wieże widokowe – PrzygodyPrzemka.pl https://przygodyprzemka.pl - pieszo, rowerem, z aparatem Tue, 04 Jan 2022 18:34:38 +0000 pl-PL hourly 1 https://przygodyprzemka.pl/wp-content/uploads/2020/12/cropped-pzfavn-1-32x32.png wieże widokowe – PrzygodyPrzemka.pl https://przygodyprzemka.pl 32 32 Sandomierz – polski Rzym #1 https://przygodyprzemka.pl/sandomierz-polski-rzym-1/ https://przygodyprzemka.pl/sandomierz-polski-rzym-1/#respond Thu, 24 Aug 2017 12:03:17 +0000 http://przemekzwiedza.pl/?p=2328 Sandomierz, podobnie jak stolica Włoch, położony jest na siedmiu wzgórzach. Dlatego nazywany jest czasami “polskim Rzymem”. Spotkałem się jeszcze z jednym określeniem nawiązującym do innego południowego regionu Europy, ale o tym później.

[...]

Czytaj więcej from Sandomierz – polski Rzym #1

]]>
Sandomierz, podobnie jak stolica Włoch, położony jest na siedmiu wzgórzach. Dlatego nazywany jest czasami “polskim Rzymem”. Spotkałem się jeszcze z jednym określeniem nawiązującym do innego południowego regionu Europy, ale o tym później.

Trochę historii na początek

Istnieją dwie hipotezy odnośnie pochodzenia nazwy miasta. Pierwsza sugeruje, że wywodzi się ona od imienia rycerza Sędomira. Inna zaś głosi, że miasto swoją nazwę wzięło od faktu, iż rzeka San wpada tutaj do Wisły.

Sandomierz śmiało można zaliczyć do grona najstarszych polskich miast. Początki osadnictwa na tym terenie sięgają neolitu – młodszej epoki kamienia. Świadczą o tym liczne odkrycia archeologiczne. Pierwsza pisana wzmianka zawarta jest w “Kronice” Galla Anonima.

W czasach rozbicia dzielnicowego, Sandomierz był stolicę Księstwa Sandomierskiego. Bolesław Krzywousty przyłączył później księstwo do dzielnicy senioralnej.

Najazdy tatarskie w XIII wieku zniszczyły miasto. Destrukcji uległa niemal w całości drewniana zabudowa. W wyniku tych zdarzeń, przeniesiono osadnictwo wyżej, na trudniej dostępne wzgórza. W 1286 roku, za sprawą Leszka Czarnego, nastąpiła druga lokacja miasta na prawie magdeburskim.

W czasie panowania Kazimierza Wielkiego, Sandomierz intensywnie rozwijał się. Król udzielał mieszkańcom wielu przywilejów. Dzięki nim mógł tutaj powstać na przykład skład soli.

“Potop szwedzki” był przyczyną kresu świetności miasta. Szwedzi zajęli miasto 13 października 1655 roku. Kolejne wojny nie oszczędzały Sandomierza. Dosyć tej historii. Przejdźmy do teraźniejszości.

Sandomierz na zakończenie majówki 2017

Do Sandomierza wybrałem się w środę, ostatni dzień majówki 2017. Po kilku godzinach jazdy byłem na miejscu. Udało się mi zaparkować na bezpłatnym parkingu, tuż obok cmentarza, który znajduje się niedaleko Starego Miasta.

Podążając na sandomierską starówkę, minąłem kościół św. Józefa. Bardzo chciałem go zwiedzić, bowiem w środku znajdują się zmumifikowane zwłoki Teresy Izabeli Morsztynówny. Ciało spoczywające w oszklonej trumnie, przechowywane jest w podziemiach kościoła.

Sandomierz - Kościół św. Józefa - widok z Bramy Opatowskiej
Kościół św. Józefa – widok z Bramy Opatowskiej

Świątynia ta, została zbudowana w latach 1679-1689. Ciekawostką jest fakt, że cegła użyta do budowy, pochodzi z rozbiórki zamku w Zawichoście.

Niestety, kościół nie jest dostępny do zwiedzania non stop. Od poniedziałku do piątku można to robić w godzinach 10:00-12:00, 14:30-16:30. W soboty do południa, w niedzielę zaś w godzinach od 13:30 do 15:30. Gdy stałem przed kościołem w środowy poranek, rozpoczynała się msza. Postanowiłem ponowić próbę zwiedzenia świątyni w drodze powrotnej.

Brama Opatowska

Szedłem więc dalej. Po chwili dotarłem do Bramy Opatowskiej. Jest to ostatnia z bram sandomierskiego Starego Miasta, która przetrwała do naszych czasów. Pochodzi z XIV wieku, czyli z okresu panowania Kazimierza Wielkiego. W systemie obwarowań miejskich, funkcjonowały cztery bramy. Od północy Zawichojska oraz Opatowska, która uznawana jest za największą, od południa Krakowska, a od wschodu Lubelska. XVI wieku Bramę Opatowską podwyższono, zwieńczając ją renesansową attyką.

Sandomierz Brama Opatowska - widok od północy
Brama Opatowska – widok od północy
Sandomierz Brama Opatowska - widok od południa
Brama Opatowska – widok od południa

Na bramie znajduje się punkt widokowy, z którego można podziwiać panoramę Sandomierza oraz Wisłę, która przepływa przez miasto w kształcie litery “S”. Wstęp na bramę jest płatny i wynosi 4 zł za bilet normalny, i 3 zł za bilet ulgowy.

Jak pewnie wiecie z poprzednich wpisów (link, link, link), pogoda w trakcie tegorocznej majówki nie rozpieszczała mnie. Nie inaczej było w Sandomierzu. Nisko wiszące chmury, skutecznie przeszkadzały w podziwianiu widoków z Bramy Opatowskiej.

Widok na Wisłę i miasto z Bramy Opatowskiej Sandomierz
Widok na Wisłę i miasto z Bramy Opatowskiej

Podziemna Trasa Turystyczna

Po zwiedzeniu Bramy Opatowskiej, swoje kroki skierowałem ku Podziemnej Trasie Turystycznej. W Internecie można znaleźć wiele nie przychylnych recenzji tej atrakcji turystycznej Sandomierza. Ja mam mieszane uczucia. Ogólnie lubię chodzić po wszelakich podziemiach, już jako dzieciak zwiedzałem chodniki kontrminowe w Twierdzy Modlin, często chodząc bez żadnego światła.

Zdecydowanie wolę zwiedzać takie miejsca bez przewodników, albo z przewodnikami, którzy opowiadają z pasją, a nie jak tutaj, wyrytę na blachę. Pani przewodnik, głosem bez wyrazu, opowiadała historię tego miejsca, a słowa wypadały z jej ust, z prędkością wystrzeliwanych pocisków z karabinu maszynowego.

Wejście do Podziemnej Trasy Turystycznej Sandomierz
Wejście do Podziemnej Trasy Turystycznej – po prawo kupuje się bilety. Na dziedzińcu oczekiwanie na przewodnika, a potem schodami w dół.

Wejście do Podziemnej Trasy Turystycznej, znajduje się przy ulicy Oleśnickich. Ceny biletów: 10 zł normalny, 6 zł ulgowy. Ciekawostką jest fakt, że budynek na przeciwko, w którym znajdują się jakieś dwa wydziały sandomierskiego urzędu miasta, gra w serialu TVP “Ojciec Mateusz” komisariat policji.

Serialowy komisariat policji z "Ojca Mateusza" Sandomierz
Serialowy komisariat policji z “Ojca Mateusza”

Do przejścia mamy 430 metrów. Głębokość, na którą schodzimy jest różna. Najgłębiej będziemy 12 metrów pod ziemią. W dawnych czasach, podziemia te, pełniły rolę magazynów, służyły miejscowej ludności jako schrony w trakcie wojen. Wokół nich krąży wiele legend. Według jednej, miała tutaj zginąć Halina Krempianka, ratując miasto przed Tatarami.

Podziemna Trasa Turystyczna Sandomierz
Podziemna Trasa Turystyczna

W latach 60. XX wieku, podziemia zaczęły zapadać się. Naukowcy z Akademii Górniczo – Hutniczej w Krakowie, opracowali program, który uratował część kazamat.

Podczas wycieczki najbardziej zainteresowała mnie historia krzemienia pasiastego. Jest to odmiana krzemienia, która występuje tylko w okolicach Sandomierza.

Krzemień pasiasty Sandomierz
Krzemień pasiasty

Koniec trasy znajduje się pod zabytkowym ratuszu.

Z wizytą u Ojca Mateusza

Po opuszczeniu Podziemnej Trasy Turystycznej, z początku chciałem przejść się po rynku, ale po pierwsze trochę padało, a po drugie przypomniałem sobie, że pod koniec kwietnia, otwarto miejsce, które skierowane jest do fanów serialu “Ojciec Mateusz”. Być może, zapalonym fanem tego serialu nie jestem, nie wyczekuję na kolejne odcinki, ale chciałem zobaczyć jak wyszła nowa atrakcja na turystycznej mapie Sandomierza.

Sam serial z pewnością przysłużył się miastu, reklamując je wszędzie tam, gdzie dociera sygnał TVP. Podobnie jest ze wsią Jeruzal, w gminie Mrozy, gdzie między innymi kręcono serial “Ranczo”. Trochę dziwne, że dopiero w tym roku, takie miejsce powstało, choć sam serial już od kilku paru ładnych lat, gości w domach Polaków. Jak mawia przysłowie: lepiej późno, niż wcale.

Wystawa “Świat Ojca Mateusza”, znajduje się przy ulicy Rynek 5, otwarta jest codziennie od 9:00 do 18:00. Cena biletów jest w miarę przystępna: dorośli zapłacą 13 zł, dzieci i młodzież (4-18 lat) 10 zł, a najmłodsi mogą zwiedzać wystawę za darmo.

Serialowy kościół - eksponaty to oryginalne elementy scenografii Sandomierz
Serialowy kościół – eksponaty to oryginalne elementy scenografii

Tak, jak wspominałem wyżej, wystawę otwarto niedawno, dokładnie 26 kwietnia 2017 roku. W środku, na fanów serialu, czeka sporo atrakcji. Możemy wejść do kościoła, na plebanię, odwiedzić gabinet biskupa, posterunek policji, a nawet zamknąć się w celi. Dla spragnionych zdjęć z głównymi postaciami z serialu, czekają w środku naturalnej wielkości figury woskowe Mateusza, Natalii, Możejki i Nocula. Warto wspomnieć, że pomieszczenia zaaranżowano z wykorzystaniem oryginalnych elementów scenografii.

Naturalnej wielkości figura woskowa Nocula, czyli Michał Piela Sandomierz
Naturalnej wielkości figura woskowa Nocula, czyli Michał Piela

W środku, znajduje się również sklepik, w którym można zaopatrzyć się z pamiątki związane z serialem. Dostać można nawet wafelki, które je Ojciec Mateusz – jak dla mnie to już mała przesada.

Na tym kończę pierwszą część opowieści mojej wędrówki po sandomierskich uliczkach. Niedługo kolejna część.

]]>
https://przygodyprzemka.pl/sandomierz-polski-rzym-1/feed/ 0
Biebrza – pierwszy raz https://przygodyprzemka.pl/biebrza-pierwszy-raz/ https://przygodyprzemka.pl/biebrza-pierwszy-raz/#respond Thu, 15 Jun 2017 09:30:14 +0000 http://przemekzwiedza.pl/?p=2233 Zawsze musi być ten pierwszy raz. Od wielu lat chciałem odwiedzić rozlewiska Biebrzy, zafascynowany zdjęciami wielu gatunków ptaków, które wybierają ten rejon na odpoczynek w podróży lub na lęgi. Niestety nie było mi po drodze, aż do tego roku.

[...]

Czytaj więcej from Biebrza – pierwszy raz

]]>
Zawsze musi być ten pierwszy raz. Od wielu lat chciałem odwiedzić rozlewiska Biebrzy, zafascynowany zdjęciami wielu gatunków ptaków, które wybierają ten rejon na odpoczynek w podróży lub na lęgi. Niestety nie było mi po drodze, aż do tego roku.

Biebrzański Park Narodowy przywitał mnie deszczem i niską temperaturą powietrza jak na przełom kwietnia i maja. Od dwóch tygodni przed wyjazdem sprawdzałem prognozę pogody, która raz była optymistyczna, by potem wprawić mnie w przygnębienie.

Biebrza bywa oblegana przez profesjonalnych i amatorskich ornitologów w okresie od lutego do maja. Tokujące ptaki liczone w tysiącach przyciągają rzesze miłośników przyrody. O mały włos, a bym i w tym roku tam nie pojechał, bo nie miałbym gdzie przenocować.

Bardzo chciałem zobaczyć z bliska wodniczkę oraz bataliony. Pierwszego ptaka nie udało się mi spotkać, choć Biebrza, to teren, gdzie gnieździ się największa na świecie populacja tego gatunku. Bataliony widziałem, ale z daleka.

Biebrza – dzień pierwszy, piątek

Na terenie Doliny Biebrzy spędziłem niecałe trzy dni. Przyjechałem w piątek, w okolicach południa. Po rozpakowaniu się ruszyłem do Osowca, aby kupić wejściówkę na teren Parku. Wybrałem opcję weekendową, bowiem jest najbardziej opłacalna. Bilet jednodniowy kosztuje 6 zł. Weekendowy zaś 12 zł, ważny jest 3 dni (od piątku do niedzieli), więc jeden dzień mamy tak jakby gratis.

W siedzibie Biebrzańskiego Parku Narodowego kupiłem również Znaczek Turystyczny. Jakiś czas temu zacząłem je zbierać i to one właśnie stanowią moje pamiątki z podróży (oprócz zdjęć oczywiście), o ile są dostępne w danym miejscu. Planuję napisać odrębny post na ich temat, bo moim zdaniem to niedroga i świetna alternatywa dla wszelakich kubków, termometrów czy magnesów na lodówkę, których z resztą nie cierpię.

Biebrza Znaczek Turystyczny
Znaczek Turystyczny – jak dla mnie najlepsza pamiątka z podróży

Po wyjściu z siedziby Parku, zapakowałem się do samochodu i ruszyłem ku Carskiej Drodze, która nazywana jest także “Łosiostradą” z uwagi na fakt, iż łosie bardzo często przecinają tę drogę. Niestety łosia nie widziałem, może z powodu deszczu. Wracając udało mi się zaobserwować żurawia spacerującego wśród “morza” brzóz. Tak słowo “morze” to dobre słowo. W tamtym miejscu jest naprawdę dużo brzóz.

Biebrza Biebrza Łosiostrada - Carska Droga
Carska Droga – Łosiostrada, łosi nie było. Zdjęcie z niedzieli, kiedy pogoda była bardziej przyjazna dla mnie i sprzętu
Biebrza Żuraw wśród brzóz
Żuraw wśród brzóz

Następnie pojechałem na kładkę obok drogi nr 65, która łączy Ełk z Białymstokiem. Kładka ma długość ok. 1 km. Znajduje się na ścieżce edukacyjnej o nazwie… “Kładka”. Było zimno, cały czas padał deszcz. Na spacer po kładce wybrałem się bez aparatu, który postanowiłem zostawić w samochodzie. Z ptaków udało się mi zaobserwować jedynie kilka sztuk łysek oraz łabędzia (gatunek nie odróżnienia, z powodu odległości i kiepskiej lornetki) z wieży widokowej, która znajduje się na końcu kładki. Drugą wieże widokową, która znajduje się po drugiej strony drogi odpuściłem sobie, bowiem deszcz przybierał na sile, a ja i tak byłem już wystarczająco mokry. Wróciłem na kwaterę.

Biebrza – dzień drugi, sobota

W sobotę pogoda była w kratkę i to dosłownie. Wstałem koło siódmej. Przed poranną toaletą wyjrzałem przez okno, świeciło słońce. Gdy zszedłem na śniadanie padał deszcz. Między jedną a drugą czynnością było może z 15 minut odstępu. Ogólnie cały dzień taki był. Trochę słońca, sporo chmur i trochę deszczu.

Wybrałem się do Grzęd, gdzie znajdują się między innymi Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt oraz Ośrodek Hodowli Zachowawczej Konika Polskiego. Moim celem była ścieżka “Czerwone Bagno” oraz wieża widokowa na Wilczej Górze.

Jadąc na miejsce, co chwilę mijałem bociany, których populacja na tym terenie jest najliczniejsza w naszym kraju. Tuż przy mostku na rzece Biebrza, udało się mi zaobserwować dubelta (ale mogę się mylić w rozpoznaniu gatunku, bowiem ptak mignął mi tylko przed oczami, kiedy stałem na mostku).

Biebrza bocian biały
Bocian biały
biebrza W drodze na Czerwone Bagno
W drodze na Czerwone Bagno

Gdzieś w oddali, na łące, polowała czapla siwa, a łabędzie miały chyba umówione jakieś spotkanie, bo co chwila liczba osobników powiększała się. Wróciłem do samochodu i do leśniczówki Grzędy już nigdzie się nie zatrzymywałem. Zostawiłem auto na parkingu, po czym poszedłem opłacić postój. Parkowanie samochodu osobowego kosztuje 10 zł na cały dzień. Dla tych, którzy parkują i próbują nie płacić, opłata wynosi 20 zł :). Opłatę uiszcza się w leśniczówce.

Pogoda nie zachęcała zbytnio do spacerów, więc i ludzi na szlaku nie było dużo. Od leśniczówki prowadzi szlak czerwony, potem przy Ośrodku Rehabilitacji Zwierząt można wejść na szlak niebieski i nim dojść do ścieżki “Czerwone Bagno” lub pozostać na czerwonym szlaku i dotrzeć do niej od drugiej strony. Wybrałem szlak niebieski, który prowadzi skrajem “Czerwonego Bagna”. Po przejściu około 4 km dotarłem do ścieżki edukacyjnej. Postałem chwilę na platformie widokowej chcąc zapolować na ptaki, ale te ćwierkały ukryte w zaroślach. Wracając z platformy nad głową przeleciała mi rokitniczka, a chwilę dalej sikora bogatka. Ptaki nie byłe skore do pozowania, więc musiałem zadowolić się kaczeńcami, które kwitły licznie w okresie mojego pobytu w Dolinie Biebrzy.

Biebrza Czerwone Bagno widok na kładkę z platformy widokowej
Czerwone Bagno widok na kładkę z platformy widokowej
Kaczeńce Biebrza
Kaczeńce

Kładką (miejscami bardzo ślizgą z powodów opadów deszczu) doszedłem do szlaku czerwonego. Pozostałem na tym szlaku. Miałem zamiar przejść cały czerwony szlak, ale jak się później miało okazać nie było to możliwe. Następnym moim celem była wieża widokowa na Wilczej Górze.

Idąc leśną drogą cały czas rozglądałem się na boki, mając nadzieję na spotkanie z łosiem. Moje nadzieje dodatkowo rozpalił fakt, iż na ścieżce znajdowały się tropy łosia. Łoś nie chciał się jednak pokazać. Pokazała się za to sikora czubatka, którą spotkałem po raz pierwszy w życiu. Chwilę potem, leśną drogę przeciął lis.

Sikora czubatka Biebrza
Sikora czubatka

Po przejściu około ośmiu kilometrów, dotarłem do kolejnej ścieżki edukacyjnej – “Wydmy” (wcześniej mijałem inne ścieżki edukacyjne, które jednak nie interesowały mnie). Skręciłem na ścieżkę, która ma długość 2,4 km. Z początku prowadzi drewnianą kładkę przez ols, potem oznakowaną ścieżką przechodzi przez wydmę “Nowy Świat”. Przechodząc przez wydmę nad głową latał potrzos, który za nic nie chciał dać się sfotografować. Podążając szlakiem ścieżki edukacyjnej, co chwilę mijałem tropy dzikich zwierząt (łosia, wilka oraz dzika).

Biebrza Kładka na ścieżce edukacyjnej "Wydmy"
Kładka na ścieżce edukacyjnej “Wydmy”

Doszedłem do platformy widokowej zlokalizowanej między wydmą Nowy Świat a wydmą Wilcza Góra. Postanowiłem usiąść i odpocząć parę minut. Popijając herbatę z termonu, próbowałem wypatrzeć na horyzoncie łosia. Łosia nie było, były za to jemiołuszki, które bardzo licznie siadały na drzewach wokół mnie.

biebrza jemiołuszki
Jemiołuszki

Ruszyłem dalej. Po kilku minutach doszedłem do wieży widokowej. Po drodze zrozumiałem dlaczego wydma nazywa się tak, a nie inaczej. Po drodze widziałem wiele tropów wilków odciśniętych w podłożu. Będąc na wieży widokowej, udało mi się w końcu wypatrzeć łosia, który niestety był na tyle daleko, że ledwo widać go na zdjęciu.

łoś biebrza
Łoś na polanie widziany z wieży widokowej

Tak jak wspominałem wyżej, chciałem przejść cały czerwony szlak, tak, aby dojść do zagrody z konikami polskimi. Niestety, w odległości około 3 kilometrów od wieży widokowej, okazało się, że szlak jest zalany i nie da się go przejść bez woderów. Musiałem zawrócić. Z resztą nie tylko ja, widziałem kilka innych osób, które miały podobne plany co ja i musiały je zweryfikować.

Wracałem do samochodu czerwonym szlakiem. Nigdzie już nie skręcałem. Kilkakrotnie podczas powrotu towarzyszyły mi sarny, które bacznie obserwowały mnie wśród drzew. Doszedłem do Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt, gdzie za ogrodzeniem leżała klępa łosia, przeżuwając trawę. Z tego miejsca mogłem jeszcze zawrócić i udać się do zagrody z konikami polskimi inną drogą, ale zrobiło się późno i postanowiłem, że odwiedzę to miejsce następnym razem.

Łoś, klępa, łosza biebrza
Łoś, klępa, łosza

Wróciłem do samochodu. Wyjeżdżając z parkingu zauważyłem małą chmarę jeleni, niestety nie miałem czasu na chwycenie aparatu i zrobienie zdjęcia. Po pierwsze dlatego, że było ciemno, a jelenie były trochę daleko ode mnie, po drugie dlatego, że zwierzęta bardzo szybko uciekły do lasu.

Wróciłem do mojej kwatery. Padłem na łóżko zmęczony, ale zadowolony, choć nie wszystko dzisiaj poszło po mojej myśli.

Biebrza – dzień trzeci, niedziela

Nadeszła niedziela. Jakże inna pogodowo od dwóch poprzednich. Zrobiło się naprawdę ciepło, słońce przymnie mnie grzało, kiedy siedziałem sobie na balkonie popijając poranną kawę. Po śniadaniu postanowiłem przejść się po najbliższej okolicy. Idąc wzdłuż lasu, w pewnym momencie nad głową przeleciał mi dzięcioł czarny. Usiadł na chwilę na młodym drzewie i po chwili poleciał dalej.

biebrza Dzięcioł czarny
Dzięcioł czarny

Na pobliskim polu, sądząc po odgłosach, w trakcie śniadania była żurawia para. Wracając do pokoju, miałem nadzieję spotkać dudka, który podobno jest tutaj często widywany, ale nie miałem tyle szczęścia i ptaka nie spotkałem, ba nawet go nie słyszałem w pobliżu.

Zabrałem się za pakowanie, bowiem nadszedł czas na zwolnienie pokoju. Zaniosłem swoje bagaże do samochodu, podziękowałem gospodarzom za gościnę i udałem się na obserwację ptaków na rozlewiskach Biebrzy.

Samochód zaparkowałem na poboczu drogi prowadzącej z Wólki Piasecznej do Goniądza. Nieopodal od miejsca postoju znajduje się wieża obserwacyjna, która była dzisiejszym moim celem.

Idąc poboczem drogi, zaobserwowałem takie ptaki jak: czaple siwe i białe, bociany białe, czajkę, trznadla, ziębę, pliszkę siwą oraz rokitniczkę. Niestety nie wszystkim tym ptakom udało się mi zrobić dobre zdjęcie. Niektóre z nich nie chciały współpracować, a inne były zbyt daleko.

biebrza Pliszka siwa
Pliszka siwa
Rozlewisko Biebrzy
Rozlewisko Biebrzy
biebrza Zięba
Zięba

Doszedłem do wieży obserwacyjnej, z której przez lornetkę podziwiałem łabędzie nieme i krzykliwe, bataliony, rycyki i dubelty. Spędziłem dobrą godzinę na obserwacji ptaków. Żałowałem tylko, że mój sprzęt foto nie pozwalał na robienie zdjęć z tak dużej odległości.

Wszedłem z wieży i wracałem do samochodu. Po drodze co chwila zatrzymywałem się i obserwowałem ptaki. Chyba następnym razem skuszę się na spływ kajakowy, może to mi pozwoli być bliżej ptaków oraz dostarczyć sobie i Wam dobrych zdjęć.

Była to moja pierwsza wizyta nad Biebrzą. Na pewno nie ostatnia. Bowiem Biebrza to raj dla obserwatorów oraz fotografów przyrody, a bardzo lubię obserwować przyrodę i robić zdjęcia, a to miejsce jest do tego idealne. Jeśli byliście nad Biebrzą to zachęcam do podzielenia się swoimi wrażeniami w komentarzu pod spodem.

]]>
https://przygodyprzemka.pl/biebrza-pierwszy-raz/feed/ 0
Wieżyca – wieża widokowa https://przygodyprzemka.pl/wiezyca-wieza-widokowa/ https://przygodyprzemka.pl/wiezyca-wieza-widokowa/#comments Wed, 03 Sep 2014 08:59:39 +0000 http://przemekzwiedza.pl/?p=569 Wieżyca była naszym przedostatnim przystankiem podczas pobytu na Kaszubach. Jest to najwyższy szczyt moreny czołowej na całym Niżu Środkowoeuropejskim w tej szerokości geograficznej. Wysokość wzniesienia wynosi 329 metrów n.p.m. Porośnięta jest 150-letnim lasem bukowym. W przeszłości była podobno miejscem kultu dawnych Słowian.

[...]

Czytaj więcej from Wieżyca – wieża widokowa

]]>
Wieżyca była naszym przedostatnim przystankiem podczas pobytu na Kaszubach. Jest to najwyższy szczyt moreny czołowej na całym Niżu Środkowoeuropejskim w tej szerokości geograficznej. Wysokość wzniesienia wynosi 329 metrów n.p.m. Porośnięta jest 150-letnim lasem bukowym. W przeszłości była podobno miejscem kultu dawnych Słowian.

Wieża widokowa powstała już w latach 90. XIX wieku. Obecna metalowa konstrukcja, licząca 182 stopnie i mierząca 35 metrów, powstała w 1997 roku. Nosi imię papieża Jana Pawła II. Z wieży rozpościera się widok na Wzgórza Szymbarskie i jeziora tak zwanego “Kółka Raduńskiego”.

Z Kartuz do Wieżycy można dotrzeć na trzy sposoby.

Dojazd wg serwisu mapy.google.pl

Podjechaliśmy na parking. Zapłaciliśmy za postój naszego auta. Jednak nie jestem pewien ile dokładnie zapłaciliśmy za parking, ale kojarzy się nam kwota 5 zł.

Przeszliśmy szlakiem czarnym około 1 km i byliśmy pod wieżą.

szlak czarny wieżyca
Z parkingu na wieżę prowadzi czarny szlak pieszy

Tam kupiliśmy bilety wstępu (6 zł za osobę dorosłą, dzieci do lat 16. – 4 zł, dzieci do lat 6. – bezpłatnie). Podczas wchodzenia na górę dopadła mnie moja zmora. Lęk wysokości. A właściwie to paniczny lęk.

wieżyca
Wieża widokowa

Jakoś udało mi się dotrzeć na szczyt wieży, ale chciałem jak najszybciej stamtąd zejść. Choć widok zapierał dech w piersiach. Kalina nie ma tego problemu i jej się bardzo podobało na górze. Po kilku minutach dałem za wygraną i zszedłem z wieży, Kalina została jeszcze chwilę.

Po około 5 minutach Kalina dołączyła do mnie. Wróciliśmy tą samą drogą do samochodu.

Chciałbym kiedyś wrócić na wieżę widokową na Wieżycy. Chciałbym tym razem przezwyciężyć całkowicie swój lęk wysokości i zostać na górze zdecydowanie dłużej oraz swobodniej rozkoszować się pięknym widokiem.

Na koniec kilka zdjęć z góry zrobionych przez Kalinę.

]]>
https://przygodyprzemka.pl/wiezyca-wieza-widokowa/feed/ 2