zamki i warownie – PrzygodyPrzemka.pl https://przygodyprzemka.pl - pieszo, rowerem, z aparatem Sat, 31 Jul 2021 11:12:43 +0000 pl-PL hourly 1 https://przygodyprzemka.pl/wp-content/uploads/2020/12/cropped-pzfavn-1-32x32.png zamki i warownie – PrzygodyPrzemka.pl https://przygodyprzemka.pl 32 32 Kraków w kilka godzin https://przygodyprzemka.pl/krakow-w-kilka-godzin/ https://przygodyprzemka.pl/krakow-w-kilka-godzin/#comments Fri, 09 Mar 2018 08:19:01 +0000 http://przemekzwiedza.pl/?p=2724 Kraków, to kolejne miasto po Gdańsku i Sandomierzu, na zwiedzenie którego, w 2017 roku, przeznaczyłem jeden dzień, a właściwie to kilka godzin. Odwiedziłem to miasto pierwszy raz, ale z pewnością nie ostatni.

[...]

Czytaj więcej from Kraków w kilka godzin

]]>
Kraków, to kolejne miasto po Gdańsku i Sandomierzu, na zwiedzenie którego, w 2017 roku, przeznaczyłem jeden dzień, a właściwie to kilka godzin. Odwiedziłem to miasto pierwszy raz, ale z pewnością nie ostatni.

Kraków, to jedno z najstarszych polskich miast. Według legendy, gród nad Wisłą, miał założyć książę Krak. Najstarsze, potwierdzone, wzmianki historyczne pochodzą z X wieku. Od 1029 roku, w czasach rozbicia dzielnicowego, Kraków został siedzibą księcia seniora, Kazimierza Odnowiciela. Oficjalną stolicą Polski, stał się jednak dopiero prawie 300 lat później, 20 stycznia 1320 roku, kiedy to w Katedrze Wawelskiej, odbyła się koronacja Władysława Łokietka na króla Polski.

W 1364 roku, powstała Akademia Krakowska, pierwsza polska uczelnia wyższa. W szkole tej, nauki pobierał między innymi Mikołaj Kopernik. Wiek XVI to okres największego rozkwitu miasta. W 1520 roku, rozległo się pierwsze bicie słynnego Dzwonu Zygmunta. W 1596 roku, król Zygmunt III Waza, przeniósł stolicę Polski do Warszawy. Podczas Potopu Szwedzkiego miasto bardzo ucierpiało. Szwedzi zniszczyli wiele zabytków.

W następnych wiekach, Kraków wiele razy zapisywał się na kartach historii Rzeczypospolitej. Na krakowskim Rynku Głównym, nieopodal Wieży Ratuszowej, w 1794 roku ślubował Tadeusz Kościuszko. Działania II wojny światowej, zniszczyły Kraków, ale nie ucierpiał on tak mocno, jak chociażby Warszawa czy Wrocław.

Obecnie miasto przyciąga rzesze turystów z całego świata. Szacuje się, że Kraków odwiedza rocznie ok. 10 milionów turystów.

Darmowy listopad, czyli nie dla psa kiełbasa

Gród Kraka odwiedziłem w listopadzie zeszłego roku. Wybrałem się tam, akurat w tym konkretnym miesiącu, bowiem w listopadzie, siedziby królów Polski w Warszawie i Krakowie, można było zwiedzać bez opłat, w ramach akcji “Darmowy Listopad”. Niestety nie było mi to dane ani w Warszawie, ani w Krakowie. O ile warszawskie królewskie rezydencje zostawiłem sobie na ten rok (o ile wspomniana akcja będzie kontynuowana, jeśli nie, postaram się wykorzystać dni, w które wejścia są darmowe), to Wawel chciałem bardzo zwiedzić (w sensie rezydencje królewskie, bo Katedra Wawelska czy Dzwon Zygmunta to inna para kaloszy).

Królewskie rezydencje na Wawelu, dziennie, może odwiedzić ściśle określona ilość turystów. Podobno, takie są zalecenia konserwatora zabytków. Kiedy ustawiłem się w kolejce do kasy, by odebrać darmową wejściówkę, zobaczyłem, że na wyświetlaczu, na którym pokazywano ilości dostępnych jeszcze wejściówek, zostały ostatnie, pojedyncze, bilety na wszystkie trzy udostępnione wystawy stałe. Spojrzałem na ilość osób przede mną, a potem odwróciłem się na pięcie i opuściłem budynek, w którym ulokowane są kasy.

Po wyjściu na zewnątrz, chwilę zastanawiałem się co zrobić. Po minucie namysłu ruszyłem ku Katedrze Wawelskiej.

Wawel – Katedra Wawelska

Budowlę, którą możemy dzisiaj podziwiać, wybudowano etapami. Najpierw w latach 1320-1346 wzniesiono prezbiterium z obejściem, zaś w latach 1346-1364 powstał korpus nawowy. Pierwsza katedra, została wzniesiona na Wzgórzu Wawelskim po ustanowieniu biskupstwa krakowskiego, a miało to miejsce na zjeździe gnieźnieńskim w 1000 roku. Następna świątynia, została konsekrowana w 1142 roku, lecz spłonęła w 1305 roku. Krypta św. Leonarda oraz dolna część Wieży Srebrnych Dzwonów, to pozostałości drugiej katedry, które przetrwały do naszych czasów.

Katedra Wawelska Kraków
Katedra Wawelska, na pierwszym planie Wieża Srebrnych Dzwonów

Wszedłem do środka. Mimo że nie jestem przesadnie uduchowiony, to lubię zwiedzać zabytkowe świątynie. Od razu można poznać, że to kościół. Do tego jeszcze te wnętrza, bogato zdobione ściany, rzeźby, ołtarze, których próżno szukać w “nowożytnych” kościołach. Czasami, gdy patrzę na dany, współczesny Dom Boży, zastanawiam się, co architekt miał na myśli.

Wnętrza Katedry Wawelskiej są piękne, w tym trzy ołtarze. Ołtarz Główny, przy którym od momentu koronacji Władysława Łokietka w 1320 roku, odbywały się najważniejsze ceremonie państwowe, czyli koronacje, śluby, chrzty i pogrzeby królewskie. Również dzisiaj odprawiane są tu najważniejsze ceremonie. Jest to monumentalny, barokowy ołtarz, z obrazem Chrystusa Ukrzyżowanego, który powstał około 1649 roku. Projekt stworzył włoski architekt Giovanni Battista Gisleni. W czasach, gdy naszym państwem władali monarchowie, obok ołtarza stał tron królewski. Po rozbiorach zamiast niego, ustawiono tron biskupów krakowskich. Ponad tronem, znajduje się się baldachim, zawieszony z okazji koronacji Augusta III Sasa w 1734 roku.

ołtarz główny katedra wawelska kraków przemek zwiedza
Ołtarz Główny w Katedrze Wawelskiej – źródło: pl.wikipedia.org

Drugi ołtarz, znajdujący się na środku Katedry, to tzw. Ara Patriae, czyli Ołtarz Ojczyzny. Spoczywają tu relikwie patrona Polski, św. Stanisława ze Szczepanowa, krakowskiego biskupa męczennika, który jak wiemy z historii (a przynajmniej powinniśmy) został zamordowany w 1079 roku, z rozkazu króla Bolesława Śmiałego.

Modlono się tutaj za pomyślność Ojczyzny, a także zawieszano zdobyte na wrogach chorągwie. Ołtarz ten, powstał w latach 1626-1629, z inicjatywy biskupa Marcina Szyszkowskiego, w stylu wczesnego rzymskiego baroku.

ołtarz św. stanisława katedra wawelska kraków
Ołtarz św. Stanisława – autor Cezary P, źródło: pl.wikipedia.org

Trzeci ołtarz w Katedrze Wawelskiej, to ołtarz Pana Jezusa Ukrzyżowanego. Znajduje się tutaj, słynący z cudów, Czarny Krucyfiks z końca XIV wieku. W tym miejscu, często modliła się św. królowa Jadwiga, dlatego też ołtarz ten jest łączony z kultem świętej. W 1987 roku, umieszczono tu, w trumnie z brązu, relikwie św. Jadwigi.

Niestety w Katedrze Wawelskiej nie wolno robić zdjęć, nawet z wyłączoną lampą błyskową. Dlatego nie mam własnych zdjęć z wnętrza świątyni.

Wawel – Groby Królewskie

Katedra jest także miejscem pochówku polskich monarchów, biskupów krakowskich oraz bohaterów narodowych i wybitnych poetów. Spoczywają tutaj między innymi: Władysław Łokietek, Kazimierz Wielki, Tadeusz Kościuszko, Józef Piłsudski czy Adam Mickiewicz. Niektóre groby znajdują się w górnej części świątyni, pozostałe w podziemnych kryptach.

O ile zwiedzanie Katedry jest bezpłatne, to już za wejście do Grobów Królewskich musimy zapłacić. Jeden bilet wstępu, upoważnia do zwiedzenia trzech miejsc. Są to wspomniane wyżej Gruby Królewskie, Dzwon Zygmunta oraz Muzeum Katedralne, gdzie ostatecznie nie poszedłem.

bilet kraków
Bilet wstępu do Grobów Królewskich, Dzwonu Zygmunta i Muzeum Katedralnego

Koszt biletu normalnego, dla turysty indywidualnego to tylko 12 zł, czyli po 4 zł za każde miejsce. Zważywszy, że w niektórych miejscach w Polsce, cena biletów nijak nie współgra z ofertą danych miejsc, uważam, że cena biletu w tym miejscu jest niska. Studenci, młodzież szkolna, emeryci i renciści, zapłacą jeszcze mniej, bowiem 7 zł. Kasy mieszczą się na zewnątrz, w osobnym budynku, na przeciwko Katedry.

W kryptach również nie wolno robić zdjęć. W sumie, byłoby to i tak bez sensu. Przy tak kiepskim oświetleniu, zdjęcia należałoby długo naświetlać albo skorzystać lampy błyskowej.

Wawel – Dzwon Zygmunta

Po zwiedzeniu Grobów Królewskich, udałem się na Wieżę Zygmuntowską, by na własne oczy zobaczyć najsłynniejszy polski dzwon, zwany Zygmuntem. Na początku podzielę się z Wami dobrą informacją. Wieża Zygmuntowska to jedyne miejsce w Katedrze Wawelskiej, gdzie na legalu, można robić zdjęcia.

Aby dojść do Dzwonu Zygmunta, należy wspiąć się na górę po drewnianych schodach. Miejscami, kiedy jest duży ruch, robią się zatory. Szczególnie przy dzwonach, które mijamy po drodze. Miejscami są również bardzo wąskie przejścia między belkami. Dzwonów na Wieży jest pięć. Oprócz Zygmunta są to:

  • Wacław z 1460 roku, poświęcony św. Wacławowi, zwany także Głownikiem, ponieważ bił na okoliczność ścinania głów sześciu mieszkańcom Krakowa, skazanym za zamordowanie wojewody Andrzeja Tęczyńskiego. Jest to najmniejszy dzwon na Wieży.
  • Kardynał z 1455 roku, dedykowany kardynałowi Zbigniewowi Oleśnickiemu, który jako młody rycerz uczestniczył w bitwie pod Grunwaldem i ocalił życie królowi Władysławowi Jagielle.
  • Urban z ok. 1364 roku, ufundowany przez Kazimierza Wielkiego z wdzięczności dla papieża Urbana V, który wyraził zgodę na otwarcie Akademii Krakowskiej. Dzwon ten, pierwotnie znajdował się w kościele w Niepołomicach. Na Weawl został sprowadzony przez kardynała Oleśnickiego ok. 1450 roku.
  • Stanisław z 1463 roku, dedykowany św. Stanisławowi, patronowi Polski i Katedry Wawelskiej.

Największy dzwon na Wieży, Zygmunt, waży ponad 12 ton. Ufundowany został w 1521 roku, przez króla Zygmunta I Starego. Pierwszy raz można było go usłyszeć  13 lipca 1521 roku na uroczystość św. Małgorzaty. Należy wspomnieć o najważniejszym elemencie dzwonu, czyli o sercu. Oryginalne serce wykuto z żelaza. Służyło 479 lat. W XIX wieku, pękało trzykrotnie i było za każdym razem naprawiane. Ostatni raz uderzało w klosz Zygmunta w Boże Narodzenie w 2000 roku, kiedy to stwierdzono jego czwarte pęknięcie. Postanowiono zastąpić go nowym sercem, które bije od 14 kwietnia 2001 roku.

Dzwon Zygmunta Kraków
Dzwon Zygmunta

Na koniec  ciekawostka. Do 1999 roku, Dzwon Zygmunta był największym polskim dzwonem, kiedy to powstał przewyższający go masą i rozmiarem Dzwon Maryja Bogurodzica, znajdujący się w Bazylice Matki Boskiej Licheńskiej w Licheniu, jako wotum Polaków (wraz z samą bazyliką) za 2000 lat chrześcijaństwa.

Na poniższym zdjęciu, udostępniam Wam wykaz wszystkich dni w roku, w które można usłyszeć Dzwon Zygmunta.

Daty dzwonień Dzwonu Zygmunta kraków
Daty dzwonień Dzwonu Zygmunta

Tadeusz Kościuszko i tajemnicze tabliczki

Po zejściu z Wieży Zygmuntowskiej, zacząłem schodzić ze Wzgórza Wawelskiego. Zmierzałem pod pomnik Smoka Wawelskiego, który chyba jak Wawel, jest obowiązkowym punktem na turystycznej mapie Krakowa.

Z Wawelu schodziłem od strony ulicy Podzamcze, minąwszy pomnik Tadeusza Kościuszki. Monument ten powstał w 1900 roku. Pierwotnie miał stanąć na krakowskim rynku. Kilka lat był przechowywany w magazynie, następnie, kilka lat stał na dziedzińcu budynku straży pożarnej, przy obecnej ulicy Westerplatte. W 1921 roku stanął w końcu na Wawelu, na bastionie króla Władysława IV Wazy.

Pomnik Tadeusza Kościuszki Wawel Kraków
Pomnik Tadeusza Kościuszki

17 lutego 1940 został zniszczony przez Niemców. Dwadzieścia lat później, w 1960 roku, został zrekonstruowany, jako jedyny pomnik w Polsce, odbudowany przez Niemców. Jako dar mieszkańców Drezna, powrócił na swoje dawne miejsce. O tym fakcie przypomina tabliczka, umieszczona na murze wspomnianego bastionu.

Idąc dalej, za Bramą Herbową, minąłem tabliczki osadzone w murze. Osoby, które tak, jak ja, byli/będą pierwszy raz na Wawelu lub w ogóle nie zwracali na nie uwagi, mogą nie wiedzieć, dlaczego one tam się znajdują. Odpowiedź na to pytanie znalazłem w Internecie. Są to tabliczki upamiętniające wszystkie te osoby, które wpłaciły pieniądze na rzecz odnowy Wawelu. Miało to miejsce w okresie międzywojennym. Taką tabliczką upamiętniono każdą osobę, grupę osób, instytucję itd., która wpłaciła wystarczającą kwotę, aby sfinansować jeden dzień prac remontowych. Pierwszymi ofiarodawcami byli Amerykanie: Editha Braun i John F. Forthingham.

tajemnicze tabliczki wawel kraków
Tabliczki, które upamiętniają fundatorów remontu Wawelu w 20-leciu międzywojennym

Smok Wawelski

Po chwili maszerowałem Bulwarem Czerwieńskim, wzdłuż Wisły i w końcu dotarłem pod pomnik Smoka Wawelskiego. Legendę o smoku zna chyba każdy i nie ma potrzeby, abym ją przypominał w tym miejscu. Jeśli jednak, jakimś cudem, ktoś jej nie zna, to odsyłam do wujka Google lub któryś ze zbiorów z legendami polskimi w formie papierowej.

Pomnik Smoka Wawelskiego składa się z dwóch elementów. Rzeźby odlanej z brązu, która osadzona jest na głazie. Monument, autorstwa Bronisława Chromego, został odsłonięty w 1972 roku. Stoi tuż przy wejściu do Smoczej Jamy, którą w okresie od 23 kwietnia do 31 października można zwiedzać.

Smok Wawelski kraków
Smok Wawelski
Wejście do Smoczej Jamy Kraków
Wejście do Smoczej Jamy

Jako kolejną w tym poście ciekawostkę, podam, że w pierwotnej koncepcji, rzeźba Smoka Wawelskiego, miała być częściowo zanurzona w Wiśle. Ostatecznie porzucono ten pomysł, bowiem obawiano się, że przeróżne śmieci, niesione przez nurt rzeki, będą osadzać się na pomniku.

Mimo że, Smok jest niekwestionowaną atrakcją turystyczną Krakowa, to pewnie nie byłby tak popularny, gdyby nie instalacja gazowa, umieszczona wewnątrz rzeźby, która sprawia, że Smok, co kilka minut zieje ogniem.

smok wawelski ogień kraków
Smok Wawelski – pewnie gdyby nie ział ogniem, nie byłby tak popularną atrakcją turystyczną

Droga Królewska – Kraków w pigułce

Postałem dłuższą chwilę pod pomnikiem Smoka Wawelskiego, by zrobić kilka zdjęć, podczas gdy Smok zieje ogniem. Efekty możecie zobaczyć wyżej. Są to dwa, z wielu zdjęć, które wtedy zrobiłem. W końcu zebrałem się do dalszej drogi. Szedłem ulicą Bernardyńską i co jakiś czas zatrzymywałem się, by zrobić użytek ze swojej lustrzanki.

wawel kraków
Wawel od strony ulicy Bernardyńskiej z doskonale widoczną Basztą Sandomierską

Następnie, skierowałem kroku ku ulicy Grodzkiej, którą zamierzałem dojść do Rynku Głównego. Po drodze zatrzymałem się przy jednej z wielu, na krakowskim starym mieście, budek z kultowymi obwarzankami, o które prosiła mnie rodzina.

Od dłuższego czasu, szedłem tzw. Drogą Królewską. Jest to trasa turystyczna, która rozpoczyna się na Placu Matejki, a kończy na Wawelu. Wytyczona została ulicami Floriańską, Rynek Główny, Grodzką, Senacką i Kanoniczną. Niegdyś trakt ten, przemierzały orszaki królewskie, zmierzające na Wzgórze Wawelskie. Dzisiaj, jest to jedna z najbardziej uczęszczany tras turystycznych w mieście, bowiem idąc jej szlakiem, można zobaczyć wszystkie najważniejsze zabytki starego Krakowa.

Wawel Kraków
Wawel, tu kończy się Droga Królewska

Szedłem nią i ja, bowiem odwiedzając Kraków po raz pierwszy, chciałem przede wszystkim zobaczyć te najważniejsze zabytki.

Po krótkiej chwili, doszedłem do Placu św. Marii Magdaleny, gdzie przystanąłem na chwilę, aby sfotografować od zewnątrz kościoły św.św. Piotra i Pawła oraz św. Andrzeja. Po wywołaniu RAW-ów, zdjęcie tej drugiej świątyni, szczególnie przypadło mi do gustu. Moim zdaniem, jest to jedno z najlepszych zdjęć, które kiedykolwiek zrobiłem. Z resztą sami oceńcie i dajcie znać w komentarzu, czy podoba się Wam tak samo, jak mnie.

Kościoł pw. św.św. Piotra i Pawła kraków
Kościół  św.św. Piotra i Pawła
Kościół św. Andrzeja kraków
Kościół św. Andrzeja, wg mnie jedno z najlepszych moich zdjęć ever

Po chwili ruszyłem w dalszą wędrówkę ulicą Grodzką. Kiedy doszedłem do skrzyżowania z ulicą Dominikańską, zrobiłem sobie przerwę na obiad i kawę, ale po 20 minutach, byłem z powrotem na szlaku, a po mniej więcej kolejnych 5 minutach, stanąłem na Rynku Głównym.

Ulica Grodzka kraków
Ulica Grodzka

Rynek Główny – Wieża Ratuszowa

Pierwsze kroki na krakowskim Rynku Głównym, skierowałem ku pochodzącej z XV wieku, gotyckiej Wieży Ratuszowej. Ta 70-metrowa wieża, ocalała ze zburzonego w XIX wieku ratusza. Obecnie mieści się tam oddział Muzeum Historycznego Miasta Krakowa. Wnętrza budynku można zwiedzać od kwietnia od października.

Nieopodal Wieży Ratuszowej, 24 marca 1794 roku, Tadeusz Kościuszko, złożył uroczystą przysięgę, która zainicjowała powstanie narodowe, znane historii jako insurekcję kościuszkowską. O tym wydarzeniu przypominają dwie tablice. Jedna na Wieży, druga kilkadziesiąt metrów dalej, wmurowana w bruk rynku.

Wieża Ratuszowa kraków
Wieża Ratuszowa wieczorową porą

Rynek Główny – Sukiennice

Następnym moim celem były Sukiennice. Kolejny punkt obowiązkowy na turystycznej mapie Krakowa. Dawniej, podobnie zresztą jak i dzisiaj, był to ośrodek handlu. Obecny wygląd zabytku, pochodzi z XIX wieku, kiedy to dokonano renowacji budynku. Sukiennice, to budowla dwukondygnacyjna, choć pierwotnie tak nie było. Na dole znajdują się kramy, tłumnie odwiedzane przez turystów. Na piętrze natomiast, mieści się Galeria Polskiego Malarstwa i Rzeźby XIX wieku.

sukiennice kraków
Sukiennice są tłumnie odwiedzane przez turystów. Można tu kupić m.in. przeróżnej maści pamiątki.

Rynek Główny – Bazylika Mariacka

Kiedy już odszedłem dolną część Sukiennic wzdłuż i wszerz, udałem się do Bazyliki Mariackiej, którą najpierw próbowałem uwiecznić na zdjęciach od zewnątrz. Niestety nie osiągnąłem do końca efektu, który zrodził się w mojej głowie. Na Rynku Głównym trwała budowa jarmarku bożonarodzeniowego, a mi brakowało wolnej przestrzeni, by zrealizować swój pomysł.

Bazylika Mariacka Kraków
Bazylika Mariacka

Postanowiłem zwiedzić środek świątyni, która była budowana na przestrzeni wieków XIII-XV. Bazylika została wybudowana w stylu gotyckim. Front kościoła zdobią dwie wieże (81 m i 69 m). Z tej wyższej, od XIV wieku, grany jest co godzinę Hejnał Mariacki, którego niestety nie dane mi było usłyszeć na żywo, nie przeczę, że nie był grany, pewnie nie zwróciłem na niego uwagi. A uświadomiłem to sobie całkiem nie dawno, kiedy powstawał szkic tego wpisu.

Jak wiemy (a zakładam, że Wiecie), melodia Hejnału urywa się w pewnym momencie. Istnieje legenda, która tłumaczy ten fakt.

Gdy pewnego razu Tatarzy […], doszli aż pod Kraków, strażnik zaczął grać hejnał. Zdążono zamknąć bramy miejskie, ale tatarska strzała przeszyła gardło hejnalisty, nim skończył melodię. Na pamiątkę tego wydarzenia melodia już zawsze urywa się.

Legenda, której fragment przytoczyłem wyżej nie jest stara. Powstała w latach 20. XX wieku. Autorką tej historii jest Aniela Pruszyńska. W formie pisanej, legenda ta, pojawia się po raz pierwszy w powieści Erica P. Kelly’ego pt. “Trębacz z Krakowa”.

Aby usłyszeć Hejnał Mariacki, nie trzeba jednak jechać do Krakowa. Wystarczy włączyć Program I Polskiego Radia. Jest to najstarsza na świecie, cykliczna audycja radiowa. Od 1927 roku, z przerwą w czasie niemieckiej okupacji, codziennie, w samo południe, możemy słuchać Hejnału.

Jako kolejną ciekawostkę, podam, że Hejnał Mariacki został odegrany 18 maja 1944 roku, przez plutonowego Emila Czecha, ogłaszając zwycięstwo polskich żołnierzy w bitwie pod Monte Cassino.

Rozpisałem się o Hejnale, ale wracam już do tematu Bazyliki Mariackiej. Aby móc zwiedzić świątynię, należy kupić bilet. Cena wejściówki-cegiełki to 10 zł. Seniorzy 65+, studenci, młodzież i dzieci mają zniżkę. Ceny biletów to kolejno 8 zł (seniorzy) i 5 zł (pozostali). Bilety należy wykupić w kasie, która znajduje się na przeciwko bocznego wejścia do kościoła. Kiedy chcemy robić zdjęcia lub filmować (bez lampy błyskowej i statywu) musimy dopłacić 5 zł (o ile pamięć mnie nie myli).

To nie koniec ograniczeń. Jako turyści, możemy zwiedzać tylko przednią część Bazyliki, czyli prezbiterium z ołtarzem Wita Stwosza. Do środka wchodzi się bocznym wejściem.

Bazylika Mariacka od strony Sukiennic kraków
Bazylika Mariacka od strony Sukiennic

Wykupiłem dodatkowy bilet, by móc legalnie robić zdjęcia w środku. Jednak, jak się okazało później, zupełnie nie potrzebnie, bowiem późna godzina (bliżej zmroku niż dalej), mizerne oświetlenie wewnątrz, spowodowały, że zdjęcia nie wyszły.

Mimo wszystko, wnętrza kościoła są piękne, jak przeważająca część starych świątyń. W prezbiterium znajduje się najsłynniejszy polski, a największy w Europie, ołtarz. Ołtarz Mariacki, który wykonał Wit Stwosz w latach 1477-1489. Ten swoisty pomnik średniowiecznego kunsztu snycerzy, mierzy 13 m wysokości, a szeroki jest na 11 m. Postaci, które możemy podziwiać na ołtarzu mają wysokość ok. 2,7 m. Wit Stwosz konstrukcję swojego dzieła wykonał z drewna dębowego, rzeźby zaś stworzył z lipy.

Podstawę ołtarza zdobi drzewo genealogiczne Chrystusa i Maryi. Nastawę zdobią cztery skrzydła, dwa zewnętrzne są unieruchomione. Otwarty ołtarz, na skrzydłach, obrazuje tajemnice Radości Maryi – od Zwiastowania do Zesłania Ducha Świętego. W centrum zaś, ukazuje scenę Zaśnięcia Maryi w otoczeniu Apostołów. Wyżej pokazane są sceny z Wniebowzięciem i Koronacją, w asyście św.św. Wojciecha i Stanisława. Kiedy ołtarz jest zamknięty, możemy zobaczyć 12 scen Boleści Maryi.

ołtarz mariacki kraków
Ołtarz Mariacki autorstwa Wita Stwosza

Kraków wieczorową porą

Po obejrzeniu Ołtarza Mariackiego, opuściłem Bazylikę. W zasadzie zakończyłem swoją wycieczkę po Krakowie. Zobaczyłem wszystko to, co chciałem, oprócz rezydencji królewskich. Do pociągu powrotnego miałem jeszcze ponad trzy godziny, postanowiłem pospacerować po Rynku Głównym i wykonać kilka nocnych zdjęć zabytkowego Krakowa. Podczas tej małej “sesji fotograficznej” wróciłem nawet pod Wawel, gdzie raz jeszcze obszedłem Wzgórze Wawelskie dookoła.

sukiennice kraków
Sukiennice wieczorową porą. W tle Bazylika Mariacka
wawel nocą kraków
Wawel nocą. Prawie identyczne zdjęcie macie wyżej, tyle że zrobione jak było jeszcze widno

Swoją wędrówkę po ulicach krakowskiego Starego Miasta, zakończyłem przy Bramie Floriańskiej, gdzie również próbowałem swoich sił w fotografii nocnej. Jednak tutaj wyczerpała się bateria w moim aparacie, a z poniższego zdjęcia nie jestem do końca zadowolony.

brama floriańska kraków
Brama Floriańska

Koniec na dzisiaj. Kraków to niewątpliwie piękne i urokliwe miasto, do którego w przyszłości mam zamiar wrócić, bo przecież Kraków to nie tylko starego miasto i Wawel. Może nawet zrobię to w tym roku? W listopadzie, na krakowskiej Tauron Arenie, ma wystąpić Nightwish, którego jestem wielkim fanem, a nie miałem jeszcze okazji słuchać ich na żywo. Listopadowy weekend w Krakowie? Nie mówię “nie”, ale jak zwykle czas pokaże, jak to będzie!

]]>
https://przygodyprzemka.pl/krakow-w-kilka-godzin/feed/ 2
Zamek w Tykocinie – najmłodszy zamek w Polsce https://przygodyprzemka.pl/zamek-w-tykocinie/ https://przygodyprzemka.pl/zamek-w-tykocinie/#comments Tue, 20 Jun 2017 10:00:56 +0000 http://przemekzwiedza.pl/?p=2262 Wracając znad Biebrzy, postanowiłem zwiedzić jedyny zamek na Podlasiu, a jednocześnie najmłodszy taki obiekt w Polsce – zamek w Tykocinie. Dlaczego najmłodszy? Ano dlatego, że liczy sobie zaledwie sześć lat. Został on, a właściwie jest nadal, zrekonstruowany na fundamentach XVI-wiecznego zamku króla Zygmunta Augusta, z inicjatywy i środków lokalnego przedsiębiorcy budowlanego.

[...]

Czytaj więcej from Zamek w Tykocinie – najmłodszy zamek w Polsce

]]>
Wracając znad Biebrzy, postanowiłem zwiedzić jedyny zamek na Podlasiu, a jednocześnie najmłodszy taki obiekt w Polsce – zamek w Tykocinie. Dlaczego najmłodszy? Ano dlatego, że liczy sobie zaledwie sześć lat. Został on, a właściwie jest nadal, zrekonstruowany na fundamentach XVI-wiecznego zamku króla Zygmunta Augusta, z inicjatywy i środków lokalnego przedsiębiorcy budowlanego.

Historia zamku sięga XI wieku, kiedy to pierwsze umocnienia ziemne założyli tutaj władcy Mazowsza. Murowany zamek wzniósł w 1433 roku wojewoda trocki i wileński Jan Gosztołd, który uczestniczył w bitwie pod Grunwaldem. Po śmierci ostatniego męskiego członka rodu Gosztołdów (w 1542 roku), zamek w Tykocinie, przeszedł na własność króla Zygmunta Starego, który ustanowił prawo, które stanowiło, że jeśli nie ma spadkobiercy, majątek zmarłego przechodził na własność władcy. Po śmierci Zygmunta Starego, jego syn Zygmunt August postanowił o rozbudowie Tykocina.

Zamek w tykocinie
Widok na zamek z dziedzińca

Zamek w Tykocinie stanowił jedną z najsilniejszych twierdz w ówczesnym państwie polskim.

Po śmierci króla Zygmunta Augusta, jego ciało poddane zostało mumifikacji (podobno zaczęło rozkładać się dopiero na początku XX wieku) oraz było przechowywane na zamku w Tykocinie przez 13 miesięcy. Stało się tak z powodu braku wyboru nowego króla. Jak wszyscy wiemy, Zygmunt August nie miał męskiego potomka, a szlachta nie potrafiła wybrać nowego władcy. Ówczesne prawo nie pozwalało na pochówek zmarłego władcy, póki nie został wybrany nowy król. W myśl przysłowia: “Umarł król, niech żyje król”.

Zamek w Tykocinie
Brama zamkowa

Następny król – Stefan Batory – przykładał większą wagę do obronności zamku niż poprzednik (mam tu na myśli Zygmunta Augusta, bowiem nie warto wspominać o Henryku III Walezym, który jak wiemy uciekł z Polski). Z jego rozkazu w Tykocinie znalazł się arsenał królewski. Według historyków, znajdowało się tutaj 500 armat i duże ilości broni ręcznej i amunicji.

Zamek w Tykocinie był praktycznie nie do zdobycia. Dokonali tego jedynie Szwedzi, podczas Potopu Szwedzkiego zajęli oni zamek w wyniku zdrady księcia Janusza Radziwiłła, oraz Polacy, którzy zamek odbili z rąk szwedzkich dopiero w zimie, kiedy to zamarzły okoliczne bagna. Polacy w prawdzie opanowali zamek, ale grupa Szwedów, zabarykadowała się w arsenale i wysadziła się w powietrze, niszcząc większą część zamku i zabijając około 250  polskich żołnierzy. Wrócę jeszcze na chwilę do Janusza Radziwiłła. W nagrodę za oddanie warowni w ręce Szwedów, ci niedługo po tym otruli go. Zgoła inaczej przedstawia chwilę jego śmierci Henryk Sienkiewicz w “Potopie”. W książce Radziwiłł umiera podczas polskiego szturmu na zamek.

Po wojnie, zamek otrzymał Stefan Czarnecki, który go odbudował. Następnie przeszedł w ręce rodu Branickich. W 1705 roku, na zamku w Tykocinie miało miejsce spotkanie króla Augusta II z carem Piotrem I. Wtedy to August II Mocny ustanowił Order Orła Białego, najstarsze i najwyższe odznaczenie państwowe RP.

Od połowy XVIII wieku rozpoczęła się rozbiórka zamku, który kilka lat wcześniej spłonął i popadł w ruinę. Dopiero sześć lat temu zaczęto zamek odbudowywać, jak wspominałem na wstępie. Odbudowę, a raczej rekonstrukcję zaczęto mając jedynie do dyspozycji fundamenty i prace archeologiczne. Rekonstrukcja trwa nadal.

Zamek w Tykocinie
Podziemna część muzealna

Obecnie funkcjonuje tutaj hotel, restauracja i muzeum. Możemy zwiedzać trzy pomieszczenia: podziemia, gdzie poznamy historię zamku, Salę Szklaną, w której znajduje się odtworzony, największy piec kaflowy z przedrozbiorowej Polski oraz Wieżę Więzienną, z której możemy podziwiać okolicę oraz… życie bocianów, których gniazdo znajduje się obok wieży. Kiedy byłem na wieży, ptaków akurat nie było w gnieździe. Jeden przyleciał do gniazda, kiedy opuszczałem warownię.

Zamek w Tykocinie
Piec kaflowy w Sali Szklanej
Zamek w Tykocinie
Widok z wieży
Zamek w Tykocinie
Wieża więzienna z dołu
Zamek w Tykocinie
Bocian, jeśli będziemy mieli szczęście, to można podglądać życie ptaków z wieży

Zwiedzanie zamku trwa około 40 minut i jest prowadzone przez przewodnika. Koszt biletu normalnego to 12 zł. Niby nie jest dużo zwiedzania, ale warto tam przyjechać nawet po to, aby wesprzeć ideę rekonstrukcji zamku, bowiem moim zdaniem takie inicjatywy trzeba nagłaśniać i wspierać. Oby było ich jak najwięcej w naszym kraju.

Na pewno kiedy tutaj jeszcze wrócę, aby zobaczyć jak posunęła się rekonstrukcja zamku oraz zwiedzić samo miasto Tykocin, na co niestety nie miałem czasu, bo w planach miałem odwiedzenie jeszcze jednego miejsca, podczas mojej podróży powrotnej znad Biebrzy.

Zamek w Tykocinie
Wjazd do Tykocina widok na kościół
]]>
https://przygodyprzemka.pl/zamek-w-tykocinie/feed/ 1
Wilno w trzy dni – dzień 1 https://przygodyprzemka.pl/wilno-w-trzy-dni-dzien-1/ https://przygodyprzemka.pl/wilno-w-trzy-dni-dzien-1/#respond Sun, 05 Mar 2017 11:39:55 +0000 http://przemekzwiedza.pl/?p=2015 Do Wilna, wybrałem się na początku kwietnia 2016 roku. Skorzystałem z możliwości wyjazdu grupowego. Wybór takich wycieczek w Internecie jest duży, więc jest z czego wybierać. Za 3-dniowy pobyt z noclegiem w hotelu trzygwiazdkowym zapłaciłem 399 zł. W cenę wliczone były śniadania.

[...]

Czytaj więcej from Wilno w trzy dni – dzień 1

]]>
Do Wilna, wybrałem się na początku kwietnia 2016 roku. Skorzystałem z możliwości wyjazdu grupowego. Wybór takich wycieczek w Internecie jest duży, więc jest z czego wybierać. Za 3-dniowy pobyt z noclegiem w hotelu trzygwiazdkowym zapłaciłem 399 zł. W cenę wliczone były śniadania.

Do stolicy Litwy wyruszyliśmy autokarem z Warszawy, spod Pałacu Kultury i Nauki. Po drodze zatrzymywaliśmy się dwa razy. Pierwszy raz gdzieś w Polsce (nie pamiętam już gdzie), drugi raz na nieczynnym już przejściu granicznym w Ogrodnikach.

Do hotelu dotarliśmy w godzinach popołudniowych. Po zakwaterowaniu się w pokojach i krótkim odpoczynku po podróży, ruszyliśmy na pierwszy spacer po Wilnie.


Wyżej hotel, w którym się zatrzymaliśmy. Niżej mój pokój i widok z okna. Hotel oceniam wysoko. Może kiedyś pokuszę się o recenzję na blogu.

wilno

Wilno, tak jak większość polskich miast ma burzliwą historię oraz jest miastem wielokulturowym i wieloreligijnym. Pierwsza wzmianka o mieście pochodzi z XIV wieku, kiedy to książę Giedymin zapraszał kupców niemieckich do osiedlania się w granicach ówczesnego Wilna.

Później nastały czasy dynastii Jagiellonów, bitwy pod Grunwaldem oraz Unii Lubelskiej, konsekwencją której była Rzeczpospolita Obojga Narodów. Dzięki temu mamy z Litwinami wspólną historię, wspólnych władców czy wspólną tradycję. W okresie dwudziestolecia międzywojennego Wilno należało do Rzeczypospolitej. Nie ma co się dziwić, kiedy przechadzając się po ulicach miasta usłyszymy język polski. W wielu kościołach odprawiane są msze święte w naszym języku.

Wilno, podobnie jak Warszawa, posiada legendę o założeniu miasta. Chcecie ją poznać? Przeczytajcie.

Legenda o powstaniu Wilna

“Pewnego razu pojechał w. książę Giedymin ze stolicy swej Kiernowa na łowy mil pięć za rzekę Wilię. I znalazł w puszczy górę krasną, dąbrowami i równinami otoczoną. Spodobało mu się to miejsce i osiadł tam, i założył gród, nadając mu nazwę Troki, gdzie teraz są Stare Troki. A z Kiernowa przeniósł stolicę do Trok. Po niewielu latach pojechał w. książę Giedymin na łowy od Trok mil cztery. I zanalazł górę nad rzeką Wilią, na której dopadł wielkiego zwierza tura i ubił go. Było już wielce późno do Trok wracać, więc stanęli na łące nad rzeką Wilią i przy ujściu rzeki Wilny, którą zowią łąką Swintoroga, gdzie pierwszych wielkich książąt zżegiwali. I on na tej łące stanął i zanocował. I widział sen, że na górze, którą zwali Krzywa, a teraz Łysa, stoi żelazny wilk, a w nim ryczy, jakoby sto wilków było. Obudziwszy się ze snu, zawołał wróżbitę swego imieniem Lizdejko, który był znajdzion w orlim gnieździe, a był ten Lizdejko u w. księcia Giedymina wróżbitą i najwyższym popem pogańskim. I rzekł jemu książę Giedymin widząc sen dziwny, i opowiedział mu wszystko, co się jemu we śnie przywidziało. A Lizdejko wróżbita rzekł hospodarowi: ”Wielkie książę, wilk żelazny oznacza, że gród stołeczny tu będzie, a co w nim w środku ryczało, to sława jego słynąć będzie na cały świat”. I wielki książę Giedymin nazajutrz nie odjeżdżając posłał po ludzi i założył gród jeden na Swintorozie (niższy), a drugi na Krzywej Górze i nazwał te grody imieniem Wilno. Wzniósłszy grody, przeniósł stolicę swą z Trok do Wilna”.

Tekst legendy pochodzi ze strony poznajwilno.pl

Wychodzimy na miasto

Po wyjściu z hotelu, wyruszyliśmy ulicami litewskiej stolicy ku brzegom rzeki Wilejki, wzdłuż których mieliśmy dojść do kościoła św. Piotra i św. Pawła. Szliśmy dobre kilkanaście minut, po drodze podziwiając kamienice na granicy Starego Miasta, na drugim brzegu rzeki.

Kościoł pw. św. Piotra i św. Pawła

Kiedy dotarliśmy do świątyni, trwało akurat nabożeństwo, więc nie chcąc przeszkadzać, nie przebywaliśmy tam zbyt długo.

Kościół św. Piotra i św. Pawła położony jest na Antokolu. Pierwszy, drewniany kościół zbudowano w miejscu obecnej świątyni za panowania Władysława Jagiełły. W 1594 roku spłonął on jednak. W latach 1609-1616 został odbudowany, by podczas najazdu rosyjskiego, w 1655 roku, zostać ponownie zniszczonym.

Obecny kościół został ufundowany przez hetmana wielkiego litewskiego, Michała Kazimierza Paca. Budowa rozpoczęła się w 1668 roku. Gdy w 1675 roku zakończono budowę bryły świątyni, odprawiono w niej pierwsze nabożeństwo. Wtedy też ruszyły prace dekoracyjne. Powstały wówczas wyjątkowe sztukaterie autorstwa Pietro Perettiego i Giovanniego Gallego i malowidła Michelangelo Palloniego.

Wnętrze świątyni zdobi ponad 2 tysiące rzeźb stiukowych o tematyce biblijnej, mitologicznej i historycznej. Jednym z najbardziej charakterystycznym elementem wystroju jest przepiękny, kryształowy żyrandol w kształcie łodzi. Jest on pamiątką zatonięcia transportu z ołtarzem głównym o kryształowych kolumnach, który Pac zamówił we Włoszech.

Kolejnym charakterystycznym elementem wystroju kościoła jest wielki, litewski bęben (litaur), który hetman przywiózł spod Chocimia w 1673 roku.

Wzgórze Giedymina

Po wyjściu ze świątyni, poszliśmy ulicą Tadeusza Kościuszki pod Wzgórze Giedymina, na które można wjechać kolejką linową (koszt ok. 2 euro) lub wejść pieszo. Do góry udałem się kolejką, a schodziłem o własnych nogach. Podróż na górę trwa dosłownie chwilę.

Wilno wzgórze giedymina kolejka
Na górę możemy iść na piechotę lub wjechać kolejką za ok. 2 euro
wilno wzgórze giedymina kolejka
Jedziemy do góry

Ze wzgórza roztacza się przepiękny widok na Wilno, zarówno na Stare Miasto, jak i na nowszą jego część. Patrząc na Stare Miasto ze Wzgórza, czy też Góry Giedymina (różni ludzie, różnie nazywają to miejsce), uwagę przykuwa ilość świątyń różnych wyznań. W samym Wilnie jest ich podobno kilkadziesiąt.

Wilno Wzgórze Giedymina widok z brzegu Wilejki
Wzgórze Giedymina widok z brzegu Wilejki

Wzgórze to, jest wg legendy, miejscem założenia miasta. Niegdyś znajdował się tutaj Zamek Górny, który został zniszczony w 1660 roku podczas wojny polsko-rosyjskiej. Do dnia dzisiejszego zachowała się tylko jedna z trzech murowanych baszt, baszta zachodnia, zwana także Basztą Giedymina. W jej wnętrzu mieści się małe muzeum oraz taras widokowy. Niestety w momencie mojego zwiedzania wzgórza, baszta była zamknięta. Mimo to widok ze wzgórza i tak robi wrażenie. Z resztą sami zobaczcie.

Bazylika archikatedralna św. Stanisława i św. Władysława i płyta Stebuklas

Jak już wspominałem, ze wzgórza schodziłem o własnych nogach. Potem wraz z grupą udałem się na pod bazylikę archikatedralną. Po drodze mijaliśmy Pałac Władców oraz pomnik Giedymina.

Wilno Pałac Władców
Pałac Władców
Wilno Pomnik Giedymina
Pomnik Giedymina

Po dotarciu pod świątynię, okazało się, że trwa właśnie nabożeństwo (to miało stać się tradycją tego wyjazdu – zwiedzamy świątynię – trwa akurat nabożeństwo). Jako że bazylika jest najważniejszym kościołem katolickim na Litwie, nie chciałem osobiście przeszkadzać i jak wielu z mojej grupy czekałem cierpliwie, aż msza dobiegnie końca. W tak zwanym “międzyczasie” niektórzy kręcili się na płycie “Stebuklas”, co po polsku znaczy cud.

Jest to jedna z płyt chodnikowych na placu katedralnym (znajduje się między bazyliką a dzwonnicą). Jeśli chcecie, aby zdarzył się cud, to musicie stanąć na płycie, pomyśleć życzenie i obrócić się o 360 stopni. Podobno, życzenia zawsze się spełniają. Moje, póki co się nie spełniło jeszcze…

Wilno Płyta Stebuklas
Płyta Stebuklas – stań, pomyśl życzenie, obróć się o 360 stopni.

Po dłuższej chwili msza dobiegła końca, a my mogliśmy zwiedzić świątynie.

Ten najważniejszy kościół na Litwie, został zbudowany w stylu klasycystycznym. Na przestrzeni wieków zmieniał swój wygląd. Najpierw była to katedra drewniana, później gotycka i barokowa. Obecny wygląd świątynia zawdzięcza Wawrzyńcowi Gucewiczowi, który zrujnowaną przez Szwedów w 1706 roku, barokową katedrę, zamienił na monumentalny gmach w stylu klasycystycznym.

We wnętrzu świątyni znajdują się groby kilku królów i królowych Polski oraz książąt i księżnych litewskich. Pochowani są tam między innymi: Aleksander Jagiellończyk – król Polski w latach 1501-1506, Elżbieta Habsburżanka – królowa Polski w latach 1543-1545, Barbara Radziwiłłówna – królowa Polski w latach 1543-1545 oraz serce króla Polski – Władysława IV Wazy.

Na tym skończył się pierwszy dzień zwiedzania Wilna. Na następny dzień mieliśmy zaplanowany spacer po Starym Mieście i cmentarzu na Rossie z polskojęzycznym przewodnikiem, ale to już materiał na kolejny post.

]]>
https://przygodyprzemka.pl/wilno-w-trzy-dni-dzien-1/feed/ 0
Zamek w Nidzicy https://przygodyprzemka.pl/zamek-w-nidzicy/ https://przygodyprzemka.pl/zamek-w-nidzicy/#respond Fri, 03 Oct 2014 09:40:15 +0000 http://przemekzwiedza.pl/?p=536 Do Nidzicy wyruszyliśmy w związku z rocznicą bitwy pod Grunwaldem. Jeszcze nigdy nie dane nam było uczestniczyć w obchodach rocznicy tej jednej z największych bitew średniowiecza i polskiego oręża w całej swej historii. Obowiązkowym punktem na turystycznej mapie Warmii i Mazur jest krzyżacki zamek w Nidzicy.

[...]

Czytaj więcej from Zamek w Nidzicy

]]>
Do Nidzicy wyruszyliśmy w związku z rocznicą bitwy pod Grunwaldem. Jeszcze nigdy nie dane nam było uczestniczyć w obchodach rocznicy tej jednej z największych bitew średniowiecza i polskiego oręża w całej swej historii. Obowiązkowym punktem na turystycznej mapie Warmii i Mazur jest krzyżacki zamek w Nidzicy.

zamek w nidzicy
Zamek w Nidzicy

Przez kilka dni szukałem noclegu w okolicach Grunwaldu, ale wszystko było pozajmowane lub słyszałem od właścicieli noclegów słowa: “W tym roku nie przyjmuję już gości.” Nocleg udało mi się znaleźć w Nidzicy. Jak się okazało, był to strzał w dziesiątkę. Było tanio (30 zł od osoby za dobę), a standard na prawdę wysoki. Spokojnie mogę to miejsce Wam polecić. Zainteresowanych zapraszam do kontaktu.

zamek w nidzicy nocleg
Parter naszego domku – widok na aneks kuchenny. W sumie jedynym minusem w tym pomieszczeniu był brak zlewozmywaka, ale to taki mikroskopijny minus 🙂
zamek w nidzicy widok z okna
Widok z okna na poddaszu naszego domku

Gdy dojechaliśmy na miejsce, rozpakowaliśmy bagaże i trochę odpoczęliśmy po podróży, postanowiliśmy zwiedzić nidzicki zamek.

HISTORIA ZAMKU

W połowie XIII wieku, Krzyżacy wznieśli drewnianą warownię. Budowę murowanego zamku Neidenburg (Zamek nad Nidą) rozpoczęto w drugiej połowie XIV wieku z inicjatywy wielkiego mistrza Winrycha von Kniprode. Postanowiono postawić potężną warownię, która miała strzec granicy krzyżacko-mazowieckiej.

Tuż przed bitwą pod Grunwaldem (12 lipca 1410 r.), zamek na krótko zajęły wojska króla Władysława Jagiełły. Wówczas zamek nie był broniony, ponieważ cała załoga wyruszyła do miejsca, w którym koncentrowały się wojska zakonne. Polski król oddał zamek księciu Januszowi Mazowieckiemu, jednak wkrótce, na mocy pokoju toruńskiego, Nidzica powróciła do Krzyżaków.

Podczas kolejnej wojny, Krzyżacy stawili już zacięty opór. Wojska Jagiełły oblegały zamek przez 8 dni. 6 sierpnia 1414 roku obrońcy skapitulowali. Jednak niedługo po wyruszeniu wojsk polsko-litewskich ku Brodnicy, zamek odbił komtur Ostródy Jan von Bichau.

W kolejnych stuleciach zamek popadał w ruinę. W latach 1828-1830 zrujnowaną warownią zainteresował się radca prawny Ferdynand Tymoteusz Gregovius, który odbudował zamek i urządził tu sąd i więzienie.

Podczas II wojny światowej zamek ponownie uległ poważnym zniszczeniom. 18 grudnia 1965 roku zakończono odnawianie zabytku. Odsłonięto też przy nim pomnik króla Jagiełły.

pomnik jagiełły zamek w nidzicy
Pomnik króla Władysława Jagiełły u stóp zamku w Nidzicy – Źródło: marienburg.pl

ZWIEDZANIE

Dojście od miejsca, w którym mieszkaliśmy, do zamku zajęło nam kilkanaście minut. Wspięliśmy się po schodach na wzniesienie, na którym wybudowano zamek. Przeszliśmy przez furtkę w murze i byliśmy już na podzamczu, na którym znajdowało się stoisko, gdzie kupiliśmy pamiątki.

zamek w nidzicy
Furtka, przez którą weszliśmy na podzamcze. Foto Kalina W. / ek-art.pl

Potem przeszliśmy przez bramę na dziedziniec i kupiliśmy bilety wstępu. Dla mnie bilet normalny kosztował 8 zł, a dla Kaliny, ulgowy, 6 zł. Od października do kwietnia, zamek można zwiedzać w godzinach 9-16, zaś od maja do września w godzinach 9-17.

W cenie biletów mieliśmy zapewnioną opiekę przewodnika, który oprowadza grupy o każdej pełnej godzinie. Muszę tutaj zaznaczyć, że nie musi być to grupa zorganizowana. Poczekaliśmy kilkanaście minut na przewodnika. W między czasie zabrała się grupa około 15-20 osób, które tak jak my oczekiwali na przyjście przewodnika (nie wiem czy przewodnik oprowadza mniejsze grupy, lub pojedyncze osoby, czy też trzeba czekać na większą ilość osób).

Kiedy ten przyszedł, rozpoczął opowiadać o historii Zakonu Krzyżackiego, historii zamku i Nidzicy. Mnie rozbroił swoim pytaniem jeden z towarzyszy wycieczki po zamku w Nidzicy: “Skąd się brali nowi bracia zakonni? Przecież zakonnikom nie wolno było mieć żon.” Przewodnik wytłumaczył panu, że zakonnikiem mógł zostać praktycznie każdy, i że ogólne zasady naboru do zakonów praktycznie nie zmieniły się od wieków.

Następnie przeszliśmy do pierwszej sali, w której wystawiono eksponaty ukazujące najstarszą historię Prusów, zamku i Nidzicy. W kolejnej sali obejrzeliśmy zdjęcia Nidzicy sprzed I i II wojny światowej, piękne kafle, pochodzące z mazurskich chałup oraz wydawnictwa religijne, które były przeznaczone dla Mazurów, których starano się nawrócić na wiarę chrześcijańską.

herb nidzicy zamek w nidzicy
Herb Nidzicy w jednej z sal

Natomiast w trzeciej sali zgromadzono kopie uzbrojenia piechoty chłopskiej i rycerstwa z okresu bitwy pod Grunwaldem. W następnej, czwartej sali mogliśmy zobaczyć wyposażenie mazurskich chałup, sprzęty codziennego, domowego użytku.

Potem przewodnik poprowadził nas do sali widokowej, gdzie mogliśmy zobaczyć wystawę obrazów, jednak sztuka nowoczesna to nie moja dziedzina i mało co mi się tam podobało. Może ja tej sztuki nie rozumiem? Pewnie tak. Wolę oglądać sceny batalistyczne na obrazach, niż esy-floresy współczesnych artystów.

Na końcu przeszliśmy do największej sali. Tak zwana “Sala Rycerska” to dawna kancelaria wójta, kaplica i refektarz. Znajduje się tutaj piękne XV-wieczne polichromie oraz gotyckie sklepienie. Z całego zwiedzania to miejsce podobało mi się najbardziej, szczególnie te zdobienia na ścianach świątyni i witraże.

zamek w nidzicy

Zwiedzanie zakończyło się. Na koniec przewodnik powiedział nam, gdzie można kupić dobry miód pitny, który jest wytwarzany na miejscu, w Nidzicy. Okazało się, że to nie daleko zamku. Dlatego też postanowiliśmy kupić sobie jeszcze jedną “pamiątkę”. Wybraliśmy dwójniak. Cytując bohatera z jednego mojego ulubionego serialu polskiego: “Dobre było, ale mało.”

]]>
https://przygodyprzemka.pl/zamek-w-nidzicy/feed/ 0
Grodzisk – gród obronny https://przygodyprzemka.pl/grodzisk-grod-obronny/ https://przygodyprzemka.pl/grodzisk-grod-obronny/#comments Thu, 14 Aug 2014 10:37:37 +0000 http://przemekzwiedza.pl/?p=316 Pięć kilometrów na południe od zamku w Liwie znajduje się wieś Grodzisk (do XVI wieku nazywana Grodzisko). Nie byłoby w nic niezwykłego, gdyby nie imponujących rozmiarów grodzisko położone na cyplu wrzynającym się w dolinę Liwca, na południowym skraju wsi, którego historia sięga średniowiecza.

[...]

Czytaj więcej from Grodzisk – gród obronny

]]>
Pięć kilometrów na południe od zamku w Liwie znajduje się wieś Grodzisk (do XVI wieku nazywana Grodzisko). Nie byłoby w nic niezwykłego, gdyby nie imponujących rozmiarów grodzisko położone na cyplu wrzynającym się w dolinę Liwca, na południowym skraju wsi, którego historia sięga średniowiecza.

Grodzisk dawny gród piastowski
Grodzisk dawny gród piastowski

Obiekt ten ma czworoboczny, lekko romboidalny kształt, a jego powierzchnia wynosi około 5 ha.

Odwiedziliśmy to miejsce tego samego dnia co zamek w Liwie i Sowią Górę. Nie wiedzielibyśmy o nim, gdyby nie ulotka zabrana z muzeum.

Przypuszczalnie grodzisko było siedzibą piastowskich władców i broniło granicy między Mazowszem, a ziemiami ruskimi, bowiem Liwiec do końca XIII wieku był naturalną granicą księstwa mazowieckiego.

Grodzisko składało się prawdopodobnie z wałów obronnych, podzielonych na wał zewnętrzny i wewnętrzny, majdanu, bram, które znajdowały się w każdym narożniku zachowanego wału. W obrębie grodu znajdowały się również fosy. Słabo zachowana fosa wewnętrzna, która wedle szacunków miała około 6-7 metrów szerokości, a głęboka była na około 2 metry. Była to fosa sucha, jedynie okresowo napełniana wodą, na przykład w stanie zagrożenia atakiem na gród. Stale zasilana wodą z Liwca była fosa zewnętrzna, głęboka na około 3-4 metry, szeroka na 10-15 metrów. W południowo-zachodnim narożniku, między wałami, znajdowała się studnia.

Od przełomu X i XI wieku, przy grodzie zaczęło funkcjonować osadnictwo otwarte. Najstarsza część osady przygrodowej znajduje się pod współczesną zabudową wsi. Podczas badań archeologicznych odkryto między innymi ślady budynku mieszkalnego, przy którym znajdowała się łaźnia parowa (w typie ruskiej bani), a także kilka obiektów gospodarczych.

W odległości około 1-2 kilometrów na północ od wsi znajdują się dwa bardzo duże cmentarzyska. Położone bliżej wsi, wczesnośredniowieczne cmentarzysko szkieletowe, liczy około 1000 grobów. Zmarłych grzebano tutaj aż do XVII wieku.

Starsze cmentarzysko, które odkryto dopiero w 1997 roku, powstało zapewne około 2500 lat temu. Liczyło kilkadziesiąt grobów kloszowych, popielnicowych i jamowych.

Badacze przyczyn upadku grodu dopatrują się w pożarze, bowiem odkryto warstwę spalenizny, ale również w niekorzystnych warunkach przyrodniczych. Liwiec zmieniał koryto, a woda podmywała wały. Rzeka odsunęła się od cypla, co spowodowało, że fosa zewnętrzna wyschła i stopniowo zarastała.

Jedni badacze twierdzą, iż upadek grodu był przyczyną do wybudowania zamku w Liwie. Drudzy, natomiast myślą, że zamek zbudowano bez związku z upadkiem grodziska.

Jak dojechać do grodu? Jadąc drogą E30 w stronę Siedlec, należy skręcić w drogę nr 697 na Węgrów. Minąć miejscowości Grębków, Polków-Sagały, Suchodół. We wsi Karczewice, skręcić w prawo, na wschód (jest drogowskaz). Po przejechaniu około 3km jesteśmy na miejscu. Dokładna lokalizacja GPS: 52.32.1805; N 21.979536 E.

Obeszliśmy grodzisko, po wałach, dookoła. Z wałów roztacza się malowniczy widok na dolinę Liwca. Samo uczucie, że chodziliśmy po miejscu, w którym niegdyś tętniło życie, było nie do opisania. Kolejne idealne miejsce do podziwiania wschodów i zachodów słońca, a także do obserwacji nocnego nieba.

Grodzisk dawny gród piastowski
Grodzisk dawny gród piastowski
]]>
https://przygodyprzemka.pl/grodzisk-grod-obronny/feed/ 1
Zamek w Liwie https://przygodyprzemka.pl/zamek-w-liwie/ https://przygodyprzemka.pl/zamek-w-liwie/#respond Mon, 11 Aug 2014 09:44:58 +0000 http://localhost/pz/?p=34 Zamek w Liwie odwiedziliśmy w maju. Do Liwu nie mamy daleko, około 30 km. Nie minęło 30 minut i byliśmy już na miejscu. Pogoda tego dnia nie dopisywała. Co chwila przelotnie padał deszcz i czasami powiał silniejszy wiatr.

[...]

Czytaj więcej from Zamek w Liwie

]]>
Zamek w Liwie odwiedziliśmy w maju. Do Liwu nie mamy daleko, około 30 km. Nie minęło 30 minut i byliśmy już na miejscu. Pogoda tego dnia nie dopisywała. Co chwila przelotnie padał deszcz i czasami powiał silniejszy wiatr.

Dojazd

Do zamku w Liwie dojedziemy w następujący sposób. Z drogi E30 prowadzącej na Siedlce i Terespol, musimy skręcić w lewo, w drogę nr 697, za miejscowością Kałuszyn. Następnie cały czas prosto, aż do ronda w Liwie, na który wybieramy pierwszy zjazd. Po przejechaniu około 400 metrów, skręcamy w prawo, jedziemy prosto kilkadziesiąt metrów i już jesteśmy na miejscu. Parking przed muzeum jest bezpłatny.

Zamek w Liwie

Na początku muszę uprzedzić osoby, które nie były nigdy na zamku w Liwie. Zamek, a raczej jego ruiny, nie mają zbyt wiele do zaoferowania turyście jako zabytek fortyfikacji. Długo po zamku się nie nachodzimy. Teraz zamek to tylko fragment murów i wieża bramna, w której mieści się galeria “Wieża”, w której organizowane są wystawy czasowe malarstwa i grafiki.

Wstęp na wieżę jest oddzielnie płatny, a cenę biletu podam niżej. Wieża ma dwie kondygnacje. Na wyższym poziomie bardziej zainteresował mnie szpak, który usiadł na murach zza oknem, niż to, co miała do zaoferowania galeria, bowiem to co akurat było wystawiane jakoś nie przypadło mi do gustu.

szpak liw zamek
Szpak

Historia zamku

Budowę murowanego zamku, położonego na sztucznej wyspie, około roku 1429, zlecił książę warszawski Janusz I Starszy. Prace budowlane zlecono mistrzowi murarskiemu Niclosowi. Budowlę postawiono wśród bagien rzeki Liwiec, na wschód od miasta. Zamek miał chronić przeprawę przez rzekę oraz wschodnią granicę księstwa.

Po raz pierwszy zamek przybudowano w latach 1526-1536, kiedy to należał do księżnej Anny Mazowieckiej. W ramach przybudowy podniesiono mury do wysokości 12 metrów. Dom Duży powiększono o  jedną kondygnację, przez co mógł teraz spełniać funkcje dworskie. Zmieniona została także brama, którą zamknięto murem od strony dziedzińca i również dobudowano jedną kondygnację. Na dziedzińcu powstał nieduży budynek gospodarczy, zwany Domem Małym oraz spichlerz.

Na polecenie królowej Bony Sforzy, w latach 1549-1570, rozbudowano bramę, zmieniając ją w kilkupiętrową wieżę. Zlikwidowano blanki, zastępując je stanowiskami strzelniczymi dla broni palnej.

W 1657 roku, podczas Potopu, wojska szwedzkie zbombardowały zamek i spaliły po jego zdobyciu. Następnych zniszczeń Szwedzi dokonali podczas wojny północnej. Warowni nie odbudowano. Na ruinach Domu Dużego wzniesiono drewniany budynek kancelarii, który służył starostom liwskim do końca XVII stulecia.

otto warpechowski zamek w liwie
Otto Warpechowski – źródło: www.liw-zamek.pl

W 1782 roku, starosta liwski, Tadeusz Grabianka zbudował dwór barokowy, który miał być siedzibą kancelarii starostwa oraz sądu ziemskiego. Dwór spłonął w połowie XIX wieku.

Po I wojnie światowej, dokonano niewielkich prac budowlanych i zabezpieczenia ruin. Nie rozpoczęto jednak prac na większą skalę.

Podczas II światowej, niemiecki starosta Ernst Grass, chciał rozebrać ruiny zamku, aby pozyskać w ten sposób cegłę. Zamek uratował młody archeolog Otto Warpechowski, który przekonał władze okupacyjne, iż zamek w Liwie, był niegdyś zamkiem krzyżackim. Doprowadził tym samym do rozpoczęcia procesu jego odbudowy, który niestety w roku 1944 przerwano, z powody wycofywania się wojsk niemieckich na zachód. Pracę dokończono na początku lat 60., kiedy to odbudowano dwór kancelarii.

Więcej o tym, jak Otto Warpechowski uratował zamek w Liwie, można przeczytać tutaj.

Od 1963 roku mieści się w nim Muzeum – Zbrojownia.

Muzeum – Zbrojownia

Po wyjściu z wieży, obeszliśmy zamek dookoła, a następnie weszliśmy do muzeum, które posiada jedną z najliczniejszych kolekcji broni wszelakiego typu w Polsce. Muzeum jest najważniejszym powodem ku temu, aby odwiedzić zamek w Liwie.

Możemy tutaj obejrzeć między innymi broń białą, palną, elementy wyposażenia rycerskiego i żołnierskiego czy też meble.

elementy uzbrojenia zamek w liwie

Na pierwszym piętrze w jednej z sal, znajduje się makieta, która przedstawia jak mógł wyglądać zamek w latach swojej świetności. Według opisu nad makietą, prezentuje ona jak mógł on wyglądać w XVI wieku. Nie ma jednak żadnych grafik, które by sprecyzowany sposób dostarczyły informacji na temat prawdziwego wyglądu zamku.

zamek w liwie makieta
Makieta zamku w Liwie – tak mógł wyglądać zamek w XVI wieku

Po zwiedzeniu dostępnych ekspozycji wyszliśmy z muzeum i na tym zakończyliśmy naszą wizytę na zamku w Liwie.

Ceny biletów

Bilet normalny – 7 zł

Bilet ulgowy – 4 zł

Wystawy czasowe w wieży bramnej – 3 zł

Legendy związane z zamkiem w Liwie

Udało mi się dotrzeć do kilku legend, które związane są z zamkiem w Liwie

Legenda o początkach zamku

Warowny kasztel w Liwie miał ponoć zbudować jakiś książę polski lub litewski, dla swojej branki, przywiezionej z wojennej wyprawy. Ów książę pozostawił ją w Liwie, gdzie przebywało dużo duchownych, których zadaniem było nawrócenie dziewczyny na wiarę chrześcijańską.

Legenda o śpiących rycerzach

W pagórkach jarnickich śpią podobno rycerze polscy, czekający na króla szwedzkiego, który ma tu powrócić po swój kapelusz, zgubiony podczas bitwy. Gdy Szwed ponownie się pojawi, rycerze powstaną i rozpoczną bój tak straszny, że pobliskim Węgrowie powypadają szyby z okien, a Liwcem zamiast wody popłynie krew.

Inną wersję tej legendy, bardziej rozbudowaną można przeczytać tutaj.

Legenda o Żółtej Damie

Mieszkała kiedyś w zamku liwskim Ludwika z Szujskich Kuczyńska, żona kasztelana liwskiego Marcina Kuczyńskiego. Zazdrosny mąż posądzał ją o flirty z młodymi dworzanami, chociaż nie była już młoda i przesadnie piękna. Gdy w tajemniczy sposób zniknęły trzy brylantowe pierścienie, które jej podarował, została oskarżona o cudzołóstwo i zamknięta w wieży, ponieważ kasztelan sądził, że obdarowała nimi swoich kochanków. Następnego dnia o świcie, kasztelanowa została ścięta na zamkowym dziedzińcu. Niedługo potem pierścienie odnalazły się w strąconym gnieździe sroki-złodziejki, co było dowodem na niewinność kasztelanowej. Od tamtej pory, ma ona, jako Żółta Dama pojawiać się na dziedzińcu i w zamkowym salach, przekonując napotkane osoby o swojej niewinności. Zjawa ta, ubrana jest w brunatną suknię, a na głowie ma żółty czepiec z żółtym woalem spływającym aż do ziemi – skąd pochodzi jej imię.

Inne legendy związane z Liwem bądź zamkiem w Liwie:

Historia powstania herbu DOLIWA

Opowieść ciekawa o diable, co złota pilnował

Źródło historii zamku oraz legend: www.zamek-liw.pl | www.wikipedia.com

]]>
https://przygodyprzemka.pl/zamek-w-liwie/feed/ 0