłuższej przerwie. Przyznam się, że złapałem lenia i choć jakieś tam podróże odbyłem w tym roku, to w ogóle nie miałem ochoty na obróbkę zdjęć, a tym bardziej na pisanie. Pora to zmienić, bo jest o czym. Na dobry początek pierwszy dzień majówki i Twierdza Modlin.

[...]

Czytaj więcej from Twierdza Modlin – rowerem wzdłuż dwóch rzek

]]>
Wracam do dłuższej przerwie. Przyznam się, że złapałem lenia i choć jakieś tam podróże odbyłem w tym roku, to w ogóle nie miałem ochoty na obróbkę zdjęć, a tym bardziej na pisanie. Pora to zmienić, bo jest o czym. Na dobry początek pierwszy dzień majówki i Twierdza Modlin.

Na tegoroczną majówkę nie miałem specjalnego planu. Cały jej przebieg wymyśliłem zaraz po świętach wielkanocnych. Plan na dni 3-5 maja miałem, a na pierwsze dwa dni majówki, jakoś nie specjalnie. Dlatego postanowiłem pojeździć w końcu na rowerze. Cel pierwszej przejażdżki rowerowej w tym roku to Twierdza Modlin, gdzie spędziłem kilkanaście lat swojego życia.

Plan wycieczki zakładał trasę: Twierdza Modlin – wzdłuż brzegów Narwi i Wisły, Zakroczym – wzdłuż brzegu Wisły, Gałachy i powrót do Twierdzy Modlin, przetestowanie nowej ścieżki rowerowej i powrót do domu. Szczegółową mapkę znajdziecie niżej.

W Twierdzy Modlin nie było mnie ładnych, kilka lat. Teraz chciałem sprawdzić jak zmienił się brzeg Narwi i Wisły, czy zostało coś zrobione (kiedyś były ponoć plany promenady – ale chyba tylko na planach się skończyło).

Twierdza Modlin – powrót na stare śmiecie

W kierunku twierdzy ruszyłem ścieżką rowerową wzdłuż ulicy Modlińskiej, dalej przeprawiłem się przez most na Narwi, a chwilę potem byłem już w obrębie historycznej warowni.

Swoją drogą, na tegoroczne lato, zaplanowany został remont Mostu Pancera (nazwa mostu jest upamiętnieniem polskiego inżyniera por. Feliksa Pancera, który m.in. kierował pracami nad drewnianym mostem zwodzonym na Narwi, między Twierdzą Modlin a Wyspą Szwedzką) i szkoda, że pomyślano o budowie kładki rowerowej przez Narew, tym bardziej, że w niedalekiej gminie Czosnów oddano niedawno do użytku nowe ścieżki rowerowe, a byłoby to super połączeniem Twierdzy Modlin z Puszczą Kampinoską.

Na skrzyżowaniu ulic Chłodnej i Obwodowej, skręciłem w prawo i zjechałem w dół, ku Narwi, która za kilkaset metrów wpada do Wisły. Byłem jakoś tak zaoferowany powrotem na stare śmiecie, że w ogóle zignorowałem mijane zabytki po drodze (Bramę Ostrołęcką, pomnik upamiętniający pierwszy port rzeczny II Rzeczpospolitej, Wieżę Białą czy nieczynną elektrownię).

prochownia twierdza modlin rowerem wzdłuż dwóch rzek
Prochownia tuż za skrętem w kierunku rzeki (zdjęcie archiwalne)
Brama Ostrołęcka twierdza modlin rowerem wzdłuż dwóch rzek
Brama Ostrołęcka (zdjęcie archiwalne)
pomnik pierwszego portu rzecznego II RP twierdza modlin rowerem wzdłuż dwóch rzek
Pomnik upamiętniający pierwszy port rzeczny II RP (zdjęcie archiwalne)

Zatrzymałem się dopiero na twz. „Rycerzu”, czyli na dachu Kaponiery Maciszewskiego. Z tego miejsca jest bardzo ładny widok na miejsce, w którym Narew wpada do Wisły oraz na ruiny zabytkowego spichlerza zbożowego, który jest położony na Wyspie Szwedzkiej. Za plecami, na wysokim wale stoi najdłuższy budynek murowany w Europie (drugi na świecie), cytadela mierząca 2250 metrów!

twierdza modlin spichlerz
Spichlerz na Wyspie Szwedzkiej
Brama Napoleona twierdza modlin rowerem wzdłuż dwóch rzek
Brama Napoleona w ciągu cytadeli

Twierdza Modlin zarys historii

W tym miejscu jestem zmuszony wtrącić zarys historii Twierdzy Modlin. Zarys, bo ta szczegółowa, zabrałaby Wam za wiele czasu na czytanie.  Postaram się to zrobić w telegraficznym skrócie. Pierwszym, który docenił strategiczne walory tego regionu był polski król Władysław Jagiełło, który wyznaczył tutaj miejsce koncentracji swoich wojsk przed bitwą pod Grunwaldem.

Następnie Szwedzi, podczas Potopu, ufortyfikowali miejsce, w którym obecnie możemy podziwiać ruiny spichlerza zbożowego (dlatego to miejsce nazywa się Wyspą lub Kępą Szwedzką). Twierdzę Modlin rozpoczął budować Napoleon Bonaparte, a rozbudowali Rosjanie, dzięki którym możemy zwiedzać twierdzę, taką jaką jest obecnie.

Modlin był ważnym punktem polskiej obrony, we wrześniu 1939 roku. Walki trwały od 11 do 29 września 1939 roku. Modlin bronił się dzień dłużej niż Warszawa. Po wojnie znaczenie militarne Modlina osłabło i z czasem wojsko wyprowadziło się, a zabytki fortyfikacji pozostawiono same sobie. Z biegiem czasu zaczęły popadać w ruinę, a liczna ich część została ograbiona przez złomiarzy, dla których nie były problem nawet wielkie, masywne drzwi pancerne.

Dopiero niedawno, dzięki prywatnemu właścicielowi zaczęło się coś dziać w Twierdzy Modlin. Na koniec zarysu historycznego uwaga dla turystów.

Chaszcze jak były, tak są nadal

Po dłuższej chwili spędzonej na kaponierze, ruszyłem w dalszą drogę. Po lewej stronie minąłem Bramę Napoleona i zjechałem w dół, by za chwilę skręcić w prawo. Z przykrością muszę stwierdzić, że o ile teren do Kaponiery Meciszewskiego jest jako tako zadbany, to im dalej w kierunku mostu na Wiśle, tym jest gorzej.

W zasadzie nic się nie zmieniło od momentu, kiedy szedłem tędy kilka dobrych lat temu. Chaszcze i krzaki jak rosły, tak rosną nadal i zasłaniają widok na cytadelę, a potem mur Carnota z jednej oraz Wisłę z drugiej strony.

twierdza modlin rowerem wzdłuż dwóch rzek
Ścieżka wśród chaszczy. Myślałem, że ten teren będzie oczyszczony.

Po drodze minąłem dawny elewator, budynek zbudowany na planie litery J. Oprócz funkcji rozładunku zboża dla pobliskiego młyna, budynek pełnił również funkcję wieży artyleryjskiej.

Zbudowany został w ok. 1900 roku. Z poziomu wysokiego brzegu Wisły jest on niestety mało widoczny, z powodu zarastania przez chaszcze. Zatrzymałem się na chwilę, by zrobić zdjęcie i ruszyłem dalej.

Elewator twierdza modlin rowerem wzdłuż dwóch rzek
Elewator widok z dołu

Przez kolejne metry nie warto się zatrzymywać, bo i tak nic nie zobaczymy, chyba że chcemy być honorowymi dawcami krwi dla komarów ?.

Następnym wartym uwagi przystankiem jest początek (lub koniec – zależy, z której strony spojrzeć) Korony Utrackiej. W tym miejscu kończy się mur Carnota, który okala Twierdzę Modlin. Warto się tutaj zatrzymać na chwilę z uwagi na cegły w murze, bowiem niegdyś każda cegielnia podpisywała swoje wyroby. Dzięki temu możemy rozpoznać, w której cegielni zostały wykonane cegły, użyte do budowy Twierdzy Modlin (m.in. Mochty, Parowa, Stanisławów).

Cegły z nazwą cegielni twierdza modlin rowerem wzdłuż dwóch rzek
Cegła z napisem MOCHTY – to nazwa cegielni, w której wytworzono tę cegłę

Niedaleko znajduje się także wodowskaz i dobre miejsce na odpoczynek nad wodą, tylko trzeba zejść z dość stromych schodów. W czasach, gdy mieszkałem w Twierdzy Modlin, często bywałem w tym miejscu w trakcie wycieczek pieszych i rowerowych. Tak było i tym razem. Chwilę posiedziałem nad Wisłą i ruszyłem w dalszą drogę.

twierdza modlin rowerem wzdłuż dwóch rzek
Prawie przy wodowskazie

Przejechałem pod Mostem im. Obrońców Modlina i skierowałem rower pod dość męczące wzniesienie, które niegdyś, za małolata, było dla mnie nie lada wyzwaniem rowerowym ?. Teraz podjechałem pod nie bez problemu i skierowałem rower z powrotem, w kierunku Twierdzy Modlin.

Minąłem ogródki działkowe i skręciłem w prawo, mając po lewej ręce Cmentarz Forteczny, na którym kilka lat temu wznowiono pochówki. Mieszkając w obrębie twierdzy, często przychodziłem tutaj, teraz jednak popedałowałem przed siebie. Być może będzie jeszcze czas w tym roku, aby odwiedzić to miejsce i tym samym trochę je Wam przybliżyć.

Minowszy zabytkowe mury obronne, przeciąłem ulicę Bema przejazdem rowerowym i dalej jechałem DDR wzdłuż ulicy Chrzanowskiego, która następnie przechodzi w ulicę Ledóchowskiego. Po chwili opuściłem teren twierdzy i byłem znowu na moście narwianym. Stąd już miałem blisko do domu.

Mapka wycieczki

Zobacz trasę w Traseo

Na koniec mapka wycieczki. Odległość nie jest może imponująca, ale jak na rozruch po dłuższej przerwie może być. Mimo że nie mieszkam w Twierdzy Modlin już kilka lat, to nie ciągnie mnie w tamte rejony.

Jeśli czas pozwoli, to wrócę tam w tym roku na bardziej objazdową wycieczkę i pokażę Wam znane i mniej znane zabytki tego miejsca, które odegrało ważna rolę w historii naszego kraju. Jeśli nie dam rady w tym roku, to w przyszłym z pewnością tam zawitam.

Chcesz więcej rowerowych wpisów? Kliknij tutaj!

]]>
https://przygodyprzemka.pl/twierdza-modlin-rowerem-wzdluz-dwoch-rzek/feed/ 0
W poszukiwaniu czapli https://przygodyprzemka.pl/w-poszukiwaniu-czapli/ https://przygodyprzemka.pl/w-poszukiwaniu-czapli/#respond Mon, 30 Jun 2014 07:46:23 +0000 http://przemekzwiedza.pl/?p=1189 Oboje lubimy obserwować ptaki. Często, gdy wychodzimy na dłuższy spacer z psem, zabieramy ze sobą aparaty. Raz uda się nam coś “ustrzelić”, a za drugim razem nie. Często bywa również tak, że ptaki nie chcą z nami “współpracować”, jakby wiedziały, że chcemy zrobić im zdjęcie. Innymi razami bywa tak, że gdy idziemy bez aparatu, wtedy praktycznie co kilka kroków przepada nam “ujęcie życia”.

[...]

Czytaj więcej from W poszukiwaniu czapli

]]>
Oboje lubimy obserwować ptaki. Często, gdy wychodzimy na dłuższy spacer z psem, zabieramy ze sobą aparaty. Raz uda się nam coś “ustrzelić”, a za drugim razem nie. Często bywa również tak, że ptaki nie chcą z nami “współpracować”, jakby wiedziały, że chcemy zrobić im zdjęcie. Innymi razami bywa tak, że gdy idziemy bez aparatu, wtedy praktycznie co kilka kroków przepada nam “ujęcie życia”.

Któregoś dnia, Kalina wracała pociągiem z uczelni do domu. W okolicach leśnego przejazdu kolejowego między Cegłowem a Mrozami, zobaczyła przechadzającą się skrajem lasu czaplę siwą. Opowiedziała mi o tym i oboje połknęliśmy bakcyla. Postanowiliśmy, że “zapolujemy” (aparatami) na czaplę.

Na wycieczkę wyruszyliśmy w sobotę. Słoneczna pogoda sprzyjała temu, aby ruszyć się z domu i aktywnie spędzić weekend. Wyprawa miała być niedługa. Zaledwie 7,39 km, bo taką trasę ustawiłem w aplikacji Endomondo. Wycieczka była również sprawdzianem dla nowego pokrowca na mój telefon, ale to temat na osobny wpis (edit 04-01-2015: wpisu jednak nie będzie, a pokrowiec nawet fajny, jednak mam dwa “ale”: primo, na moim rowerze z uwagi na niestandardową ramę trochę kiepsko było patrzeć na wyznaczoną trasę, bowiem słońce odbijało się od folii ochronnej; secundo, telefon w pokrowcu niebezpiecznie zwiększył swoją temperaturę, więc pokrowiec mimo że mógł mi bardzo ułatwić życie, póki co poszedł w odstawkę, muszę poszukać albo innego pokrowca z lepszą wentylacją lub zrobić poprawki na moim modelu).

Zaplanowana trasa wycieczki - 7,39 km
Zaplanowana trasa wycieczki – 7,39 km

Jak zwykle wyruszyliśmy spod budynku dworca PKP w Mrozach. Kierowaliśmy się na Cegłów. Po przejechaniu około 1,5 km, tuż przed tablicą informującą, że dojechaliśmy do miejscowości Rudnik, skręciliśmy w lewo, w las. Droga po kilku metrach z asfaltowej przechodzi w gruntową.

Naszym celem był przejazd kolejowy. Z początku myślałem, że Kalina zobaczyła czaplę siwą w najbliższych okolicach przejazdu i tak też zaplanowałem trasę. Gdy byliśmy na miejscu, oznajmiła mi, że musimy jeszcze podjechać kilkaset metrów wzdłuż torów, w kierunku Cegłowa, co też zrobiliśmy.

czapla tory
Gdzieś przy torach na szlaku Warszawa – Terespol
Pociąg Kolei Mazowieckich - zdjęcie Kalina W. ek-art.pl
Pociąg Kolei Mazowieckich – zdjęcie Kalina W. ek-art.pl

Pokręciliśmy się trochę wzdłuż torów, lecz czapli nie udało się nam zaobserwować. Tylko robaczki i motyle. Choć z drugiej strony, gdybyśmy mieli więcej szczęścia, to mielibyśmy kilka fajnych zdjęć. Otóż na przykład udało się nam zaobserwować jakiegoś dużego ptaka (wydaje mnie się, że to orzeł, sądząc po rozpiętości skrzydeł i kolorze piór). Zdjęcie niestety zostało zrobione na szybko, bowiem ptak ten szybko leciał, a co za tym idzie, ze zdjęcia (przynajmniej) ja nie potrafię dokładnie określić jaki był to ptak. Pewien jestem, natomiast tego, że to nie jest kruk czy wrona.

Orzeł, duża wrona, może myszołów?
Orzeł, duża wrona, może myszołów?

Ale to nie koniec zmarnowanych okazji. Gdybym kilka sekund wcześniej odwrócił się “ustrzeliłbym” lisa, a tak, zobaczyłem go, gdy kończył przebiegać przez tory. Uciekła nam również sarna, ale gdyby nie skoczyła do ucieczki nawet byśmy jej nie zauważyli, bowiem i tak siedziała w krzakach.

Gdy wróciliśmy do przejazdu, przejechaliśmy go i kontynuowaliśmy wycieczkę według wytyczonej wcześniej trasy. Według wskazań mojego licznika rowerowego, przejechaliśmy w końcu 10,3 km, a Endomondo pokazało 9,99 km.

Następnego dnia, to jest w niedzielę, podjęliśmy ponowną próbę “zapolowania” na jakiekolwiek już zwierzę w okolicach wspominanego przejazdu kolejowego między Cegłowem a Mrozami. Jechaliśmy tym razem odwrotnie niż w sobotę. Jednak po około 2,5 km musieliśmy zawrócić z powodu zbliżającej się burzy, a przebywanie w lesie podczas burzy jest mało bezpieczne i przyjemne.

Postanowiliśmy sobie, że co jakiś czas będziemy wracali w tamto miejsce. Być może następnym razem uda się nam zrobić jakieś fajne zdjęcie mieszkańca lasu. Pożyjemy zobaczymy.

endo4

Zdjęcie główne pochodzi z serwisu http://commons.wikimedia.org

]]>
https://przygodyprzemka.pl/w-poszukiwaniu-czapli/feed/ 0
Mrozy – Cegłów – Mrozy https://przygodyprzemka.pl/mrozy-ceglow-mrozy/ https://przygodyprzemka.pl/mrozy-ceglow-mrozy/#respond Wed, 25 Jun 2014 10:17:01 +0000 http://przemekzwiedza.pl/?p=1233 Czwartek, 19 czerwca 2014 roku. Jedni wybierali się na procesję do kościoła z okazji Bożego Ciała, a my przygotowywaliśmy rowery, aby odbyć pierwszą po dłuższej przerwie wycieczkę. Kilka dni wcześniej szukałem inspiracji, gdzie by tu pojechać. Wytyczałem trasy możliwych wycieczek. Wytyczyłem chyba ze cztery trasy, a zdecydowaliśmy się na trasę: Mrozy – Rudnik – Cegłów (leśna ścieżka rowerowa, część ścieżki wytyczona jest przez Rezerwat Przyrody Jedlina) – Wola Rafałowska – Mrozy.

[...]

Czytaj więcej from Mrozy – Cegłów – Mrozy

]]>
Czwartek, 19 czerwca 2014 roku. Jedni wybierali się na procesję do kościoła z okazji Bożego Ciała, a my przygotowywaliśmy rowery, aby odbyć pierwszą po dłuższej przerwie wycieczkę. Kilka dni wcześniej szukałem inspiracji, gdzie by tu pojechać. Wytyczałem trasy możliwych wycieczek. Wytyczyłem chyba ze cztery trasy, a zdecydowaliśmy się na trasę: Mrozy – Rudnik – Cegłów (leśna ścieżka rowerowa, część ścieżki wytyczona jest przez Rezerwat Przyrody Jedlina) – Wola Rafałowska – Mrozy.

Jednakże jak się później okaże, życie, aplikacja Endomondo i inne czynniki zweryfikowały nasze plany.

Pierwotnie trasa miała wyglądać tak:

mrozy cegłów trasa pierwotna

Gdy przeszła procesja, wyruszyliśmy spod Dworca PKP w Mrozach. Aby ominąć ewentualną, dobiegającą końca procesję, postanowiliśmy pierwsze metry przejechać boczną drogą, a nie jak planowaliśmy wcześniej ulicami Kilińskiego i Mickiewicza. Wyjechaliśmy koło Urzędu Miasta i Gminy Mrozy i vis a vis kościoła parafialnego. Skręciliśmy w lewo na Cegłów.

Pierwsze pięć kilometrów przejechaliśmy w spokojnym tempie. Przed Zespołem Szkolnym w Cegłowie, zatrzymaliśmy się na krótki odpoczynek. Następnie na rondzie skręciliśmy w lewo (trzeci zjazd) i przecięliśmy tory kolejowe szlaku Warszawa – Terespol.

Kościół pw. św. Jana Chrzciciela i św. Andrzeja Apostoła

Dojechaliśmy do późnogotyckiego kościoła pw. św. Jana Chrzciciela i św. Andrzeja Apostoła. Kościół ten powstał w połowie XVI wieku. Dwudziestego pierwszego grudnia 1629 roku, biskup poznański Maciej Łubieński dokonał konsekracji kościoła i z tego czasu pochodzą: wschodni szczyt prezbiterium, sklepienie zakrystii oraz portal. Podczas remontu w 1862 roku, sklepienie świątyni zostało podparte w części nawowej, dwoma rzędami modrzewiowych kolumn.

Cegłów - Kościół Parafialny pw. św. Jana Chrzciciela i św. Andrzeja Apostoła
Cegłów – Kościół Parafialny pw. św. Jana Chrzciciela i św. Andrzeja Apostoła – widok od ulicy Henryka Sienkiewicza
Cegłów - Kościół Parafialny pw. św. Jana Chrzciciela i św. Andrzeja Apostoła
Wieża kościelna
Cegłów - Kościół Parafialny pw. św. Jana Chrzciciela i św. Andrzeja Apostoła
Widok z boku świątyni
Cegłów - Kościół Parafialny pw. św. Jana Chrzciciela i św. Andrzeja Apostoła
Widok od strony wejścia do kościoła

Tryptyk Cegłowski

Wspomniany kościół można (a w zasadzie trzeba) odwiedzić z powodu tak zwanego “Tryptyku Cegłowskiego”, który znajduje się tam od 1629 roku. Został on wykonany z inicjatywy biskupa poznańskiego Jana Lubrańskiego, około roku 1510, przez mistrza Lazarusa, który był uczniem Wita Stwosza. Tryptyk został wykonany dla Kolegiaty Warszawskiej, ale został przekazany przez jej Kapitułę dla Kościoła w Cegłowie.

Cegłów - Tryptyk Cegłowski
Tryptyk Cegłowski

“Tryptyk Cegłowski” jest wybitnym dziełem rzeźbiarskim plastyki późnogotyckiej, z powodu figur i płaskorzeźbionych kwater, które oprawione są w barakowe retabulum.

W centralnej części znajduje się figura Matki Boskiej z Dzieciątkiem w koronie, z lewej strony zaś Jan Chrzciciel – patron parafii w Cegłowie, a z prawej św. Stanisław biskup męczennik – patron Polski. Otaczające, centralną część tryptyku, kwatery przedstawiają: po stronie lewej od góry św. Barbarę więzioną w wieży przez swojego ojca, poniżej św. Dorota – męczennica z Cezarei Kapadockiej; po prawej stronie od góry św. Katarzyna – skazana na miażdżenie kołem, a ostatecznie ścięta mieczem, poniżej św. Małgorzata – ścięta w Antiochii za wiarę.

Cegłów
Tryptyk Cegłowski

W skład ołtarza wchodziły też malowane skrzydła, które przedstawiały legendy o św. Janie Chrzcicielu. Zostały przekazane w 1913 roku do warszawskiego Muzeum Diecezjalnego i spłonęły podczas Powstania Warszawskiego w 1944 roku.

W nawie ołtarza znajdują się rzeźby św. Anny Samotrzec, św. Piotra i św. Pawła. Zwieńczenie stanowi rzeźba Boga Ojca w otoczeniu aniołów.

Inne dzieła sztuki i zabytki w kościele i w jego otoczeniu

W kościele warte zobaczenia są oprócz ołtarza są także między innymi tabernakulum barokowe z XVIII wieku, ambona z XVIII wieku. Na granicy nawy i prezbiterium znajduje się belka tęczowa z rzeźbą Chrystusa Ukrzyżowanego (z końca XVI wieku), św. Jana i św. Marii Magdaleny.

Na zewnątrz znajduje się zabytkowa, wolnostojąca dzwonnica z XVIII wieku oraz trzy lipy drobnolistne – pomniki przyrody.

Scena z drogi krzyżowej - wnętrze kościoła
Scena z drogi krzyżowej – wnętrze kościoła
Ambona z XVIII wieku
Ambona z XVIII wieku – zdjęcie www.parafiaceglow.pl
Zabytkowa dzwonnica
Zabytkowa dzwonnica – zdjęcie www.parafiaceglow.pl

Pomnik Niepodległości

Na placu Anny Jagiellonki, na przeciwko kościoła, znajduje się Pomnik Niepodległości. Został on wybudowany w 1928 roku, z okazji 10. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Pomnik ma kształt trójbocznego, wysokiego słupa, zwieńczonego kulą ziemską, na której wspiera się orzeł w koronie, wzbijający się do lotu. W dolnej części znajduje się napis:

“NA PAMIĄTKĘ

X-LECIA

NIEPODLEGŁOŚCI RZECZYPOSPOLITEJ

1918 – 1928″

Inicjatorami budowy pomnika byli: wójt gminy Józef Kieliszczyk, sekretarz Chodorowski, dyrektor szkoły Czesław Nielepiec i ksiądz Franciszek Fijałkowski, proboszcz parafii katolickiej. Uroczyste odsłonięcie monumentu nastąpiło 10 maja 1934 roku.

Na uwagę zasługuje fakt, iż jest to jeden z nielicznych pomników z okresu II RP, który przetrwał nie naruszony okres PRL – orzeł nigdy nie miał zdjętej korony.

Ciekawostką może być również to, że podczas renowacji w 2011 roku, okazało się, że orzeł był trzykrotnie postrzelony.

 Cegłów - Pomnik Niepodległości
Cegłów – Pomnik Niepodległości

Kościół Mariawitów

Nieopodal kościoła katolickiego znajduje się druga świątynia w Cegłowie. Jest nią kościół Mariawitów.

W 1902 roku doszło w Cegłowie do rozłamu religijnego. Ówczesny proboszcz, ks. Bolesław Wiechowicz, przeszedł do wspólnoty mariawitów, a za nim uczyniło to większość parafian. Tylko dwie rodziny pozostały w kościele rzymskokatolickim. Pod naporem większości, musiały one oddać swoją świątynię. Wtedy też zaczęli o nią walczyć warszawscy kolejarze, którzy budując szlak kolejowy Warszawa – Terespol, mieszkali w Cegłowie i okolicy. Co niedzielę przyjeżdżali tłumnie na mszę świętą, którą odprawiał przyjezdny ksiądz. Do tej pory kolejarze przed ponad wieku są uznawani przez miejscowy Katolików za bohaterów i obrońców wiary. Ostatecznie, po ekskomunice nałożonej przez papieża Piusa X, wielu parafian powróciło do kościoła rzymskokatolickiego.

Na potrzeby społeczności starokatolickiej (mariawickiej) w 1906 roku wybudowano kościół parafialny, w stylu neogotyckim. Obecnie cegłowska parafia (należy do diecezji lubelsko-podlaskiej) jest jedną z większych na Mazowszu.

Cegłów - Kościół Mariawitów
Cegłów – Kościół Mariawitów

Cegłowska ścieżka rowerowa

Po obejrzeniu dwóch kościołów i pomnika pojechaliśmy dalej ulicą Tadeusza Kościuszki, ku ścieżce rowerowej, która prowadzi przez las (część tej ścieżki biegnie przez Rezerwat Przyrody Jedlina). Ścieżka ta jest dobrze utwardzona i dosyć dobrze oznaczona. Osobiście brakowało mi mapy trasy (chyba, że jest w innym miejscu). Całkowita długość trasy to 13,9 km.

Po zjechaniu z drogi asfaltowej (swoją drogą nie jest już pierwszej młodości) minęliśmy biało-zielony szlaban i postanowiliśmy sobie zrobić postój na mały posiłek. W lesie trwała wycinka drzew, więc mieliśmy gdzie usiąść. Z ilości rowerzystów, którzy nas mijali wnioskuję, że cegłowska ścieżka rowerowa jest chętnie odwiedzana.

Nasz plan na ten odcinek wycieczki był następujący:

  1. przejechanie w linii prostej około 1.7 km, następnie ostry skręt w lewo i nawrót.
  2. kolejne około 1,9 km w linii prostej i powrót do drogi asfaltowej, skręt w lewo, dojechanie do miejsca startu odcinka, następnie skręt w prawo, czyli mieliśmy znaleźć się na przeciwko miejsca, w którym jedliśmy.
  3. następnie mieliśmy przejechać około 6 km do miejscowości Skwarne, tam odbić w lewo na Cegłów, a potem skręcić z ulicy Piaskowej w Partyzantów i dalej jechać w kierunku Woli Rafałowskiej i Mrozów.

Trasa na ten odcinek miała wyglądać tak:

mapa2

A ja wyszło? Ano tak…

Po posiłku ruszyliśmy przed siebie. To co rzuciło się nam w oczy to Barszcz Sosnowskiego, który w tej okolicy rocznie dość licznie. Roślina ta pochodzi z rejonu Kaukazu, a na przestrzeni lat 50.-70. XX wieku została sprowadzona między innymi do Polski jako roślina pastewna. Szybko przekonano się, że jest to roślina bardzo inwazyjna, trudna w zwalczaniu, bardzo niebezpieczna z uwagi na sok, jaki wydziela (uwaga powoduje oparzenia skóry! – wpiszcie sobie w Wikipedii hasło “barszcz Sosnowskiego” i tam jest zdjęcie dłoni po oparzeniu sokiem tej rośliny).  Z uwagi na te fakty, porzucono uprawy, a samą roślinę objęto prawnym zakazem uprawy na terenie Polski. Ale wracając do opisu trasy…

Jechaliśmy prosto. Co i raz mijaliśmy rozgałęzienia drogi. W tych miejscach zatrzymywaliśmy się i sprawdzaliśmy naszą pozycję za pomocą aplikacji Endomondo, gdzie miałem zapisaną trasę wycieczki. Zatrzymywaliśmy się dlatego, bowiem w tamtym momencie nie miałem jeszcze pokrowca na telefon, który mógłbym zamocować na rowerze (całe szczęście już mam).

Skończyło się na tym, że przejechaliśmy miejsce nawrotu, a potem podjęliśmy próby znalezienia tego miejsca, co tylko spowodowało, że przejechaliśmy i przeszliśmy na darmo kilka kilometrów oraz frustrację. A wszystko przez to, że według mnie w tym lesie nie ma takiej odnogi, która by odchodziła pod kątem ostrym od naszego toru jazdy.

Nasza frustracja i zrezygnowanie sięgnęły zenitu i postanowiliśmy wracać tą samą drogą, którą przyjechaliśmy. Po przejechaniu kilkuset metrów znaleźliśmy się w miejscu, gdzie było dużo jagód. Postanowiliśmy powetować sobie poniekąd nieudaną wycieczkę jagodami. Zebraliśmy prawie cały bidon 0,7 l. Być może zbieralibyśmy jeszcze, ale komary nie dawały nam żyć i kontynuowaliśmy powrót do domu.

Wróciliśmy prawie tą samą drogą – jedyną różnicą było to, że ominęliśmy rondo w Cegłowie, skręcając zaraz za przejazdem kolejowym w prawo i wyjechaliśmy przy Zespole Szkolnym. Tam chwilę odpoczęliśmy i wróciliśmy do domu.

Mam w planach przejechanie tej wycieczki raz jeszcze, po takiej trasie jaką zaplanowałem. W sumie przejechaliśmy prawie  tyle kilometrów, ile mieliśmy przejechać, czyli 27 km.

Trasa, którą faktycznie przejechaliśmy wygląda tak:

endo2

I jeszcze odcinek leśny:

endo_las

Wycieczka okazała się również za długa, jak na pierwszą po prawie trzymiesięcznej przerwie. Musieliśmy robić postoje. Ale nie ma co narzekać. Niedługo znowu wsiadamy na rowery. Mamy w planach kilka wycieczek, choć pewnie kilka z nich nie przekroczy 15 km. Chcemy teraz stopniowo zwiększać odległości.

Na koniec kilka zdjęć z odcinka leśnego.

100_2553e
100_2556e
100_2557e
100_2559
100_2562e
]]>
https://przygodyprzemka.pl/mrozy-ceglow-mrozy/feed/ 0
Dokąd koła zawiozą https://przygodyprzemka.pl/dokad-kola-zawioza/ https://przygodyprzemka.pl/dokad-kola-zawioza/#respond Fri, 04 Apr 2014 11:28:34 +0000 http://przemekzwiedza.pl/?p=1344 W niedzielne popołudnie wybraliśmy się na wycieczkę rowerową bez celu. Chcieliśmy sobie pojeździć po okolicach Mrozów. Była to nasza najdłuższa, jak dotąd, wyprawa rowerowa, bowiem przejechaliśmy 20 kilometrów.

[...]

Czytaj więcej from Dokąd koła zawiozą

]]>
W niedzielne popołudnie wybraliśmy się na wycieczkę rowerową bez celu. Chcieliśmy sobie pojeździć po okolicach Mrozów. Była to nasza najdłuższa, jak dotąd, wyprawa rowerowa, bowiem przejechaliśmy 20 kilometrów.

Wystartowaliśmy spod dworca kolejowego i obraliśmy kurs na sanatorium w Rudce, gdzie mieliśmy szukać cebulic, takich małych niebieskich kwiatków.

cebulice dokąd koła zawiozą
Cebulice

Nieopodal miejsca, w którym Kalina zrobiła to zdjęcie, tuż przy betonowym ogrodzeniu, rośnie dąb szypułkowy, który jest pomnikiem przyrody. Ogólnie na terenie sanatorium w Rudce, znajduje się 10 pomników przyrody: 1 jodła pospolita i 9 dębów szypułkowych. Na terenie gminy Mrozy znajdują 44 pomniki przyrody.

Dąb szypułkowy – pomnik przyrody - dokąd koła zawiozą
Dąb szypułkowy – pomnik przyrody
dokąd koła zawiozą
Na terenie senatorium w Rudce znajduje się 9 dębów szypułkowych, które są pomnikami przyrody

Po dłuższym pobycie w okolicach sanatorium pojechaliśmy dalej. Jechaliśmy drogą polną, mijając nieliczne domy oraz pola. W pewnym momencie droga, w wyników niedawnych deszczów, zrobiła się błotnista. Tak więc na krótkich odcinkach mieliśmy niezłą frajdę, bowiem koła grzęzły w błocie. Po jednym z takich odcinków udało się nam dostrzec pliszkę siwą, która grzała się na płocie.

Motacilla alba pliszka siwa dokąd koła zawiozą
Pliszka siwa – łac. nazwa Motacilla alba

Nie mogliśmy ominąć takiej okazji i zrobiliśmy kilka (no dobra, kilkanaście) zdjęć ptaka w różnych pozach. Po jakiejś chwili zauważyłem, że coś małego, biało-czarnego przebiega przez drogę, w odległości może 50 metrów od nas. Mysz? Coś innego? Nie udało się nam tego ustalić, ponieważ poszukiwania kolejnego modela bądź modelki nie przyniosły pozytywnych rezultatów.

Dojechaliśmy do drogi asfaltowej. Minęliśmy wieś Natolin i wjechaliśmy do wsi Grodzisk. Po kilkudziesięciu metrach byliśmy już na obszarze Natura 2000, w Dolinie Kostrzynia. Po prawej stronie minęliśmy murowany młyn wodny z początku XX wieku. Nie co dalej, tuż przy przejeździe kolejowym (kilkanaście metrów prosto od młyna) znajdują się „starożytne kurhany, ślady dawnego cmentarzyska”. Znajduje się tam stanowisko archeologiczne, pod opieką konserwatora zabytków. Wiedziałem o tym miejscu, ale nie zdawałem sobie sprawy w niedzielę, że byliśmy tak blisko. Gdy będziemy następnym razem w okolicy, musimy tam podjechać.

murowany młyn mrozy - dokąd koła zawiozą
Murowany młyn wodny z początku XX wieku

Następnie pojechaliśmy wzdłuż rzeki, czyli za młynem skręciliśmy w prawo. Po przejechaniu kilku metrów zrobiliśmy postój, bowiem Kalina zbierała bazie, które jednak później i tak wyrzuciła.

Kontynuując wycieczkę, w Grodzisku zatoczyliśmy koło. Wróciliśmy do Natolina, by na skrzyżowaniu obrać kurs na Rudkę, a później na Mrozy.

Przejeżdżaliśmy obok tramwaju konnego, który został już pozbawiony ochronnego pokrowca i lada moment wznowi kursowanie, póki co tylko w niedziele (jak się dowiedziałem później, tramwaj został zdewastowany przez wandali… ehh… lał bym…).

Mając 16 km na liczniku chcieliśmy dobić do okrągłej liczby przejechanych kilometrów i pokręciliśmy się jeszcze po ulicach Mrozów.

 

Źródło cytatu („starożytne kurhany, ślady dawnego cmentarzyska”): Mrozy – Wieś – Miasto – Gmina, Przewodnik po Gminie Mrozy Historii, Kulturze, Tradycji i Miejscach; Praca zbiorowa pod red. Kamili Juśkiewicz; Mrozy 2014; strona 97.

]]>
https://przygodyprzemka.pl/dokad-kola-zawioza/feed/ 0