wybrzeże – PrzygodyPrzemka.pl https://przygodyprzemka.pl - pieszo, rowerem, z aparatem Sat, 31 Jul 2021 11:54:17 +0000 pl-PL hourly 1 https://przygodyprzemka.pl/wp-content/uploads/2020/12/cropped-pzfavn-1-32x32.png wybrzeże – PrzygodyPrzemka.pl https://przygodyprzemka.pl 32 32 Historia jednego zdjęcia – Międzyzdroje https://przygodyprzemka.pl/hjz-miedzyzdroje/ https://przygodyprzemka.pl/hjz-miedzyzdroje/#respond Thu, 10 Jan 2019 09:00:05 +0000 https://przemekzwiedza.pl/?p=3445 Po skończonej imprezie Pyromagic 2018 (piszę o niej tutaj), prosto ze Szczecina pojechałem do Międzyzdrojów. Nie wybrałem się tam bynajmniej po to, żeby leżeć plackiem na plaży, bo tego nienawidzę. Nienawidzę się opalać, więc bierne leżenie cały dzień na plaży nie jest dla mnie.

[...]

Czytaj więcej from Historia jednego zdjęcia – Międzyzdroje

]]>
Po skończonej imprezie Pyromagic 2018 (piszę o niej tutaj), prosto ze Szczecina pojechałem do Międzyzdrojów. Nie wybrałem się tam bynajmniej po to, żeby leżeć plackiem na plaży, bo tego nienawidzę. Nienawidzę się opalać, więc bierne leżenie cały dzień na plaży nie jest dla mnie.

Wybrałem Międzyzdroje z myślą o fotografowaniu wschodów i zachodów słońca. Miałem także nadzieję na uchwycenie aparatem spadających meteorytów z roju Perseidów.

Niestety, to co sobie zaplanowałem, nie udało się mi zrealizować.

międzyzdroje
Kiedy tylko wchodziłem na plażę z myślą o fotografii, niebo zasłaniały chmury

Pierwszego wieczoru, niebo zachmurzone, więc z fotografowania zachodu słońca, a tym bardziej Perseidów nici. Następnego poranka, Międzyzdroje przywitały mnie taką samą sytuacją. W ciągu dnia była idealna pogoda, ciepło, słoneczko miło grzało, niebo było wolne od chmur. Nadszedł wieczór – znowu rozczarowanie, chmury jak na złość przysłoniły niebo.

Jedynym plusem, tego krótkiego pobytu nad Bałtykiem było to, że odpocząłem, a i zatoki, na które w minionym roku narzekałem nazbyt często, przestały dawać o sobie znać.

Historia jednego zdjęcia, to nowa seria postów, w których będę zamieszczał jedną fotografię i opisywać będę historię jej powstania.

]]>
https://przygodyprzemka.pl/hjz-miedzyzdroje/feed/ 0
SKW39 #1: Westerplatte https://przygodyprzemka.pl/westerplatte/ https://przygodyprzemka.pl/westerplatte/#respond Tue, 23 Jan 2018 11:07:51 +0000 http://przemekzwiedza.pl/?p=2622 Jest to pierwszy post z serii Szlakiem Kampanii Wrześniowej ’39, w której będę odwiedzał miejsca ściśle związane z kampanią obronną we wrześniu 1939 roku.

[...]

Czytaj więcej from SKW39 #1: Westerplatte

]]>
Jest to pierwszy post z serii Szlakiem Kampanii Wrześniowej ’39, w której będę odwiedzał miejsca ściśle związane z kampanią obronną we wrześniu 1939 roku.

Będąc na początku września ubiegłego roku w Gdańsku, tuż po uroczystym upamiętnieniu 78. rocznicy wybuchu II wojny światowej, nie mogłem mieć lepszej okazji, by odwiedzić Westerplatte.

Od 1926 roku, do momentu wybuchu II wojny światowej, Westerplatte było eksklawą Polski na terenie Wolnego Miasta Gdańska. We wspomnianym okresie funkcjonowała tutaj Wojskowa Składnica Tranzytowa.

Westerplatte we wrześniu 1939 roku

1 września 1939 roku, około godziny 4:45, niemiecki pancernik Schleswig-Holstein, który kilka dni wcześniej przybył do Gdańska z kurtuazyjną wizytą, rozpoczął ostrzał polskiej placówki. Ignacy Skowron, obrońca Westerplatte, tak zapamiętał początek wojny.

Żołnierz dał mi lornetkę. Spojrzałem w prawo, w lewo, na zatokę, na niemiecki okręt. Miał odpłynąć 28 sierpnia, ale nie odpłynął. I w tym momencie zobaczyłem błysk i zaraz pierwszy pocisk spadł na bramę.*

Chwilę po ostrzale artyleryjskim, niemiecka piechota próbowała szturmem zając polskie pozycje obronne. Polacy przywitali agresora gradem kul i granatów. Niemcy, którzy myśleli, że zajmą placówkę z marszu, nie byli przygotowani na taki obrót spraw. Doskonale widoczni, stanowili łatwy cel dla obrońców. Atak nie udał się.

Obrońcy trwali na swoich posterunkach, odpierając ataki nieprzyjaciela, do 7 września.

Westerplatte obecnie – cmentarz poległych żołnierzy

Swoją wizytę na Westerplatte rozpocząłem od małego cmentarza, gdzie spoczywają żołnierze polegli w walkach obronnych we wrześniu 1939 roku. Oprócz nich, spoczywają tutaj także prochy innych członków załogi Wojskowej Składnicy Tranzytowej, którzy zmarli w późniejszych latach.

Cmentarz obrońców na Westerplatte
Cmentarz obrońców Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte

Cmentarzyk został założony w 1946 roku, z inicjatywy obrońcy Westerplatte, kapitana Franciszka Dąbrowskiego. Odsłonięto wtedy nagrobek ku czci poległych żołnierzy. Nekropolia ta, usytuowana jest w miejscu wartowni nr 5, która 2 września 1939 roku, została zniszczona wskutek niemieckiego bombardowania, a cała jej załoga poległa.

Nagrobki poległych obrońców Westersplatte
Nagrobki poległych obrońców Westerplatte

W latach 60. XX wieku, ustawiono czołg-pomnik T34/76, należący podczas walk o Gdynię w 1945 roku, do Brygady Pancernej im. Bohaterów Westerplatte. Pierwotnie znajdował się tuż za mogiłą, potem przeniesiony został bliżej nabrzeża i placówki “Fort”, by w 2007 roku, zniknąć na stałe z terenu Westerplatte.

Na cmentarzu, pochowany jest między innymi dowódca obrony podczas Kampanii Wrześniowej, major Henryk Sucharski, którego prochy spoczęły tutaj w 1971 roku, w 32. rocznicę wybuchu II wojny światowej.

Grób dowódcy obrony Westerplatte - mjra Henryka Sucharskiego
Grób dowódcy obrony Westerplatte – mjra Henryka Sucharskiego

Westerplatte obecnie – placówka “Fort” i inne obiekty

Ruszyłem dalej, w stronę nabrzeża. Minąłem pusty cokół, na którym jeszcze przed 10 laty stał wspomniany czołg. Swoją drogą nie rozumiem decyzji dzisiejszych władz polskich o usuwaniu wszystkich symboli związanych z Ludowym Wojskiem Polskim czy Armią Czerwoną. Pomijając wszelkie inne aspekty komunizmu, socjalizmu, moim zdaniem szacunek dla żołnierzy, którzy wyzwalali nasz kraj spod okupacji niemieckiej, należy się im jak psu buda, bez względu na polityczną poprawność i popierania tego czy innego ówczesnego polityka, czy innego wyższego dowódcy.

Doszedłem do placówki “Fort”, którą urządzono w betonowym schronie z 1911 roku. Placówka miała za zadanie zatrzymać natarcie od strony plaży, a po wyczerpaniu możliwości obrony, umożliwić żołnierzom, odwrót do wartowni nr 5. We wrześniu 1939 roku, załoga placówki, odpierała niemieckie ataki, prowadzone wzdłuż brzegu morza i bocznicy kolejowej, między magazynami.

Placówka "Fort" od strony lądu Westerplatte
Placówka “Fort” od strony lądu

Niedaleko od placówki “Fort”, stoi wieża obserwacyjna i schron artyleryjski. Wieża pochodzi z okresu powojennego. Należała do 25. Baterii Artylerii Stałej. Byłby to świetny punkt obserwacyjny. Piszę byłby, bowiem niby można wejść na górę, ale obiekt ten jest zdewastowany i obecnie służy jako śmietnik i toaleta dla “polskiej cebuli”. Wszedłem, a raczej starałem się wejść, na prawie samą górę, ale duszący odór uryny skutecznie wygonił mnie z powrotem na dół.

wieża obserwacyjna westerplatte
Wieża obserwacyjna. Niegdyś obiekt wojskowy, dzisiaj latryna dla “polskiego turysty”

Westerplatte obecnie – ruiny nowych koszar

Po kilku minutach doszedłem do ruin budynku koszarowego, tzw. nowych koszar. Budynek ten, został wzniesiony w latach 1934-1935, z powodu braku właściwych kwater dla załogi. Była to trzykondygnacyjna budowla, w której oprócz mieszkań, znajdowały się także pomieszczenia biurowe, zbrojownia, skład amunicji. W południowym skrzydle mieścił się lazaret i skład leków, które uległy zniszczeniu już w pierwszych minutach niemieckiego ostrzału.

Budynek, pierwotnie w kształcie litery T, został tak zaprojektowany, aby stropy dwóch górnych kondygnacji, w momencie uderzenia bomby lub innego pocisku w dach, zaabsorbowały energię wybuchu, chroniąc załogę, znajdującą się w schronie. System ten w pełni zdał egzamin.

Ruiny nowych koszar Westerplatte
Ruiny nowych koszar

Dzisiaj, budynek nowych koszar jest w tragicznym stanie. I nie przyczyniły się do tego tylko działania wojenne. Dewastacja powojenna, detonacja niewybuchów w środku koszar, doprowadziła do takiego stanu technicznego, który możemy dzisiaj oglądać. Północne skrzydło zostało całkowicie wyburzone w latach 60. XX wieku, aby z pozyskanego materiału, utworzyć promenadę wiodącą do pomnika ku czci Obrońców Wybrzeża.

Wszedłem do środka koszar, aby oczami wyobraźni, spróbować sobie odtworzyć jak mogły one wyglądać przed wybuchem wojny. To co zastałem we wnętrzach budynku, możecie obejrzeć na poniższych fotografiach.

nowe koszary westerplatte
Zarośnięta cześć koszar od zewnątrz
nowe koszary westerplatte
Wejście do koszar
nowe koszary westerplatte
Wnętrze koszar
nowe koszary westerplatte
Wnętrze koszar
nowe koszary westerplatte
Wnętrze koszar
nowe koszary westerplatte
Wnętrze koszar
nowe koszary westerplatte
Wnętrze koszar
nowe koszary westerplatte
Wnętrze koszar
nowe koszary westerplatte
Samotny kwiat położony zapewne przez jakąś osobę, która zwiedzała ruiny nowych koszar
nowe koszary westerplatte
Tablice upamiętniające wszystkich obrońców Westerplatte z września 1939 roku

Westerplatte obecnie – pomnik Obrońców Wybrzeża

Po wyjściu z koszar, udałem się w kierunku pomnika Obrońców Wybrzeża. Po drodze minąłem pozostałości po warowni nr 3.

warownia nr 3 westerplatte
Pozostałości po warowni nr 3

Pomnik Obrońców Wybrzeża, jest chyba jednym z najbardziej rozpoznawalnym monumentem w Polsce. To tu, co roku, 1 września rano, inaugurowane są obchody rocznic wybuchu II wojny światowej, z udziałem najwyższych polskich władz. Autorami projektu pomnika byli Franciszek Duszeńko i Henryk Kitowski.

Monument został odsłonięty 9 października 1966, w rocznicę bitwy pod Lenino. Składa się z 236 bloków granitowych. Ozdobiony jest płaskorzeźbami i napisami, które nawiązują do bohaterskiej obrony Wybrzeża podczas Kampanii Wrześniowej. Oprócz tego, na pomniku, znajdziemy także nazwy akwenów i miejsc bitew morskich II wojny światowej, w których uczestniczyli polscy marynarze, a także nazwy bitew pod Lenino i Studziankami, z napisem “Chwała wyzwolicielom”.

U stóp kopca, na którym stoi pomnik, znajduje się 7 zniczy, symbolizujących 7-dniową obronę Westerplatte.

Pomnik Obrońców Wybrzeża Westerplatte
Pomnik Obrońców Wybrzeża, odsłonięty 9 października 1966 roku, w 23. rocznicę bitwy pod Lenino

Stojąc u stóp pomnika, którego kształt w założeniu autorów projektu miał symbolizować miecz lub bagnet wbity rękojeścią w ziemię, doskonale widać napis “Nigdy więcej wojny”, który pojawił się tutaj w roku odsłonięcia Pomnika Obrońców Wybrzeża. Dosyć nie dawno, bowiem w 2009 roku, przymierzano się do usunięcia napisu, ze względu na opłakany stan metalowych liter, które w wyniku zaawansowanej korozji nie nadawały się do konserwacji. Ostatecznie napis nadal jest widoczny na Westerplatte. Stare litery zdemontowano i na ich wzór wycięto nowe.

Antywojenny napis: Nigdy więcej wojny Westerplatte
Antywojenny napis: Nigdy więcej wojny

Po zejściu z kopca pomnika, udałem się do wyjścia. Akurat podjechał autobus miejski, którym opuściłem teren dawnej Wojskowej Składnicy Tranzytowej i wróciłem do centrum Gdańska.

Na tym kończę swoją opowieść o moim pobycie w Gdańsku. Tak jak pisałem w poście o spacerze po gdańskiej starówce, na pewno jeszcze tutaj wrócę. Czy to będzie w tym roku, czy w następnych latach, czas pokaże. Jeśli nie czytaliście wspomnianego posta, możecie to zrobić, klikając w ten link.

*Źródło cytatu: http://www.echodnia.eu/swietokrzyskie/artykuly-archiwalne/art/8595468,na-jego-oczach-zaczal-sie-kataklizm-ostatni-obronca-westerplatte-opowiada-szczegol-po-szczegole-jak-wybuchla-ii-wojna-swiatowa,id,t.html

]]>
https://przygodyprzemka.pl/westerplatte/feed/ 0
Gdańsk w kilka godzin https://przygodyprzemka.pl/gdansk-w-kilka-godzin/ https://przygodyprzemka.pl/gdansk-w-kilka-godzin/#comments Sun, 31 Dec 2017 16:26:23 +0000 http://przemekzwiedza.pl/?p=2575 Jak pewnie już wiecie, Gdańsk odwiedziłem na początku września. Dwa pierwsze dni spędziłem na Wyspie Sobieszewskiej, gdzie miałem możliwość po raz pierwszy w życiu obserwować sieweczkę obrożną (LINK) i biegusa rdzawego (LINK). Ostatni dzień na Pomorzu, w zasadzie kilka godzin, poświęciłem na zwiedzanie gdańskiej starówki i Westerplatte, ale o wizycie w strażnicy będzie osobny post. Wnętrz budynków nie zwiedzałem, to zostawię sobie na kolejną wizytę.

[...]

Czytaj więcej from Gdańsk w kilka godzin

]]>
Jak pewnie już wiecie, Gdańsk odwiedziłem na początku września. Dwa pierwsze dni spędziłem na Wyspie Sobieszewskiej, gdzie miałem możliwość po raz pierwszy w życiu obserwować sieweczkę obrożną (LINK) i biegusa rdzawego (LINK). Ostatni dzień na Pomorzu, w zasadzie kilka godzin, poświęciłem na zwiedzanie gdańskiej starówki i Westerplatte, ale o wizycie w strażnicy będzie osobny post. Wnętrz budynków nie zwiedzałem, to zostawię sobie na kolejną wizytę.

Gdańsk to miasto o ponad tysiącletniej historii. To miasto wielu kultur, które przez wieki kształtowały jego charakter. Był niegdyś największym miastem Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Był miastem królewskim i należał do Hanzy. W XVI wieku, Gdańsk, był najbogatszym miastem na ziemiach polskich. To tu, padły strzały ze Schleswinga-Holsteina w kierunku Westerplatte. To tu, zapoczątkowano upadek komunizmu.

Gdańsk w kilka godzin – spacer po starówce niczym wycieczka objazdowa

Swoją wędrówkę po gdańskim Starym Mieście rozpocząłem od Bramy Żuławskiej. Wysiadłem z miejskiego autobusu, którym przyjechałem z Wyspy Sobieszewskiej. Pech, który w tym roku prześladuje mnie podczas wycieczek, znowu dał o sobie znać. Zaczęło padać i to dosyć intensywnie, ale na szczęście krótko. Chciałem zrobić zdjęcie bramie, aby móc się nim Wam pochwalić w tym miejscu, ale niestety zielony kosz na śmieci, ustawiony przed budynkiem sprawił, że dałem sobie spokój i ruszyłem przed siebie, ku Motławie.

Żuraw – najbardziej rozpoznawalny (chyba) symbol Gdańska

Po kilku chwilach byłem na przeciwko słynnego, gdańskiego Żurawia. Jest to zabytkowy dźwig portowy i jednocześnie jedna z bram wodnych. Budowę rozpoczęto w 1442 roku, a zakończono ją dwa lata później. Budowla składa się z dwóch masywnych, ceglanych wież i drewnianego mechanizmu dźwigowego.

gdańsk żuraw
Gdański Żuraw jest chyba najbardziej rozpoznawalnym symbolem miasta. No może Neptun go przebija.

Elewacja Żurawia utrzymana jest w stylu gotyku flamandzkiego, choć część od strony rzeki wygląda inaczej od tej, od strony miasta. Zdjęcie z drugiej strony będziecie mogli zobaczyć na końcu tego wpisu.

Żuraw służył jako urządzenie portowe, do załadunku i rozładunku statków, a także do stawiania masztów jednostek. Na mechanizm dźwigu, składają się dwie pary kół deptakowych, o blisko sześciometrowej średnicy każde. Jako siłę napędową, wykorzystywano siłę ludzkich mięśni. Kiedy trzeba było uruchomić dźwig, odpowiednia liczba osób wchodziła do kół i chodząc jak po schodach, wprawiała koła w ruch.

gdańsk żuraw
Jedno z kół deptakowych, napędu Żurawia

Jako, że Żuraw pełni także funkcję bramy miejskiej, dolna część kół jest doskonale widoczna z zewnątrz, co z resztą możecie zobaczyć na powyższym zdjęciu.

Pod koniec II wojny światowej, część drewniana budynku spłonęła. W latach 50. XX wieku, Żuraw został zrekonstruowany. Obecnie mieści się tutaj oddział Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku, a co za tym idzie, budynek jest udostępniony do zwiedzania.

żuraw gdańsk
Żuraw z innej perspektywy

SS Sołdek – statek-muzeum

Po drugiej stronie Motławy, cumuje statek-muzeum “SS Sołdek”. Jest to pierwszy okręt, zbudowany całkowicie w Polsce, po II wojnie światowej. Ta jednostka parowa, przez prawie 30 lat służby, wykonała niemal 1500 rejsów morskich. 17 lipca 1985 roku, okręt zakończył swoją służbę i został przekazany Narodowemu Muzeum Morskiemu. Statek, tak jak spichlerze, przy których cumuje, jest udostępniony do zwiedzania.

sołdek gdańsk
SS Sołdek – statek-muzeum od 1985 roku.

Neptun – bóg, który miał się kłaniać królom

Gdy już nacieszyłem oczy Żurawiem i statkiem, postanowiłem udać się ku Fontannie Neptuna, która znajduje się na Długim Targu. Po drodze, przechodząc przez Wyspę Spichrzów, minąłem pochodzącą z XVI wieku Bramę Stągiewną. Kiedy już miałem wchodzić na Długi Targ, postanowiłem pójść jeszcze ku północnemu krańcowi wyspy, aby zrobić kilka zdjęć Żurawia z innej perspektywy. Jedno z nich możecie zobaczyć wyżej (to te drugie w kolejności).

Po kilku minutach przekroczyłem Zieloną Bramę.Ta największa brama miejska, została wybudowana w latach 1564-1568 przez Regniera z Amsterdamu i pochodzącego z Drezna, Hansa Kramera. Budynek ten, to pierwszy w Gdańsku, przykład manieryzmu niderlandzkiego, czyli stylu, dzięki któremu Gdańsk zyskał charakterystyczne piękno.

zielona brama gdańsk
Zielona Brama. Widok od strony Zielonego Mostu

Zielona Brama została wybudowana z przeznaczeniem na rezydencję królów polskich, podczas ich wizyt w mieście. Jednakże ci nie gościli tutaj.

Do budowy bramy, wykorzystano niespotykane dotąd w Gdańsku cegły o małych rozmiarach. Nazwane zostały holenderskimi, bowiem przypłynęły tutaj jako balast w ładowniach statków z Amsterdamu.

Minąwszy bramę, byłem już o krok od Fontanny Neptuna, obok Żurawia, chyba najbardziej rozpoznawalnego elementu architektury Gdańska. Obok fontanny pełno ludzi. Jedni robili sobie selfie z każdej możliwej strony (i swojej, i fontanny), drudzy pozowali członkom rodzin lub znajomym.

Fontanna Neptuna pochodzi z XVII wieku. Powstała z inicjatywy ówczesnego burmistrza miasta Bartłomieja Schachmanna i gdańskiej rady miejskiej. Rzeźba rzymskiego boga morza, odlana jest z brązu. W założeniach budowy, Neptun, miał być zwrócony przodem ku kamienicom, w których zatrzymywali się polscy władcy podczas pobytu w Gdańsku, a także miał mieć pochyloną przed nimi głowę.

fontanna neptuna gdańsk
Fontanna Neptuna – odlana z brązu rzeźba skierowana jest przodem do kamienic, w których zatrzymywali się polscy władcy.

Początkowo, fontanna miała zostać podłączona do podziemnych rur, którymi woda miała być pompowana z Potoku Siedleckiego. Okazało się to jednak niemożliwe, bowiem ciśnienie wody było zbyt niskie. Nowy układ zasilania wodą, opracował Adam Wijbe. Zbiorniki umieszczone zostały na poddaszu Ratusza Głównego Miasta i Dworu Artusa. Na początku swojego istnienia, fontanna była czynna tylko w okresie letnim, ponieważ każdorazowo trzeba było napełniać wspomniane wyżej zbiorniki. Dopiero w drugiej połowie XIX wieku, kiedy to Gdańsk doczekał się nowoczesnego wodociągu i kanalizacji, podłączono do niego fontannę.

fontanna neptuna gdańsk
Fontanna Neptuna

Dwór Artusa i demonstracja

Tuż za plecami Neptuna, znajduje się Dwór Artusa, czyli gmach, w którym spotykali się niegdyś kupcy. Był to także ośrodek spotkań towarzyskich oraz giełda. Jednym słowem. To tu gromadziła się elita Gdańska. Nazwa budynku została zaczerpnięta z legendy o królu Arturze. W Anglii i krajach germańskich, nazywano jego imieniem miejsca spotkań rycerstwa i patrycjatu. W Polsce, dwory Artusa zakładane i odwiedzane były przez przedstawicieli warstwy mieszczańskiej.

Z racji wąskiej zabudowy Długiego Targu i wszędobylskich ludzi, trudno było mi znaleźć sobie odpowiednie miejsce, abym mógł zrobić takie zdjęcie, którego wizję miałem w głowie. Najpierw w kard wlazła mi młoda matka, która była bardziej zainteresowana zrobieniem sobie selfie niż własnym dzieckiem. Potem rozłożyła się grupa “obrońców życia”, czyli krótko mówiąc jednego nawiedzonego faceta i dwóch babć w moherowych beretach, protestujących przeciwko aborcji. Nie miałem zatem prostego zadania i suma sumarum, zdjęcia nie wyszły do końca takie, jakie bym chciał, żeby wyszły.

dwór artusa gdańsk
Dwór Artusa – obok protest :/

Kamienice i Brama Złota

Zrezygnowany poszedłem dalej. Postanowiłem sobie, że jeśli czas mi pozwoli, wrócę na Długi Targ popołudniem i być może, wtedy, będzie mniej ludzi.

Szedłem teraz ulicą Długą, minąłem monumentalny budynek Muzeum Historycznego Miasta Gdańska, czyli dawny ratusz Głównego Miasta oraz podziwiałem nie mniej okazałe, bogato zdobione, w stylu wspomnianego już manieryzmu niderlandzkiego, kamienice.

kamienice ulica długa ratusz głównego miasta gdańsk
Kamienice na ulicy Długiej. W tle dawny ratusz Głównego Miasta

Doszedłem w końcu do Bramy Złotej. Budynek ten, zbudowany w latach 1612-1614, posiada dwupoziomową fasadę, trzy przejścia oraz trzy pokaźne okna. Bramę zdobi okazała oprawa gzymsowo-kolumnowa i bogaty wystrój plastyczny. Ciekawymi elementami, które przyciągają uwagę są kamienna balustrada i rzeźby, po 4 na każdą stronę budynku.

brama złota gdańsk
Brama Złota od strony ulicy Długiej.

Od strony ulicy Długiej (powyższe zdjęcie) widać figury, które symbolizują cnoty obywatelskie. Są to: Zgoda, Sprawiedliwość, Pobożność oraz Rozwaga. Od strony Targu Węglowego, figury, symbolizują dążenia mieszczan, czyli: Pokój, Wolność, Bogactwo, Sława.

brama złota gdańsk
Brama Złota od strony Targu Węglowego oraz dwór bractwa św. Jerzego (z lewej)

W okresie II wojny światowej, zabytek ten, mocno ucierpiał. Został odbudowany, podobnie jak inne gdańskie zabytki, w latach 50. XX wieku.

Targ Węglowy

Po minięciu bramy, wyszedłem na Targ Węglowy, który obecnie służy za jeden z większych parkingów w gdańskim Śródmieściu. W XV wieku, plac ten zajmował o wiele większą powierzchnię. Rozciągał się między wschodnim murem obronnym Głównego Miasta a kanałem rzeki Raduni, przy ulicy Wały Jagiellońskie. Obecną formę placu, w znaczeniu urbanistycznym, uzyskał w XVII, kiedy to zamknięto przestrzeń od strony zachodniej i północnej, budując nowożytne fortyfikacje.

Tuż obok Bramy Złotej stoją dwa interesujące budynki. Pierwszy z nich, przylegający do niej, to dawna siedziba bractwa kurkowego św. Jerzego. Co to było za bractwo? W dużym skrócie, organizacja ta, pochodząca z Europy Zachodniej, uczyła mieszczan posługiwania się bronią palną, na wypadek konieczności obrony miasta. Działała w wielu miastach w Polsce, szczególnie w średniowieczu, między innymi w Gdańsku, Toruniu czy w Krakowie. Budynek ten został zbudowany w latach 1487-1494. Podczas działań wojennych, w 1945 roku, w wyniku pożaru poważnie ucierpiał. Został odbudowany w tym samym okresie co przylegająca Brama Złota. Obecnie swoją siedzibę ma tam m.in. Stowarzyszenie Architektów Polskich.

Z kolei na przeciwko Bramy Złotej, stoi strzelisty budynek. Jest to wybudowana w drugiej połowie XIV wieku, dawna katownia wraz z wieżą więzienną. Choć nie od razu, budowla ta, pełniła taką funkcję. Przed wybudowaniem nowożytnych fortyfikacji i ograniczeniu przestrzeni Targu Węglowego, budynek pełnił funkcję przedbramia, czyli inaczej mówiąc barbakanu. Obecnie mieści się tu Muzeum Bursztynu.

muzeum bursztynu gdańsk
Dawny barbakan, katownia z wierzą więzienną. Dzisiaj Muzeum Bursztynu.

Za muzeum stoi, dosyć niski, ale bardzo interesujący budynek. To Brama Wyżynna. Powstała razem z pierścieniem nowożytnych fortyfikacji i pełniła funkcję głównego wjazdu do miasta. W górnej części bramy znajdują się trzy herby: (od lewej) herb Prus Królewskich, herb Polski oraz herb Gdańska.

Brama Wyżynna z herbami od strony ulicy Wały Jagiellońskie. Autor zdjęcia: Diego Delso. Źródło: wikipedia. Zamieszczam nie swoje zdjęcie, bowiem moje (tej strony bramy) całkowicie nie wyszły.

Na bramie znajdują się trzy sentencje łacińskie, które miały przypominać władzy i obywatelom miasta, o najbardziej pożądanych wartościach w życiu państwa i społeczeństwa.

Przed Bramą Wyżynną miały niegdyś miejsce, wystawne ceremonie witania polskich monarchów, którzy odwiedzali Gdańsk. Pierwszym polskich królem, który zobaczył bramę w dzisiejszej postaci był Zygmunt III Waza.

Los oszczędził ten zabytek podczas II wojny światowej. Budynek doznał tylko nieznacznych uszkodzeń, dlatego dzisiaj można podziwiać niemal oryginalną Bramę Wyżynną z XVI wieku.

brama wyżynna gdańsk
Brama Wyżynna od strony Targu Węglowego

Tutaj, przy Bramie Wyżynnej, zakończyłem pierwszą część mojego spaceru po gdańskiej starówce. Pojechałem następnie na Westerplatte, o czym, jak już wspominałem, napiszę osobny post.

Po powrocie do centrum Gdańska, chodziłem sobie po Starym Mieście w zasadzie bez celu. Zobaczyłem między innymi Żurawia od strony miasta, a także widziałem od spodu jego koła napędowe. Przeszedłem się również obok Bramy Mariackiej. Byłem także znowu przy Neptunie, ale ludzi wcale nie było mniej niż kilka godzin wcześniej. Posiedziałem także na Targu Węglowym, obserwując mewy, które walczyły z gołębiami o kawałki pieczywa, które serwowali im bezmyślni przechodnie.

Kiedyś wrócę do Gdańska i to z pewnością na dłużej, by dokładnie zwiedzić to, czego nie zwiedziłem teraz. Na pewno też odwiedzę w przyszłości gdański ogród zoologiczny, bowiem już nie długo, po nowym roku, startuje nowa seria postów. W planach na przyszłe lata, mam zwiedzanie całego Trójmiasta i okolic. Jak, kiedy to będzie? Czas pokaże. Na koniec kilka zdjęć z drugiej części spaceru po gdańskiej starówce.

żuraw gdańsk
Żuraw od strony miasta. Prawda, że zupełnie inaczej wygląda z tej strony?
pomnik jana III sobieskiego gdańsk
Pomnik króla Jana III Sobieskiego.Jeden z najstarszych pomników w Gdańsku
Spichlerze nad Motławą gdańsk
Spichlerze nad Motławą i STS Generał Zaruski, czyli jeden z najstarszych czynnych polskich żaglowców
Młoda mewa srebrzysta gdańsk
Młoda mewa srebrzysta na Targu Węglowym
dworzec gdańsk główny
Okazały dworzec Gdańsk Główny wybudowany w latach 1894-1900
]]>
https://przygodyprzemka.pl/gdansk-w-kilka-godzin/feed/ 1
Spotkania ze zwierzętami – Sieweczka obrożna https://przygodyprzemka.pl/sieweczka-obrozna/ https://przygodyprzemka.pl/sieweczka-obrozna/#respond Wed, 06 Dec 2017 10:23:27 +0000 http://przemekzwiedza.pl/?p=2487 Czytaj więcej from Spotkania ze zwierzętami – Sieweczka obrożna

]]>

Wpis ten jest nie jako kontynuacją poprzedniego (LINK), choć został dodany do serii Spotkania Ze Zwierzętami.

W sobotę obudziłem się jak głupi o 4 nad ranem. Gdyby jeszcze nie padało, zrobiłbym to specjalnie, aby wyszykować się na nadmorski wschód słońca. Spać się mi odechciało, w telewizji albo powtórki, albo disco polo, którego nie cierpię. Zwlokłem się z łóżka, by zaparzyć kawę. Gdy wróciłem z czarnym, parującym płynem, bez którego nie mogę przeżyć, położyłem się na łóżku i zająłem się czytaniem. Co chwila spoglądałem na okno, ale deszcz nadal padał. Wg prognoz miał to być najgorszy dzień mojego pobytu na Pomorzu, pod względem opadów. Wszystko zmieniło się koło godziny 10. Przestało padać, nawet słońce, próbowało nieśmiało wyjść zza chmur.

Wiedziałem, że nie mam czasu do stracenia. Zostawiłem książkę, niedopitą drugą kawę, zabrałem spakowany wczoraj (przezornie) plecak z aparatem i prawie wybiegłem na ulicę. Plan na ten dzień był prosty. Dojść do granicy Rezerwatu Ptasi Raj od strony morza. Żeby nie było tak prosto i nudno, bo droga była praktycznie prosta jak drut, postanowiłem przejść się ścieżką edukacyjną we wspomnianym rezerwacie. Zajęło mi to około godzinę.

las sieweczka obrożna
Las

Po drodze widziałem trochę grzybiarzy i biegaczy. Wszyscy korzystali z przerwy w opadach. Na trasie ścieżki znajdują się dwie platformy widokowe, z jednej nic nie widać, bowiem pole obserwacji na Jezioro Karaś jest bardzo zarośnięte. Druga platforma znajduje się nad brzegiem Jeziora Ptasi Raj. Z tej widać już więcej. Przede wszystkim dlatego, że ma dwa piętra (na drugie nie wszedłem, bo na pierwszym i tak mną nieźle targał wiatr). Na jeziorze kilkadziesiąt, jak nie blisko setka łysek, kilkanaście łabędzi, a oprócz tego kilka osobników kormoranów no i wszędobylskie mewy. Zdjęć nie ma, bo wszystkie te ptaki były zbyt daleko dla moich obiektywów. Po zejściu ze ścieżki edukacyjnej, wszedłem na ścieżkę, która zaprowadziła mnie nad morze.

Pierwsze wrażenie. Pusto. Nawet mew nie było. Zacząłem iść w kierunku granicy rezerwatu. W miarę upływu metrów, pokazały się mewy. Nie zwracałem na nie większej uwagi, bo zdjęć mew mam sporo, skupiałem się na patrzeniu w piasek, wypatrywałem biegusów. Tych jednak nie było. Był za to inny ptak. Ptak, którego jeszcze nigdy nie dane mi było obserwować.

Sieweczka obrożna.

A dokładniej młodociany osobnik sieweczki obrożnej. Ptak uciekał przed wzburzoną wodą. Zachowywałem bezpieczną odległość. Nie chciałem płoszyć ptaka, ale ten i tak nie zwracał na mnie uwagi, gdy starałem podejść go bliżej. Usiadłem w końcu na piasku i zacząłem robić zdjęcia. Co nie było łatwe, bo ptak co chwila był w ruchu, uciekając przed falami, zalewającymi plażę. A morze było dzisiaj niespokojne, czasami woda dochodziła do połowy wąskiego odcinka piasku.

W pewnym momencie sieweczka obrożna odleciała na tyle daleko, że musiałem wstać. Szedłem za ptakiem, nadal zachowując bezpieczną odległość. W pewnym momencie zaczął znowu padać deszcz. Nie duży, więc nie dawałem za wygraną.

Metryczka

  • Gromada: ptaki
  • Rząd: siewkowe
  • Rodzina: sieweczkowate
  • Gatunek: sieweczka obrożna
  • Długość ciała: ok. 18-20 cm
  • Rozpiętość skrzydeł: ok. 40-57 cm
  • Masa ciała: ok. 40-80 g
  • Występowanie: w Polsce nielicznie (ok. 400 par lęgowych); gniazduje na wybrzeżu oraz środkowych biegach Wisły, Narwi, Bugu i Warty
  • Ochrona: w Polsce gatunek ten jest objęty ścisłą ochroną gatunkową
Sieweczka obrożna
Sieweczka obrożna
Sieweczka obrożna
Sieweczka obrożna
Sieweczka obrożna
Sieweczka obrożna

Ptak się znowu uspokoił i zaczął grzebać dziobem w piasku. Ja natomiast na powrót usiadłem i zacząłem robić zdjęcia. Żałowałem, że nie mam obiektywu z mocniejszą ogniskową, bo zdjęcia byłyby lepsze.

Niestety moja sielanka szybko się skończyła. Znowu przyszła potężna fala, która przegoniła sieweczkę obrożną. Tym razem ptak odleciał daleko. Zaczął też padać większy deszcz, więc postanowiłem spakować manatki i wrócić na obiad do pokoju.

Postanowiłem sobie, że jeśli nie będzie zbytnio padać duży deszcz, wrócę tu jeszcze po obiedzie. Czy wróciłem? Dowiedzie się z kolejnego wpisu z serii Spotkania ze zwierzętami.

]]>
https://przygodyprzemka.pl/sieweczka-obrozna/feed/ 0
Ptasi Raj – Wyspa Sobieszewska https://przygodyprzemka.pl/ptasi-raj-wyspa-sobieszewska/ https://przygodyprzemka.pl/ptasi-raj-wyspa-sobieszewska/#respond Thu, 30 Nov 2017 18:25:29 +0000 http://przemekzwiedza.pl/?p=2478 Nie mam w tym roku szczęścia do pogody. Oj nie mam. Biebrza – deszcz. Sandomierz – deszcz. Nie inaczej było w Gdańsku, podczas mojego pobytu na Wyspie Sobieszewskiej. Pojechałem tam w pierwszych dniach września. Pierwsze dwa dni, przeznaczyłem na zwiedzanie wyspy, a w zasadzie Rezerwatu Ptasi Raj. Ostatni dzień to zwiedzanie gdańskiego Starego Miasta.

[...]

Czytaj więcej from Ptasi Raj – Wyspa Sobieszewska

]]>
Nie mam w tym roku szczęścia do pogody. Oj nie mam. Biebrza – deszcz. Sandomierz – deszcz. Nie inaczej było w Gdańsku, podczas mojego pobytu na Wyspie Sobieszewskiej. Pojechałem tam w pierwszych dniach września. Pierwsze dwa dni, przeznaczyłem na zwiedzanie wyspy, a w zasadzie Rezerwatu Ptasi Raj. Ostatni dzień to zwiedzanie gdańskiego Starego Miasta.

Tym razem moim środkiem lokomocji był pociąg. Specjalny, uruchomiony na okres wakacyjny przez Koleje Mazowieckie, pociąg “Słoneczny”. Deszcz postanowił wprawić mnie w ponury nastrój jeszcze podczas postoju na stacji Warszawa Zachodnia. Zaczęło lać i padało do samego Gdańska. Podczas prawie czterogodzinnej podróży widziałem więcej drapoli niż przez cały ten rok. Przeważały myszołowy i pustułki. Również ssaki dopisały. Przez okno w pociągu widziałem kilkanaście sztuk saren i kilka jeleni. Kiedy wysiadłem w Gdańsku, pogoda na chwilę poprawiła się. Gdy dojechałem do miejsca mojego noclegu, znowu zaczęło podać. Przyjąłem taki stan rzeczy na klatę. Rozpakowałem się, pojechałem po zakupy na czas pobytu.

Dom, w którym wynajmowałem pokój, stoi tuż przy Martwej Wiśle. Gdyby nie paskudna pogoda, miałbym ładny widok na rzekę. A tak, nawet nie chciało się mi wychodzić na taras. Zjadłem obiad i postanowiłem przejść się nad morze.

Wrzesień to tutaj czas poza sezonem, więc na ulicy pustki, na brzegu tylko nieliczni wędkarze, którzy nie bali się paskudnej aury. Nie lubię tłumów, więc ten termin wybrałem sobie z premedytacją. Z resztą przyjechałem tutaj w konkretnym, ptasim celu. Chciałem ponownie spotkać biegusa zmiennego, a być może inne gatunki migrujących ptaków, ale czy osiągnąłem zamierzony cel, dowiedzie się w odpowiednim czasie.

Szedłem najpierw wzdłuż Martwej Wisły, następnie odbiłem w ulicę Sobieszewską. Dalej przeszedłem kilkaset metrów asfaltową drogą przez las, by potem wejść na leśną ścieżkę, która zaprowadziła mnie nad morze, które najpierw usłyszałem, a potem zobaczyłem.

ptasi raj morze bałtyckie
Zejście na plażę

Podczas wędrówki przez las, przestało padać. Jednak kiedy tylko stanąłem na plaży, od strony morza wiatr przywiał deszcz. Nie powiem, wkurzyłem się trochę. Ale postanowiłem się nie dawać paskudnej pogodzie. Kaptur na głowę, pokrowiec na plecak i aparat, i szedłem dalej przed siebie. Na plaży pustki, jeśli nie liczyć dwóch osób. Ptaków również nie było zbyt wiele. Jedynie kilkanaście sztuk mew śmieszek i srebrzystych, które zaraz i tak odleciały.

ptasi raj pióro mewy
Pióro mewy
ptasi raj
Nie było ptaków, więc musiałem znaleźć obiekt zastępczy dla mojego głodu fotograficznego

Postanowiłem trochę przejść się po plaży. Pierwotnie chciałem dojść do granicy rezerwatu, czyli do znaku, który możecie zobaczyć na tytułowym zdjęciu. Jednak po kilkunastu metrach postanowiłem dać za wygraną. Co raz mocniej padało i dzień zbliżał się ku końcowi, a nie uśmiechała się mi powrotna wędrówka, po ciemku, przez nieznany las.

Kiedy dochodziłem do mojej kwatery, było już całkowicie ciemno, a deszcz rozpadał się na dobre. Tak skończył się pierwszy dzień pobytu na Wyspie Sobieszewskiej. Więcej niebawem.

]]>
https://przygodyprzemka.pl/ptasi-raj-wyspa-sobieszewska/feed/ 0