muzea – PrzygodyPrzemka.pl https://przygodyprzemka.pl - pieszo, rowerem, z aparatem Sat, 31 Jul 2021 11:33:18 +0000 pl-PL hourly 1 https://przygodyprzemka.pl/wp-content/uploads/2020/12/cropped-pzfavn-1-32x32.png muzea – PrzygodyPrzemka.pl https://przygodyprzemka.pl 32 32 Sandomierz – polski Rzym #2 https://przygodyprzemka.pl/sandomierz-polski-rzym-2/ https://przygodyprzemka.pl/sandomierz-polski-rzym-2/#respond Sat, 16 Sep 2017 16:48:06 +0000 http://przemekzwiedza.pl/?p=2385 Zapraszam na drugą część opowiadania, o moim jednodniowym pobycie w mieście Sandomierz.

[...]

Czytaj więcej from Sandomierz – polski Rzym #2

]]>
Zapraszam na drugą część opowiadania, o moim jednodniowym pobycie w mieście Sandomierz.

Po opuszczeniu “Świata Ojca Mateusza”, ruszyłem ku katedrze. Szedłem ulicą Zamkową, aż dotarłem do Furty Dominikańskiej. Potocznie, ze względu na kształt, nazywana jest “Uchem Igielnym”. Jest jedynym zachowanym takim przejściem w systemie murów obronnych Sandomierza.

Niegdyś istniała jeszcze jedna furta. Ta, przy której znajdowałem się obecnie, zyskała nazwę “dominikańskiej”, bowiem przez nią prowadziła najkrótsza droga między klasztorami dominikańskimi – przy kościele św. Jakuba i kościele św. Marii Magdaleny.

Furta Dominikańska - Ucho Igielne Sandomierz
Furta Dominikańska – Ucho Igielne – widok z ulicy Zamkowej

Umożliwiała wejście do Sandomierza nie tylko zakonnikom, ale także innym osobom, kiedy bramy miejsce były już zamknięte.

Zszedłem po schodach i kontynuowałem marsz ulicą Podwale Górne. Doszedłem do zamku, jednak tam nie wchodziłem, ponieważ nie miałem tego w planach, tym bardziej, że znajduje się tam muzeum, na które nie miałem ochoty.

Furta Dominikańska - Ucho Igielne Sandomierz
Furta Dominikańska – Ucho Igielne – widok z ulicy Podwale Górne
Zamek Królewski - Muzeum Okregowe w Sandomierzu Sandomierz
Zamek Królewski – Muzeum Okręgowe w Sandomierzu

Kiedy dotarłem do kościoła, trwała właśnie msza. Postanowiłem tu wrócić później. Postanowiłem zatem udać do Domu Długosza i zwiedzić tamtejsze Muzeum Diecezjalne.

Dom Długosza

Jest to jeden z najlepiej zachowanych gotyckich domów mieszkalnych w Sandomierzu. Stoi niedaleko katedry, więc nie miałem dużo do przejścia.

Budynek został ufundowany przez historyka Jana Długosza w 1476 roku. Kanonik przeznaczył ten budynek dla księży wikariuszy pobliskiej bazyliki katedralnej.

Dom Długosza Sandomierz
Dom Długosza

Obecnie w jego wnętrzach, mieszczą się bogate zbiory Muzeum Diecezjalnego. Autorem ekspozycji był krakowski historyk sztuki Karol Estreicher. Placówka ta, posiada bardzo cenne zbiory z zakresu malarstwa, rzeźby sakralnej, tkaniny, sztuki zdobniczej oraz wielu, wielu innych dziedzin.

Do najciekawszych eksponatów, moim zdaniem, należą stopy słonia czy rękawiczki św. Jadwigi, króla Polski (tu nie ma błędu, Jadwiga była formalnie królem Polski).

Stopy słonia w Domu Długosza Sandomierz
Stopy słonia w Domu Długosza

Z królewskimi rękawiczkami wiąże się pewna historia, którą cytuję niżej.

Rękawiczki te, wedle odwiecznej tradycji są pamiątką po św. Jadwidze. Ofiarować je miała mieszkańcom podsandomierskiej wsi Świętniki, z wdzięczności za wyciągnięcie ugrzęzłych w zaspie sań, którymi podróżowała zimową porą z Sandomierza do Krakowa.

Opis eksponatu w Muzeum Diecezjalnym, Dom Długosza, Sandomierz. Pisownia oryginalna.

Rękawiczki te pozbawione są kciuków, bowiem tym palcem św. Jadwiga błogosławiła poddanych. Są wykonane z cieniutkiej koźlęcej skórki, choć na pierwszy rzut oka wydają być z papieru.

Rękawiczki - pamiątka po św. Jadwidze, królu Polski Sandomierz
Rękawiczki – pamiątka po św. Jadwidze, królu Polski

Ja widać na powyższej fotografii, w gablocie wraz z rękawiczkami znajdują się również dwie pozłacane łupiny orzecha włoskiego. Według miejscowej legendy, rękawiczki te są bardzo delikatne i jeśli się je mocno zwinie, to zmieszczą się we wspomnianych łupinach.

Przeszedłem całą wystawę w około 30 minut. Inne eksponaty bardziej przykuwały moją uwagę, drugie mniej. Po wyjściu skierowałem się do katedry, którą miałem nadzieję w końcu zwiedzić.

Dzwonnica

Zanim jednak dotarłem do bazyliki katedralnej, wstąpiłem na chwilę do dzwonnicy, która stoi vis a vis kościoła. Budowla ta, została wybudowana w latach 1737-1743. Od kilku lat, za niewielką opłatą (2 zł), można wejść do środka. Na górę, do dzwonów, które są współcześnie sterowane elektronicznie, wejść nie można, ze względów bezpieczeństwa. Za to z dołu można podziwiać same dzwony, więźbę dachową, a także zejść na pierwszą kondygnację podziemi.

Dzwonnica Sandomierz
Sandomierska dzwonnica

Posłuchałem chwilę Pani, która opowiadała o dziejach sandomierskiej dzwonnicy i ruszyłem ku budynkowi, który znajduje się po drugiej strony ulicy.

Bazylika katedralna

Wzniesiona w XIV wieku, w stylu gotyckim. W swoich wnętrzach kryje bogate dekoracje, które zrobiły na mnie nie małe wrażenie, jak większość obiektów sakralnych z “zamierzchłych czasów”.

Dekoracje rzeźbiarskie pochodzą z XIV wieku, natomiast freski bizantyjsko-ruskie, obrazy, ołtarze rokokowe i inne rzeźby z okresu XV-XVII w.

Bazylika katedralna, została wzniesiona, w miejscu romańskiej świątyni, która uległa zniszczeniu podczas najazdów Tatarów w XIII wieku.

Wnętrze bazyliki katedralnej Sandomierz
Wnętrze bazyliki katedralnej

Wspomniane wyżej ołtarze, wykonane są z czarnego, a zdobione różowym marmurem. Są unikatowymi przykładami pracy mistrzów kamieniarstwa z warsztatów w Czarnej pod Krakowem.

Jak zwykle, będąc w takim miejscu, przechadzałem się niespiesznie, podziwiając bogato zdobione wnętrza kościoła. Nie miałem, niestety, tyle czasu ile bym chciał, bowiem za chwilę miało rozpocząć się kolejne tego dnia nabożeństwo. Jako że, nie jestem zbytnio religijny, opuściłem świątynię i udałem się w dalszą wędrówkę po sandomierskich ulicach.

Sandomierz – polska Toskania

Przeszedł czas na wyjaśnienie, drugie określenie Sandomierza, nawiązujące do regionu z południa Europy. Nazwę już znacie – polska Toskania. Wyjaśnienie będzie w tekście poniżej.

Następnym przystankiem wycieczki po starówce był kościół św. Jakuba. Świątynia ta, należy do dominikanów, którzy w Sandomierzu są od XIII wieku. Obecny, z surowym wystrojem wnętrza, kościół wybudowano w latach 1226-1250.

W środku blisko osiemsetletniej świątyni, możemy zobaczyć płytę nagrobną oraz wykonany z jednego kawałka pnia dębu, sarkofag księżniczki Adelajdy.

Podczas najazdu Tatarów w 1260 roku, zakonnicy zostali zamordowani w świątyni. Legenda głosi, że dobrowolnie oddali swoje życie. Obecnie Sandomierz czci przeora Sadoka i jego 48 współbraci. Ich relikwie znajdują się w kościele.

Sarkofag księżniczki Adelajdy Sandomierz
Sarkofag księżniczki Adelajdy

Do środka wszedłem przez XIII-wieczny portal, który wykonany jest z ręcznie formowanej cegły. Spędziłem kilka chwil w środku, po czym wyszedłem na zewnątrz.

Tuż obok świątyni znajduje się mała plantacja winorośli, z których współcześni zakonnicy wytwarzają wino. W Sandomierzu, jak i w jego okolicach, panują idealne warunki do takich upraw. Mikroklimat i ukształtowanie terenu przypomina włoską Toskanię, dlatego czasami Sandomierz nazywany jest polską Toskanią.

Kościół św. Jakuba i plantacja winorośli Sandomierz
Kościół św. Jakuba i plantacja winorośli

Tym kolejnym już włoskim akcentem kończę część drugą. Zapraszam za ostatnią, trzecią odsłonę, która pewnie ukarze się w okolicach października. Przeczytać będzie można między innymi o tym, jak wygląda Sandomierz ze środka Wisły oraz dowiedzie się czy zaliczyłem bliskie spotkanie z błotem w Wąwozie św. Jadwigi.

]]>
https://przygodyprzemka.pl/sandomierz-polski-rzym-2/feed/ 0
Sandomierz – polski Rzym #1 https://przygodyprzemka.pl/sandomierz-polski-rzym-1/ https://przygodyprzemka.pl/sandomierz-polski-rzym-1/#respond Thu, 24 Aug 2017 12:03:17 +0000 http://przemekzwiedza.pl/?p=2328 Sandomierz, podobnie jak stolica Włoch, położony jest na siedmiu wzgórzach. Dlatego nazywany jest czasami “polskim Rzymem”. Spotkałem się jeszcze z jednym określeniem nawiązującym do innego południowego regionu Europy, ale o tym później.

[...]

Czytaj więcej from Sandomierz – polski Rzym #1

]]>
Sandomierz, podobnie jak stolica Włoch, położony jest na siedmiu wzgórzach. Dlatego nazywany jest czasami “polskim Rzymem”. Spotkałem się jeszcze z jednym określeniem nawiązującym do innego południowego regionu Europy, ale o tym później.

Trochę historii na początek

Istnieją dwie hipotezy odnośnie pochodzenia nazwy miasta. Pierwsza sugeruje, że wywodzi się ona od imienia rycerza Sędomira. Inna zaś głosi, że miasto swoją nazwę wzięło od faktu, iż rzeka San wpada tutaj do Wisły.

Sandomierz śmiało można zaliczyć do grona najstarszych polskich miast. Początki osadnictwa na tym terenie sięgają neolitu – młodszej epoki kamienia. Świadczą o tym liczne odkrycia archeologiczne. Pierwsza pisana wzmianka zawarta jest w “Kronice” Galla Anonima.

W czasach rozbicia dzielnicowego, Sandomierz był stolicę Księstwa Sandomierskiego. Bolesław Krzywousty przyłączył później księstwo do dzielnicy senioralnej.

Najazdy tatarskie w XIII wieku zniszczyły miasto. Destrukcji uległa niemal w całości drewniana zabudowa. W wyniku tych zdarzeń, przeniesiono osadnictwo wyżej, na trudniej dostępne wzgórza. W 1286 roku, za sprawą Leszka Czarnego, nastąpiła druga lokacja miasta na prawie magdeburskim.

W czasie panowania Kazimierza Wielkiego, Sandomierz intensywnie rozwijał się. Król udzielał mieszkańcom wielu przywilejów. Dzięki nim mógł tutaj powstać na przykład skład soli.

“Potop szwedzki” był przyczyną kresu świetności miasta. Szwedzi zajęli miasto 13 października 1655 roku. Kolejne wojny nie oszczędzały Sandomierza. Dosyć tej historii. Przejdźmy do teraźniejszości.

Sandomierz na zakończenie majówki 2017

Do Sandomierza wybrałem się w środę, ostatni dzień majówki 2017. Po kilku godzinach jazdy byłem na miejscu. Udało się mi zaparkować na bezpłatnym parkingu, tuż obok cmentarza, który znajduje się niedaleko Starego Miasta.

Podążając na sandomierską starówkę, minąłem kościół św. Józefa. Bardzo chciałem go zwiedzić, bowiem w środku znajdują się zmumifikowane zwłoki Teresy Izabeli Morsztynówny. Ciało spoczywające w oszklonej trumnie, przechowywane jest w podziemiach kościoła.

Sandomierz - Kościół św. Józefa - widok z Bramy Opatowskiej
Kościół św. Józefa – widok z Bramy Opatowskiej

Świątynia ta, została zbudowana w latach 1679-1689. Ciekawostką jest fakt, że cegła użyta do budowy, pochodzi z rozbiórki zamku w Zawichoście.

Niestety, kościół nie jest dostępny do zwiedzania non stop. Od poniedziałku do piątku można to robić w godzinach 10:00-12:00, 14:30-16:30. W soboty do południa, w niedzielę zaś w godzinach od 13:30 do 15:30. Gdy stałem przed kościołem w środowy poranek, rozpoczynała się msza. Postanowiłem ponowić próbę zwiedzenia świątyni w drodze powrotnej.

Brama Opatowska

Szedłem więc dalej. Po chwili dotarłem do Bramy Opatowskiej. Jest to ostatnia z bram sandomierskiego Starego Miasta, która przetrwała do naszych czasów. Pochodzi z XIV wieku, czyli z okresu panowania Kazimierza Wielkiego. W systemie obwarowań miejskich, funkcjonowały cztery bramy. Od północy Zawichojska oraz Opatowska, która uznawana jest za największą, od południa Krakowska, a od wschodu Lubelska. XVI wieku Bramę Opatowską podwyższono, zwieńczając ją renesansową attyką.

Sandomierz Brama Opatowska - widok od północy
Brama Opatowska – widok od północy
Sandomierz Brama Opatowska - widok od południa
Brama Opatowska – widok od południa

Na bramie znajduje się punkt widokowy, z którego można podziwiać panoramę Sandomierza oraz Wisłę, która przepływa przez miasto w kształcie litery “S”. Wstęp na bramę jest płatny i wynosi 4 zł za bilet normalny, i 3 zł za bilet ulgowy.

Jak pewnie wiecie z poprzednich wpisów (link, link, link), pogoda w trakcie tegorocznej majówki nie rozpieszczała mnie. Nie inaczej było w Sandomierzu. Nisko wiszące chmury, skutecznie przeszkadzały w podziwianiu widoków z Bramy Opatowskiej.

Widok na Wisłę i miasto z Bramy Opatowskiej Sandomierz
Widok na Wisłę i miasto z Bramy Opatowskiej

Podziemna Trasa Turystyczna

Po zwiedzeniu Bramy Opatowskiej, swoje kroki skierowałem ku Podziemnej Trasie Turystycznej. W Internecie można znaleźć wiele nie przychylnych recenzji tej atrakcji turystycznej Sandomierza. Ja mam mieszane uczucia. Ogólnie lubię chodzić po wszelakich podziemiach, już jako dzieciak zwiedzałem chodniki kontrminowe w Twierdzy Modlin, często chodząc bez żadnego światła.

Zdecydowanie wolę zwiedzać takie miejsca bez przewodników, albo z przewodnikami, którzy opowiadają z pasją, a nie jak tutaj, wyrytę na blachę. Pani przewodnik, głosem bez wyrazu, opowiadała historię tego miejsca, a słowa wypadały z jej ust, z prędkością wystrzeliwanych pocisków z karabinu maszynowego.

Wejście do Podziemnej Trasy Turystycznej Sandomierz
Wejście do Podziemnej Trasy Turystycznej – po prawo kupuje się bilety. Na dziedzińcu oczekiwanie na przewodnika, a potem schodami w dół.

Wejście do Podziemnej Trasy Turystycznej, znajduje się przy ulicy Oleśnickich. Ceny biletów: 10 zł normalny, 6 zł ulgowy. Ciekawostką jest fakt, że budynek na przeciwko, w którym znajdują się jakieś dwa wydziały sandomierskiego urzędu miasta, gra w serialu TVP “Ojciec Mateusz” komisariat policji.

Serialowy komisariat policji z "Ojca Mateusza" Sandomierz
Serialowy komisariat policji z “Ojca Mateusza”

Do przejścia mamy 430 metrów. Głębokość, na którą schodzimy jest różna. Najgłębiej będziemy 12 metrów pod ziemią. W dawnych czasach, podziemia te, pełniły rolę magazynów, służyły miejscowej ludności jako schrony w trakcie wojen. Wokół nich krąży wiele legend. Według jednej, miała tutaj zginąć Halina Krempianka, ratując miasto przed Tatarami.

Podziemna Trasa Turystyczna Sandomierz
Podziemna Trasa Turystyczna

W latach 60. XX wieku, podziemia zaczęły zapadać się. Naukowcy z Akademii Górniczo – Hutniczej w Krakowie, opracowali program, który uratował część kazamat.

Podczas wycieczki najbardziej zainteresowała mnie historia krzemienia pasiastego. Jest to odmiana krzemienia, która występuje tylko w okolicach Sandomierza.

Krzemień pasiasty Sandomierz
Krzemień pasiasty

Koniec trasy znajduje się pod zabytkowym ratuszu.

Z wizytą u Ojca Mateusza

Po opuszczeniu Podziemnej Trasy Turystycznej, z początku chciałem przejść się po rynku, ale po pierwsze trochę padało, a po drugie przypomniałem sobie, że pod koniec kwietnia, otwarto miejsce, które skierowane jest do fanów serialu “Ojciec Mateusz”. Być może, zapalonym fanem tego serialu nie jestem, nie wyczekuję na kolejne odcinki, ale chciałem zobaczyć jak wyszła nowa atrakcja na turystycznej mapie Sandomierza.

Sam serial z pewnością przysłużył się miastu, reklamując je wszędzie tam, gdzie dociera sygnał TVP. Podobnie jest ze wsią Jeruzal, w gminie Mrozy, gdzie między innymi kręcono serial “Ranczo”. Trochę dziwne, że dopiero w tym roku, takie miejsce powstało, choć sam serial już od kilku paru ładnych lat, gości w domach Polaków. Jak mawia przysłowie: lepiej późno, niż wcale.

Wystawa “Świat Ojca Mateusza”, znajduje się przy ulicy Rynek 5, otwarta jest codziennie od 9:00 do 18:00. Cena biletów jest w miarę przystępna: dorośli zapłacą 13 zł, dzieci i młodzież (4-18 lat) 10 zł, a najmłodsi mogą zwiedzać wystawę za darmo.

Serialowy kościół - eksponaty to oryginalne elementy scenografii Sandomierz
Serialowy kościół – eksponaty to oryginalne elementy scenografii

Tak, jak wspominałem wyżej, wystawę otwarto niedawno, dokładnie 26 kwietnia 2017 roku. W środku, na fanów serialu, czeka sporo atrakcji. Możemy wejść do kościoła, na plebanię, odwiedzić gabinet biskupa, posterunek policji, a nawet zamknąć się w celi. Dla spragnionych zdjęć z głównymi postaciami z serialu, czekają w środku naturalnej wielkości figury woskowe Mateusza, Natalii, Możejki i Nocula. Warto wspomnieć, że pomieszczenia zaaranżowano z wykorzystaniem oryginalnych elementów scenografii.

Naturalnej wielkości figura woskowa Nocula, czyli Michał Piela Sandomierz
Naturalnej wielkości figura woskowa Nocula, czyli Michał Piela

W środku, znajduje się również sklepik, w którym można zaopatrzyć się z pamiątki związane z serialem. Dostać można nawet wafelki, które je Ojciec Mateusz – jak dla mnie to już mała przesada.

Na tym kończę pierwszą część opowieści mojej wędrówki po sandomierskich uliczkach. Niedługo kolejna część.

]]>
https://przygodyprzemka.pl/sandomierz-polski-rzym-1/feed/ 0
Stacja Filtrów w Warszawie https://przygodyprzemka.pl/stacja-filtrow-w-warszawie/ https://przygodyprzemka.pl/stacja-filtrow-w-warszawie/#respond Wed, 08 Apr 2015 07:28:12 +0000 http://przemekzwiedza.pl/?p=1287 W dniu 21 marca bieżącego roku, wybraliśmy się na wycieczkę do Stacji Filtrów w Warszawie. Miejsce to zobaczyliśmy dzięki obecności na Światowym Dniu Wody, który organizowało Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w m. st. Warszawie S.A. Impreza odbyła się na Płycie Desantu.

[...]

Czytaj więcej from Stacja Filtrów w Warszawie

]]>
W dniu 21 marca bieżącego roku, wybraliśmy się na wycieczkę do Stacji Filtrów w Warszawie. Miejsce to zobaczyliśmy dzięki obecności na Światowym Dniu Wody, który organizowało Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w m. st. Warszawie S.A. Impreza odbyła się na Płycie Desantu.

Płyta desantu, to pomnik, który upamiętnia desant żołnierzy 1 Armii Wojska Polskiego 16 września 1944 roku. Żołnierze próbowali przyjść z odsiedzą powstańcom warszawskim. Znajduje się dokładnie na 511 kilometrze biegu Wisły. Obok niego znajduje się zaniedbany, żelbetonowy pal, na którym znajduje się trójka żołnierzy. Jest on drugą częścią pomnika Chwała Saperom, który znajduje się po drugiej stronie Wisłostrady, w parku marszałka Edwarda Śmigłego-Rydza.

stacja filtrów w warszawie
Pal, który jest częścią pomnika Chwała Saperom

Na miejsce przybyliśmy około 40 minut przed planowanym startem imprezy, aby zająć miejsce w kolejce, po odbiór wejściówek na darmowe zwiedzanie Stacji Filtrów oraz Oczyszczalni Ścieków “Czajka”. W planach mieliśmy odwiedzenie obu tych miejsc. Jednak rzeczywistość zweryfikowała nasze plany.

Gdy doszliśmy na Płytę Desantu naszym oczom ukazała się pokaźna kolejka ludzi, którzy czekali na to samo co my, czyli po wejściówki. Zachodziła obawa, że w ogóle nigdzie nie pojedziemy, bowiem na jedną i drugą lokalizację, organizator miał ograniczoną liczbę miejsc.

W kolejce spędziliśmy ponad godzinę. Udało się nam zapisać tylko na wycieczkę do Stacji Filtrów. Ja się cieszyłem, bo bardziej zależało mi na tym zabytkowym obiekcie. Kalina wolała nowoczesną oczyszczalnię ścieków.

stacja filtrów w warszawie
Bilety wstępu do Stacji filtrów

Do wyjazdu do Stacji Filtrów mieliśmy prawie trzy godziny. Trzeba było sobie jakoś ten czas zorganizować. Tym bardziej, że organizator przygotował atrakcje bardziej dla dzieci, niż dorosłych. Korzystając z ładnej pogody, spacerowaliśmy po okolicach Płyty Desantu i czekaliśmy cierpliwie na godzinę 14, czyli czas naszego odjazdu do Stacji Filtrów.

W międzyczasie mogliśmy zobaczyć co potrafi statek-spulchniacz Chudy Wojtek III, należący do warszawskich wodociągów. Jednostka ta przeważnie krąży wokół Grubej Kaśki i spulchnia piasek w dnie Wisły, aby zapobiec kolmatacji gruntu przy drenach ujęć infiltracyjnych. Jego nazwa pochodzi od nazwiska inżyniera Jerzego Wojtkowskiego, który w latach 60. XX wieku opracował technologię hydraulicznego spulchniania złóż filtracyjnych. W 1976 roku powstał film pt. “Pisane na Wodzie”. Bohaterami tego dokumenty była załoga statku “Chudy Wojtek”.

statek chudy wojtek 3 stacja filtrów w warszawie
Statek Chudy Wojtek III

Podczas pożaru Mostu Łazienkowskiego w lutym 2015 roku, Chudy Wojtek III brał czynny udział w akcji gaśniczej.

Statek Chudy Wojtek III w akcji:

Pokręciliśmy się trochę po terenie Płyty Desantu, porcie czerniakowskim, aż w końcu wybiła godzina 14. Poszliśmy na miejsce zbiórki. Tam jednak okazało się, że poprzednia wycieczka ma opóźnienie i autokar, który miał nas zabrać do Stacji Filtrów przyjedzie z około 30-minutowym opóźnieniem. Znowu zrobiliśmy sobie spacer po płycie i porcie.

Po około 40 minutach, autokar przyjechał. W końcu wyruszyliśmy w podróż do Filtrów.

Stacja Filtrów w Warszawie

Stacja Filtrów może poszczycić się mianem pomnika historii. Jest to najwyższa forma ochrony zabytków w naszym kraju. Filtry pomnikiem historii są od stycznia 2012 roku.

Warszawskie wodociągi rozpoczęły swoją działalność ponad 125 lat temu, jeszcze w okresie rosyjskiego zaboru. 18 listopada 1875 roku, na stanowisko p.o. prezydenta Warszawy, został mianowany Sokrates Starynkiewicz, urzędnik carski. Mimo że opowiadał się za pełnym podporządkowaniem gospodarczym, politycznym i społecznym Królestwa Polskiego Rosji, był jednym z najlepszych gospodarzy miasta, na pogrzeb którego przybyło 100 tysięcy warszawiaków.

Starynkiewicz zlecił brytyjskiemu inżynierowi – Williamowi Lindley’owi projekt miejskiej sieci wodno-kanalizacyjnej. Lindley pracował nad projektem w latach 1876-1878. Jego projekt zakładał budowę Stacji Pomp Rzecznych oraz stacji z urządzeniami uzdatniającymi wodę do picia. Projekt Williama Lindley’a zrealizowali jego dwaj synowie: William Heerlein oraz Joseph.

Pierwsze uruchomienie wodociągów miało miejsce latem 1886 roku.

Popiersie Williama Lindley'a stacja filtrów w warszawie
Popiersie Williama Lindley’a w Muzeum Wodociągów i Kanalizacji

Zwiedzamy Stację Filtrów

Muzeum Wodociągów i Kanalizacji

Po przybyciu na miejsce zostaliśmy podzieleni na dwie grupy. Każda poszła swoją drogą ze swoim przewodnikiem. Nasza grupa rozpoczęła zwiedzanie od Muzeum Wodociągów i Kanalizacji, które mieści się w dawnej hali pomp w budynku technicznym nr 2. Do najciekawszych eksponatów w tym miejscu należy fragment drewnianego wodociągu z XVII wieku oraz makieta terenu Stacji Filtrów, która znajduje się na najniższej kondygnacji budynku.

Muzeum Wodociągów i Kanalizacji stacja filtrów w Warszawie
Budynek Muzeum Wodociągów i Kanalizacji
stacja filtrów w warszawie
Wybrane eksponaty w Muzeum Wodociągów i Kanalizacji
stacja filtrów w Warszawie
Makieta terenu Stacji Filtrów w Warszawie

Wieża ciśnień

Następnym obiektem, który zwiedziliśmy była wieża ciśnień. Została zbudowana w latach 1883-1886. Ma ponad 40 metrów wysokości. Zadaniem wieży, było zapewnienie stałego ciśnienia wody w rurach rozbiorczych oraz zabezpieczenie ich przed drganiami, które powstawały w wyniku uderzeń wody, wywołanych pracą maszyn parowych.

Wieża ciśnień pełniła także rolę funkcję komina, którym odprowadzano spaliny z maszyn parowych, jednocześnie ogrzewając całą konstrukcję i chroniąc ją przed zamarznięciem.

Aby można dostać się na szczyt wieży, zaprojektowano spiralne, żeliwne schody. Niestety nie można wejść na szczyt wieży, bowiem schody nie są dostosowane do dzisiejszych przepisów dot. bezpieczeństwa.

wieża ciśnień stacja filtrów w warszawie
Wieża Ciśnień (na trzecim zdjęciu od lewej, wnętrze wieży)

W latach 30. XX wieku, kiedy wprowadzono pompy wirowe, które nie dawały efektu pulsowania, odłączono wieżę od systemu. Ostatecznie przestano ją eksploatować w 1934 roku.

Podczas II wojny światowej wieża uległa zniszczeniu. Odrestaurowano ją dopiero w 1996 roku.

Popiersie Sokratesa Starynkiewicza

Następnie przewodnik poprowadził nas pod popiersie Sokratesa Starynkiewicza. Projekt popiersia powstał 1904 roku, a jego wykonawcę wyłoniono w drodze konkursu, który wygrał Jan Woydyga. 4 lipca 1907 roku, pięć lat po śmierci Starynkiewicza, nastąpiło odsłonięcie popiersia. Kiedy Polska odzyskała niepodległość w roku 1918, warszawiacy niszczyli wszystkie ślady rosyjskiej obecności w mieście. Pomnik Starynkiewicza przetrwał nietknięty. Popiersie nie przetrwało jednak Powstania Warszawskiego. Hitlerowcy najpierw ukradli popiersie, a następnie je zniszczyli, zostawiając jedynie cokół.

Po wojnie pierwsza próba odbudowy pomnika miała miejsce w 1960 roku, kiedy to Dyrekcja Wodociągów i Kanalizacji, zamówiła go w Pracowni Sztuk Plastycznych przy ulicy Finlandzkiej, gdzie Stanisław Lisowski wykonał projekt gipsowy.

Dzisiejsze popiersie Starynkiewicza zostało wykonane w 1996 roku przez Stanisława Rosę, w 110. rocznicę powstania filtrów. Stanęło na oryginalnym cokole, na którym widać jeszcze ślady skradzionych liter. Do dzisiaj nie udało się ustalić, co głosiła inskrypcja po lewej i prawej stronie postumentu.

stacja filtrów w warszawie
Popiersie Sokratesa Starynkiewicza

Budynek techniczny I

Następnie przeszliśmy do budynku technicznego I, który stoi po wschodniej stronie wieży ciśnień. Jego budowa rozpoczęła się w 1895 roku. Przez dwa lata powstały hala pomp i kotłownia. W 1891 roku dobudowano skład węgla, a w latach 1923-1924 halę pomp elektrycznych.

W tym budynku spędziliśmy tylko kilka minut, gdzie każdy chętny mógł spróbować wody, którą oczyszcza się na miejscu.

Budynek Techniczny I
Budynek Techniczny I

Filtry powolne

Gdy wyszliśmy z budynku technicznego I, nasz przewodnik przeprowadził nas do filtrów powolnych. Mogliśmy wejść małymi grupkami do jednego z nich.

Filtry powolne, to sześć grup podziemnych zbiorników zbudowanych w latach 1883-1926. Pokryte są sklepieniami żaglowymi z cegły, które spoczywają na granitowych kolumnach.

Zasada działania filtrów powolnych jest następująca: woda przepływa przez filtracyjną warstwę piasku, na której obecnie dodatkowo ułożona jest warstwa węgla aktywnego.

filtry powolne
Wnętrze jednego ze zbiorników Filtrów Powolnych

Zakład Filtrów Pospiesznych

Ostatnim przystankiem naszej wycieczki po warszawskiej stacji filtrów, był Zakład Filtrów Pospiesznych. Po drodze mijaliśmy budynek socjalny, który został zbudowany na przełomie XIX i XX wieku, jako zaplecze dla pracowników stacji. Obecnie mieszczą się tam pomieszczenia biurowe.

Zakład Filtrów Pospiesznych
Zakład Filtrów Pospiesznych

Doszliśmy do budynku Zakładu Filtrów Pospiesznych. Budowa została zakończona w 1933 roku. Był on wówczas najnowocześniejszym zakładem tego typu w Europie. Jego rolą była wstępna filtracja wody przed skierowaniem jej na filtry powolne. Projektantem Zakładu był inż. Zygmunt Wendrowski. Koszt budowy zamknął się w kwocie 11,5 mln ówczesnych złotych, co było niebagatelną sumę jak na tamte czasy. Nic dziwnego, bowiem budynek uzyskał m.in. elewacje z czerwonego klinkieru i piaskowca, ceramiczne posadzki, konsole z białego marmuru, kryształowe szyby w drzwiach z drewna orzechowego, czy mosiężne kinkiety.

Płaskorzeźby na froncie budynku Zakładu Filtrów Pospiesznych
Płaskorzeźby na froncie budynku Zakładu Filtrów Pospiesznych

Zakład Filtrów Pospiesznych ucierpiał podczas Kampanii Wrześniowej w 1939 roku, kiedy to został trafiony trzema bombami. Usunięcie powstałych wówczas zniszczeń trwało kilka lat.

Zostaliśmy oprowadzeni po budynku. Duże wrażenie robią marmurowe konsole do sterowania procesem filtracji. Dzisiaj byłoby to nie do pomyślenia, aby dzisiaj ktoś by wykładał marmurem konsole w jakimkolwiek zakładzie.

Elementy marmurowe wewnątrz Zakładu Filtrów Pospiesznych
Marmurowe konsole sterowania procesem filtracji wewnątrz Zakładu Filtrów Pospiesznych

Pobytem w Zakładzie Filtrów Pospiesznych zakończyliśmy naszą wycieczkę. Nie wracaliśmy na Płytę Desantu, bowiem tam piknik się zakończył, a z terenu stacji było nam znacznie bliżej do pociągu.

Wycieczkę uważam za udaną, bowiem zawsze chciałem zwiedzić Stację Filtrów, kiedy przejeżdżałem obok, a teraz w końcu mogłem to zrobić.

]]>
https://przygodyprzemka.pl/stacja-filtrow-w-warszawie/feed/ 0
Muzeum Kaszubskie im. Franciszka Tredera https://przygodyprzemka.pl/muzeum-kaszubskie/ https://przygodyprzemka.pl/muzeum-kaszubskie/#respond Tue, 19 Aug 2014 08:46:34 +0000 http://przemekzwiedza.pl/?p=373 Muzeum Kaszubskie w Kartuzach odwiedziliśmy tuż przed wyruszeniem w podróż powrotną do domu. Historia tej instytucji związana jest z osobą jej twórcy i pierwszego kustosza Franciszka Tredera. Eksponaty muzeum prezentowane są w siedmiu salach wystawowych budynku głównego.

[...]

Czytaj więcej from Muzeum Kaszubskie im. Franciszka Tredera

]]>
Muzeum Kaszubskie w Kartuzach odwiedziliśmy tuż przed wyruszeniem w podróż powrotną do domu. Historia tej instytucji związana jest z osobą jej twórcy i pierwszego kustosza Franciszka Tredera. Eksponaty muzeum prezentowane są w siedmiu salach wystawowych budynku głównego.

Muzeum Kaszubskie im. F. Tredera w Kartuzach otwarte jest w sezonie letnim:

  • (od 01.05 do 30.06) od wtorku do piątku 8.oo -16.oo; sobota 8.oo – 15.oo; niedziela 10.oo – 14.oo
  • (od 01.07 do 31.08) od wtorku do piątku 8.oo -18.oo; sobota i niedziela 9.oo – 17.oo.

Poza sezonem:

  • (od 01.09 – 30.09) od wtorku do piątku 8.oo -16.oo; sobota 8.oo – 15.oo; niedziela 10.oo – 14.oo
  • (od 1.10 – 01.05) od wtorku do piątku 8.oo -16.oo; sobota 8.oo – 15.oo

Bilety wstępu kosztują 10 zł za bilet normalny, 6 zł za bilet ulgowy. Na stronie internetowej muzeum podany jest szczegółowy cennik.

Rolnictwo

Na parterze, w pierwszej sali przedstawiono podstawowe narzędzia związane z uprawą roli. Można tam zobaczyć radła ramowate, pługi dwurękojeściowe czy kultywatory, z których jeden z prezentowanych na wystawie został wykonany z okorowanego korzenia, a następnie opatrzony trzema żelaznymi gwoździami.

rolnictwo

Gospodarstwo domowe

W sali nr 2, na parterze, wystawiono narzędzia, które stosowano między innymi do mierzenia płodów rolnych, przechowywania i przetwarzania żywności. Jest również podstawowy sprzęt kuchenny. Możemy zatem zobaczyć beczkę na zboże, wydrążoną w pniu, wagi szalkowe i “dezmar”, czyli rodzaj drewnianej pałki z zamocowanym odważnikiem na jednym z końców, a na drugim zaś zawieszany był ważony towar.

Ciekawą kolekcją w tej części muzeum są maselnice. Najciekawsza z nich, maselnica kołyskowa występowała w większości kaszubskich gospodarstwach.

gospodarstwo domowe muzeum kaszubskie

Rybołówstwo

Poza rolnictwem, ludność kaszubska najczęściej parała się rybołówstwem, z uwagi na liczne jeziora występujące na tym terenie. W sali nr 3 możemy zobaczyć między innymi ościenie wielozębne, które służyły do kłucia ryb, sieci zastawne czy narzędzia rybackie, z których korzystano podczas zimowych połowów.

rybołówstwo muzeum kaszubskie

Garncarstwo

W ostatniej sali na parterze, Muzeum Kaszubskie, zaprezentowało zbiór wyrobów ceramicznych. Garncarstwo jest jedną z najstarszych dziedzin rzemiosła ludowego Kaszub. Wytwory ceramiki kaszubskiej posiadają wielowiekową tradycję.

Na wystawie zaprezentowano poszczególne etapy procesu technologicznego. Począwszy od ręcznej, bądź mechanicznej obróbki gliny, przez formowanie naczyń, suszenie po wypalanie, zdobienie oraz glazurowanie.

Na ekspozycji możemy zobaczyć gotowe już wyroby ceramiczne w postaci kafli piecowych, wazonów i innych przedmiotów.

Ceramika kaszubska, którą możemy podziwiać w muzeum, charakteryzuje się specyficznymi motywami w postaci gwiazdy kaszubskiej, rybiej łuski, czasami tulipana, uzupełniane falistymi liniami lub kropkami.

garncarstwo muzuem kaszubskie

Elementy obrzędowości i kultury kaszubskiej

W korytarzu, na piętrze, eksponowane są obiekty związane z obrzędami i zwyczajami dorocznymi, instrumenty muzyczne oraz zabawki. Znajdziemy tu takie obiekty jak: kożuch i korona gwiazdora wykonane ze słomy, maszkary konia, bociana, kozy i kozła, maski diabła, dziada, kominiarza i żołnierza, które wykonane są z futer i tektury.

obrzęd muzeum kaszubskie

Obrzęd Bożego Narodzenia na Kaszubach polega na tym, że przebierańcy chodzą od domu do domu z takimi właśnie rekwizytami. Tworzą oni swoiste widowisko. W czasach nam współczesnych, obrzęd ten znany jest jedynie na wsiach, gdzie panuje przywiązanie do tradycji.

Ciekawym elementem ekspozycji jest z pewnością tablica z nutami kaszubskimi, które z drobnymi zmianami znane są na całym terenie Kaszub. Pochodzenie tego swoistego alfabetu nie jest znane. Nuty śpiewa się wymieniając kolejne obrazki widoczne na pięciolinii, a następnie wraca się do początku, powtarzając nazwy obrazków w odwrotnej kolejności.

piosenka muzeum kaszubskie

Szczególną rolę piosenka ta odgrywała w okresie zaborów, ponieważ na tych terenach występowała silna germanizacja. Nuty służyły do utrwalenia lub nauki języka kaszubskiego.

Tekst piosenki (wg tablicy w Muzeum Kaszubskim, bez specyficznych dopisków do liter widocznych na zdjęciu):

“To je krótci, to je dłudżi

to kaszëbskô stolëca

To są basë, to są skrzëpci

to òznôczô Kasiëba

To je rydel, to je tycz

to są chòjnë widłë gnojné

To je prosté, to je krzëwé

to je tylni kòło wòzné

To są hôci, to są ptôci

to są pruści półtrojôci

To je kleka, to je wół

to je całé, a to pół

To je małi, to je wiöldżé

to są instumenta wszélci”

Sztuka ludowa

W pierwszej sali na piętrze zaprezentowano przykłady tradycyjnej i współczesnej sztuki ludowej Kaszub. Między innymi bardzo bogato zdobione hafty. Podziwiać możemy również unikalną kolekcję kobiecych czepców oraz XIX-wieczne obrazy malowane na szkle. Wystawę uzupełniają rzeźby drewniane, z których najciekawsze to figury mnichów z kartuskiego klasztoru.

figura mnicha muzeum kaszubskie
hartowanie muzeum kaszubskie

Posag panny młodej

W sali drugiej, możemy zobaczyć przedmioty, które wchodziły kiedyś w skład posagu panny młodej. Tradycyjny kaszubski posag składał się z kilku skrzyń wianowych z pościelą, bielizną, sprzętem codziennego użytku, w tym bębenka do palenia kawy, ijanek do prania, tarek, wag i maselnic.

Często takie skrzynie posiadały skrytki, w których umieszczano kosztowności.

Aby zapewnić pannie bezbolesny poród, w pościel wszywano gałązkę mitru z wianka ślubnego.

Izba kaszubska

W ostatniej z siedmiu sal  Muzeum Kaszubskiego, zaprezentowano wyposażenie tradycyjnej izby kaszubskiej sprzed wieku. Zgromadzono tutaj przede wszystkim meble ludowe codziennego użytku.

Charakteryzowały się one przede wszystkich funkcjonalnością. Większość łóżek zgromadzonych w muzeum, mogła być rozsuwana. Gdy przybywał nieoczekiwany gość i zaistniała potrzeba przenocowania, wykorzystywano w tym celu komodę.

Najciekawsze ze wszystkich łóżek, jest łóżko dziecięce, które rosło razem z dzieckiem.

łóżko muzeum kaszubskie

Poddasze

Nie wiem czy poddasze jest zawsze udostępniane do zwiedzania, ale w dniu, w którym byliśmy w Muzeum Kaszubskim, drzwi na poddasze były otwarte. Na samej górze zgromadzono eksponaty, które pochodzą z czasów bardziej nam bliższych, czyli z XX wieku. Można zobaczyć tam na przykład telewizor i inne sprzęty użytku codziennego, które wykorzystywano w kaszubskich domach.

telewizor muzeum kaszubskie

Kuźnia Bazylego

Muzeum Kaszubskie posiada również pomieszczenie, w którym zgromadzono, dzięki ofiarności jednego z okolicznych mieszkańców, przedmioty, które wykorzystywali niegdyś kaszubscy kowale. Podczas naszego pobytu, drzwi do Kuźni Bazylego były niestety zamknięte. Więc nie dane nam było obejrzeć tej wystawy.

Muzeum Kaszubskie imienia Franciszka Tedera zdecydowanie polecamy. Jest to obowiązkowa pozycja na liście miejsc wartych zobaczenia, będąc na Kaszubach.

Autorką zdjęć wykorzystanych w tym poście jest Kalina W. www.ek-art.pl

]]>
https://przygodyprzemka.pl/muzeum-kaszubskie/feed/ 0
Zamek w Liwie https://przygodyprzemka.pl/zamek-w-liwie/ https://przygodyprzemka.pl/zamek-w-liwie/#respond Mon, 11 Aug 2014 09:44:58 +0000 http://localhost/pz/?p=34 Zamek w Liwie odwiedziliśmy w maju. Do Liwu nie mamy daleko, około 30 km. Nie minęło 30 minut i byliśmy już na miejscu. Pogoda tego dnia nie dopisywała. Co chwila przelotnie padał deszcz i czasami powiał silniejszy wiatr.

[...]

Czytaj więcej from Zamek w Liwie

]]>
Zamek w Liwie odwiedziliśmy w maju. Do Liwu nie mamy daleko, około 30 km. Nie minęło 30 minut i byliśmy już na miejscu. Pogoda tego dnia nie dopisywała. Co chwila przelotnie padał deszcz i czasami powiał silniejszy wiatr.

Dojazd

Do zamku w Liwie dojedziemy w następujący sposób. Z drogi E30 prowadzącej na Siedlce i Terespol, musimy skręcić w lewo, w drogę nr 697, za miejscowością Kałuszyn. Następnie cały czas prosto, aż do ronda w Liwie, na który wybieramy pierwszy zjazd. Po przejechaniu około 400 metrów, skręcamy w prawo, jedziemy prosto kilkadziesiąt metrów i już jesteśmy na miejscu. Parking przed muzeum jest bezpłatny.

Zamek w Liwie

Na początku muszę uprzedzić osoby, które nie były nigdy na zamku w Liwie. Zamek, a raczej jego ruiny, nie mają zbyt wiele do zaoferowania turyście jako zabytek fortyfikacji. Długo po zamku się nie nachodzimy. Teraz zamek to tylko fragment murów i wieża bramna, w której mieści się galeria “Wieża”, w której organizowane są wystawy czasowe malarstwa i grafiki.

Wstęp na wieżę jest oddzielnie płatny, a cenę biletu podam niżej. Wieża ma dwie kondygnacje. Na wyższym poziomie bardziej zainteresował mnie szpak, który usiadł na murach zza oknem, niż to, co miała do zaoferowania galeria, bowiem to co akurat było wystawiane jakoś nie przypadło mi do gustu.

szpak liw zamek
Szpak

Historia zamku

Budowę murowanego zamku, położonego na sztucznej wyspie, około roku 1429, zlecił książę warszawski Janusz I Starszy. Prace budowlane zlecono mistrzowi murarskiemu Niclosowi. Budowlę postawiono wśród bagien rzeki Liwiec, na wschód od miasta. Zamek miał chronić przeprawę przez rzekę oraz wschodnią granicę księstwa.

Po raz pierwszy zamek przybudowano w latach 1526-1536, kiedy to należał do księżnej Anny Mazowieckiej. W ramach przybudowy podniesiono mury do wysokości 12 metrów. Dom Duży powiększono o  jedną kondygnację, przez co mógł teraz spełniać funkcje dworskie. Zmieniona została także brama, którą zamknięto murem od strony dziedzińca i również dobudowano jedną kondygnację. Na dziedzińcu powstał nieduży budynek gospodarczy, zwany Domem Małym oraz spichlerz.

Na polecenie królowej Bony Sforzy, w latach 1549-1570, rozbudowano bramę, zmieniając ją w kilkupiętrową wieżę. Zlikwidowano blanki, zastępując je stanowiskami strzelniczymi dla broni palnej.

W 1657 roku, podczas Potopu, wojska szwedzkie zbombardowały zamek i spaliły po jego zdobyciu. Następnych zniszczeń Szwedzi dokonali podczas wojny północnej. Warowni nie odbudowano. Na ruinach Domu Dużego wzniesiono drewniany budynek kancelarii, który służył starostom liwskim do końca XVII stulecia.

otto warpechowski zamek w liwie
Otto Warpechowski – źródło: www.liw-zamek.pl

W 1782 roku, starosta liwski, Tadeusz Grabianka zbudował dwór barokowy, który miał być siedzibą kancelarii starostwa oraz sądu ziemskiego. Dwór spłonął w połowie XIX wieku.

Po I wojnie światowej, dokonano niewielkich prac budowlanych i zabezpieczenia ruin. Nie rozpoczęto jednak prac na większą skalę.

Podczas II światowej, niemiecki starosta Ernst Grass, chciał rozebrać ruiny zamku, aby pozyskać w ten sposób cegłę. Zamek uratował młody archeolog Otto Warpechowski, który przekonał władze okupacyjne, iż zamek w Liwie, był niegdyś zamkiem krzyżackim. Doprowadził tym samym do rozpoczęcia procesu jego odbudowy, który niestety w roku 1944 przerwano, z powody wycofywania się wojsk niemieckich na zachód. Pracę dokończono na początku lat 60., kiedy to odbudowano dwór kancelarii.

Więcej o tym, jak Otto Warpechowski uratował zamek w Liwie, można przeczytać tutaj.

Od 1963 roku mieści się w nim Muzeum – Zbrojownia.

Muzeum – Zbrojownia

Po wyjściu z wieży, obeszliśmy zamek dookoła, a następnie weszliśmy do muzeum, które posiada jedną z najliczniejszych kolekcji broni wszelakiego typu w Polsce. Muzeum jest najważniejszym powodem ku temu, aby odwiedzić zamek w Liwie.

Możemy tutaj obejrzeć między innymi broń białą, palną, elementy wyposażenia rycerskiego i żołnierskiego czy też meble.

elementy uzbrojenia zamek w liwie

Na pierwszym piętrze w jednej z sal, znajduje się makieta, która przedstawia jak mógł wyglądać zamek w latach swojej świetności. Według opisu nad makietą, prezentuje ona jak mógł on wyglądać w XVI wieku. Nie ma jednak żadnych grafik, które by sprecyzowany sposób dostarczyły informacji na temat prawdziwego wyglądu zamku.

zamek w liwie makieta
Makieta zamku w Liwie – tak mógł wyglądać zamek w XVI wieku

Po zwiedzeniu dostępnych ekspozycji wyszliśmy z muzeum i na tym zakończyliśmy naszą wizytę na zamku w Liwie.

Ceny biletów

Bilet normalny – 7 zł

Bilet ulgowy – 4 zł

Wystawy czasowe w wieży bramnej – 3 zł

Legendy związane z zamkiem w Liwie

Udało mi się dotrzeć do kilku legend, które związane są z zamkiem w Liwie

Legenda o początkach zamku

Warowny kasztel w Liwie miał ponoć zbudować jakiś książę polski lub litewski, dla swojej branki, przywiezionej z wojennej wyprawy. Ów książę pozostawił ją w Liwie, gdzie przebywało dużo duchownych, których zadaniem było nawrócenie dziewczyny na wiarę chrześcijańską.

Legenda o śpiących rycerzach

W pagórkach jarnickich śpią podobno rycerze polscy, czekający na króla szwedzkiego, który ma tu powrócić po swój kapelusz, zgubiony podczas bitwy. Gdy Szwed ponownie się pojawi, rycerze powstaną i rozpoczną bój tak straszny, że pobliskim Węgrowie powypadają szyby z okien, a Liwcem zamiast wody popłynie krew.

Inną wersję tej legendy, bardziej rozbudowaną można przeczytać tutaj.

Legenda o Żółtej Damie

Mieszkała kiedyś w zamku liwskim Ludwika z Szujskich Kuczyńska, żona kasztelana liwskiego Marcina Kuczyńskiego. Zazdrosny mąż posądzał ją o flirty z młodymi dworzanami, chociaż nie była już młoda i przesadnie piękna. Gdy w tajemniczy sposób zniknęły trzy brylantowe pierścienie, które jej podarował, została oskarżona o cudzołóstwo i zamknięta w wieży, ponieważ kasztelan sądził, że obdarowała nimi swoich kochanków. Następnego dnia o świcie, kasztelanowa została ścięta na zamkowym dziedzińcu. Niedługo potem pierścienie odnalazły się w strąconym gnieździe sroki-złodziejki, co było dowodem na niewinność kasztelanowej. Od tamtej pory, ma ona, jako Żółta Dama pojawiać się na dziedzińcu i w zamkowym salach, przekonując napotkane osoby o swojej niewinności. Zjawa ta, ubrana jest w brunatną suknię, a na głowie ma żółty czepiec z żółtym woalem spływającym aż do ziemi – skąd pochodzi jej imię.

Inne legendy związane z Liwem bądź zamkiem w Liwie:

Historia powstania herbu DOLIWA

Opowieść ciekawa o diable, co złota pilnował

Źródło historii zamku oraz legend: www.zamek-liw.pl | www.wikipedia.com

]]>
https://przygodyprzemka.pl/zamek-w-liwie/feed/ 0