Spotkania ze zwierzętami – PrzygodyPrzemka.pl https://przygodyprzemka.pl - pieszo, rowerem, z aparatem Tue, 11 Feb 2025 21:18:29 +0000 pl-PL hourly 1 https://przygodyprzemka.pl/wp-content/uploads/2020/12/cropped-pzfavn-1-32x32.png Spotkania ze zwierzętami – PrzygodyPrzemka.pl https://przygodyprzemka.pl 32 32 Basia, Basia, Basia! – Wiewiórka pospolita https://przygodyprzemka.pl/basia-basia-basia-wiewiorka-pospolita/ https://przygodyprzemka.pl/basia-basia-basia-wiewiorka-pospolita/#respond Wed, 12 Feb 2025 06:00:00 +0000 https://przygodyprzemka.pl/?p=4754 Tegoroczna zima na Mazowszu trwała bardzo krótko. Tak krótko, że nie jestem w stanie przypomnieć sobie ile dni to trwało. Dla wyjaśnienia, zima to dla mnie okres w roku ze śniegiem zza oknem.

[...]

Czytaj więcej from Basia, Basia, Basia! – Wiewiórka pospolita

]]>
Tegoroczna zima na Mazowszu trwała bardzo krótko. Tak krótko, że nie jestem w stanie przypomnieć sobie ile dni to trwało. Dla wyjaśnienia, zima to dla mnie okres w roku ze śniegiem zza oknem.

Prawdziwa zima 2025

Skoro w końcu spadł śnieg i w dodatku nie rozpuścił sie od razu, postanowiłem wykorzystać ten czas i udać się na zdjęcia przyrodnicze. Do wyboru miałem dwie lokalizacje: las w Pomiechówku lub Łazienki Królewskie.
Wybór padł na opcję warszawską. Przede wszystkim dlatego, że jednostka WOT-u z Pomiechówka miała zajęcia na strzelnicy, które były słyszalne na południowym brzegu Narwi i pewnie wszystko co lata i biega po lesie wypłoszyło się, a na zdjęć krajobrazowych ochoty w tamtym momencie nie miałem. Tym bardziej, że zdjęcia akurat tego lasu w prawdziwej, zimowej scenerii mam z początku zeszłego roku.

Pomnik Fryderyka Chopina w Łazienkach Królewskich
Pomnik Chopina w Łazienkach Królewskich

Łazienki Królewskie wygrały też z powodu wygody, ponieważ tutaj “modele” praktycznie zawsze dopisują. Chociaż, mam wrażenie, że od czasu pamiętnej burzy, która spustoszyła drzewostan w łazienkowym parku, jest tam mniej gatunków ptaków. To tylko moje obserwacje, czy jest tak na prawdę. Co o tym sądzicie? Sekcja komentarzy jest dla Was.

Zima w Łazienkach Królewskich

Skrzydlaci “modele”

Tak jak przypuszczałem. Tym razem również “modele” mnie nie zawiedli. Z szeregów awifauny, pod obiektyw mojego leciwego już Nikona, zawitały: bogatki, modraszki, kawki, wrony i gawrony. Z ptaków wodnych: mewy śmieszki i mewy siwe, kaczki krzyżówki oraz kolorowi samce i szare samice mandarynek. Pod koniec spaceru, na mini sesję zdecydował się kowalik. Widząc to dzięcioł średni też poczuł parcie na szkło, ale plany pokrzyżowała mu pogoda, ponieważ pogorszyły się warunki oświetleniowe i zdjęcia wyszły bardzo przeciętnie.

Bogatka Łazienki Królewskie
Bogatka
Kowalik Łazienki Królewskie
Kowalik

Z resztą tego dnia, prognoza pogody średnio sprawdziła się. Początkowo, śnieg miał “trochę” posypać do mniej więcej godziny 10, potem koniec. W praktyce, sypało przez większość mojego spaceru.

Basia – wiewiórka pospolita

Na koniec tytułowe Basie. Wiecie dlaczego wiewiórki przywołuje się “Basia, Basia, Basia”? Jeśli znacie odpowiedź na to pytanie, ponownie, sekcja komentarzy pod tym wpisem jest dla Was.

Gdzie nie poszedłem, tam przynajmniej jedna wiewiórka. Na ziemi, na drzewie czy to w karmniku kradnąc ptakom pożywienie. Wyszło na to, że tym razem wiewiórkom poświęciłem najwięcej miejsca na karcie pamięci. Dlatego one są głównymi bohaterkami (lub bohaterami, bo ja płci nie potrafię, w tym przypadku rozpoznać) tego wpisu.

Wiewiórka pospolita Łazienki Królewskie
Wiewiórka pospolita

Wiewiórka pospolita (łac. Sciurus vulgaris) to ssak, które należy do rzędu gryzoni. Osiągają one długość od 20 do 24 cm (głowa plus tułów). Ogon to kolejne 17-20 cm. Waga tych gryzoni waha się od 200 do 300 gramów. Najczęściej spotykamy rude “Baśki”, ale na okres jesienno-zimowe, kiedy ich futro staje się bardziej gęste i przybiera szarą barwę.

Wiewiórka pospolita w swojej diecie ma przede wszystkim nasiona, orzechy, pęczki drzew, grzyby i owoce. W menu znajdują się także pozycje pochodzenia zwierzęcego: owady, jaja i nawet pisklęta. Jesienią, wiewiórki gromadzą zapasy jedzenia, które ukrywają w licznych kryjówkach.

Wiewiórka pospolita Łazienki Królewskie
Wiewiórka pospolita
Wiewiórka pospolita Łazienki Królewskie
Wiewiórka pospolita

Wiewiórki zamieszkują przeważnie dziuple, które wyścielają sobie mchem i porostami. Rzadziej zajmują ptasie gniazda. W takim wypadku dobudowują zadaszenie. W przypadku kiedy akurat brak wolnych dziupli i ptasich gniazd, wiewiórka pospolita buduje własnoręcznie swój dom z gałęzi.

Gryzonie wiodą raczej samotne życie. Rzadko łączą się w długoletnie pary. Ciąża wiewiórki trwa zazwyczaj 38 dni. W jednym mocie, samice wydają na świat 3-7 młodych. W ciągu roku, samica może trzykrotnie zajść w ciąże.
Wiewiórka pospolita, w Polsce (od 2014 roku) podlega częściowej ochronie.

Wiewiórka pospolita Łazienki Królewskie
Wiewiórka pospolita

Faktami na temat wiewiórki pospolitej kończę ten wpis. Niedługo postaram się popełnić następny. Niezmiennie zapraszam Was do odwiedzenia moich profili na Instagramie: główny @przygodyprzemka i poświęcony fotografii przyrodniczej @przemekwildlife.

Jeśli masz ochotę, możesz wyrazić swoje zdanie na temat niniejszego wpisu w sekcji komentarzy.

Na koniec trochę zdjęć. Do następnego razu! Cześć!

]]>
https://przygodyprzemka.pl/basia-basia-basia-wiewiorka-pospolita/feed/ 0
Spotkania ze zwierzętami – bóbr europejski https://przygodyprzemka.pl/bobr-europejski/ https://przygodyprzemka.pl/bobr-europejski/#comments Wed, 20 Jun 2018 08:00:45 +0000 http://przemekzwiedza.pl/?p=2916 Bóbr europejski to przedstawiciel jednego z najbardziej fascynujących mnie dziko żyjących gatunków zwierząt w naszym kraju.

[...]

Czytaj więcej from Spotkania ze zwierzętami – bóbr europejski

]]>
Bóbr europejski to przedstawiciel jednego z najbardziej fascynujących mnie dziko żyjących gatunków zwierząt w naszym kraju.

Po II wojnie światowej, bobry znalazły się na krawędzi wyginięcia, bowiem wspomniany konflikt, przeżyły tylko w jednym miejscu, na rzece Marysze, na Suwalszczyźnie. Dlatego też bóbr został objęty ścisłą ochroną, co w połączeniu z innymi działaniami, spowodowało stały wzrost liczebności tego gatunku. Dzisiaj bobry można spotkać w niemal całej Polsce.

CO JE BÓBR?

Bóbr europejski to typowy roślinożerca. Jego dietę stanowią kłącza i korzenie roślin wodnych, młode, świeże gałązki i kora drzew. Każdy człowiek ma swoje ulubione danie, tak samo mają bobry. Najbardziej smakują im: topola osika i wierzba. Rzadziej jedzą brzozę i olszę czarną. Kiedy nie ma ich ulubionego pokarmu, ścinają inne drzewa. Bobry, od jesieni rozpoczynają zbieranie zapasów pokarmu na zimę, który jest magazynowany pod wodą. Wielkość takiego magazynu jest uzależniona od wielkości bobrowej rodziny. Na jednego bobra może przypadać 1,1-4,5 m3 zapasów.

GDZIE SPOTKAĆ BOBRA?

Bobry to zwierzęta ziemnowodne, jednak o wiele lepiej czują się w wodzie, niż na lądzie. Bóbr jest świetnym pływakiem i nurkiem. Potrafi wytrzymać pod wodą do 15 minut. Do tego, dzięki przezroczystym powiekom, doskonale widzi pod wodą.

Chyba większość z Was widziała budowane przez bobry tamy, które spiętrzają wodę w rzekach, kanałach, a w wielu miejscach tworzą rozległe rozlewiska.

Wejścia do nor i żeremi, znajdują się zazwyczaj pod wodą. Kiedy następuje susza, a w rzekach jest niski stan wody, wejścia wyłaniają się ponad jej powierzchnię. Wtedy, taki stan rzeczy jest bardzo niebezpieczny dla bobrów.

Nie mogą uciec i stają się bardzo łatwym łupem dla drapieżników, między innymi dla wilków.

Metryczka

  • Gromada – ssaki
  • Rząd – gryzonie
  • Rodzina – bobrowate
  • Gatunek –bóbr europejski
  • Długość ciała – do 110 cm plus ogon – ok. 35 cm
  • Liczebność w Polsce – ok. 20 tys. osobników
  • Masa ciała – ok. 18-30 kg
  • Długość życia – do 25 lat
  • Ochrona – gatunek objęty częściową ochroną

Zima, to najlepszy okres w roku do obserwacji bobrów. Kiedy zbiorniki wodne zamarzają, bóbr, chcąc nie chcąc, musi wyjść na ląd. Jest wtedy niezwykle ostrożny, porusza się po lądzie wydeptanymi ścieżkami w śniegu i na lodzie. Przeważnie najkrótszą drogą do wody, aby w razie niebezpieczeństwa, móc jak najszybciej zanurkować.

W okresie zimowym, najlepszą porą dnia do próby obserwacji tego zwierzęcia, jest popołudnie. Wtedy to bóbr wychodzi na ląd w poszukiwaniu pożywienia.

Bóbr – zjawia się i znika

Odkąd pamiętam, zawsze chciałem zobaczyć bobra. Jak dotąd moje poszukiwania tego zwierzęcia, kończyły się na zaobserwowanych efektach jego działalności. Czyli widywałem przeważnie tamy, żeremie i ścięte drzewa, które bobry potrafią tak przyciąć i okorować, że nie powstydziłby się tego nie jeden stolarz. Żaden bóbr nie chciał się pokazać, nawet z daleka, a co dopiero zapozować do choćby jednego zdjęcia.

Wszystko zmieniło się tej zimy. Pamiętam, że był pochmurny dzień, a ja mimo wszystko postanowiłem przejść się nad rzekę, w nadziei, że upoluję jakieś ptaki. Tych jednak było jak na lekarstwo. Oprócz pospolitych kaczek krzyżówek, kawek, wron, nie udało się mi zaobserwować żadnego interesującego mnie gatunku (czytaj takiego, którego albo nigdy jeszcze nie widziałem, albo sporo już czasu nie widziałem).

Bóbr pomylony z kamieniem

Po przejściu około 3 km, postanowiłem wracać. Powoli zaczynało się ściemniać, bo było już po godzinie 14, a w zimie, to przecież zaraz noc. Do tego zaczął padać jeszcze śnieg. Aparat do plecaka, kaptur na głowę i rozpocząłem wędrówkę do domu.

Kiedy już miałem opuszczać teren nadrzeczny, moją uwagę przykuł jeden kamień (tak przynajmniej wydawało się mi w pierwszej chwili). Było to, o tyle dziwne, że znajdował się tuż przy krawędzi lodu. Pomyślałem sobie, że komuś musiało się bardzo nudzić, skoro przytaszczył głaz nad samą krawędź lodu i miał jeszcze tyle szczęścia, że nie wpadł do lodowatej Narwi.

W pewnym momencie, coś zaczęło mi nie pasować. Kamień poruszył się. Pomyślałem sobie, że oczy i umysł płatają mi figle, ale zaraz potem głaz znowu się poruszył. Wtedy też spłynęło na mnie olśnienie! To nie żaden kamień, tylko bóbr europejski. Adrenalina z miejsca skoczyła mi o jakieś 100%, irytacja spowodowana paskudną pogodą i “pustym przebiegiem” poszła w niepamięć. Chwilę stałem i obserwowałem. Bóbr w tym czasie wszedł do wody, a ja postanowiłem trochę podejść bliżej. Za chwilę zwierzę wyszło z Narwi, zajęło swoje dawne miejsce na lodzie pomiędzy kaczkami krzyżówkami i zajęło się pałaszowaniem swojej zdobyczy, lub zapasu ze swojego zimowego magazynu.

Zacząłem ostrożnie podchodzić co raz bliżej bobra, który w pewnym momencie znowu wskoczył do wody. Miałem nadzieję, że jeszcze wróci, a czas jego nieobecności na brzegu, wykorzystałem do znalezienia sobie odpowiedniego miejsca do fotografowania. Zszedłem więc z wału przeciwpowodziowego, ukryłem się w krzakach i z niecierpliwością czekałem na powrót ssaka. Po chwili wynurzył się znowu, rozsiadł się na lodzie i zaczął jeść. Bóbr jadł, a ja nie marnowałem okazji i robiłem zdjęcia. Miałem cichą nadzieję, że choć kilka fotek, będzie się do czegoś nadawać, bo mój obiektyw nie grzeszy ogniskową, a i światło nie było najlepsze. Zdjęcia, które udało się mi wtedy zrobić możecie zobaczyć poniżej.

Bóbr europejski
Bóbr europejski
Bóbr europejski
Bóbr europejski
Bóbr europejski
Bóbr europejski

Nie ma tego dużo, choć zdjęć mam znacznie więcej. Nie wszystkie wyszły tak, jak bym tego sobie życzył. Może następnym razem będzie lepiej.

Po kilku minutach robienia zdjęć, zebrałem się do powrotu do domu. Robiło się co raz szarzej na zewnątrz, więc dalsze robienie zdjęć w takich warunkach oświetleniowych nie miały sensu.

Od tamtego dnia nie udało się mi zobaczyć bobra, choć co i raz widuję ślady jego bytności na tym terenie.

A wy, widzieliście kiedyś bobra? Podzielcie się swoją obserwacją w komentarzach.

]]>
https://przygodyprzemka.pl/bobr-europejski/feed/ 2
Spotkania ze zwierzętami: Mazurek https://przygodyprzemka.pl/spotkania-ze-zwierzetami-mazurek/ https://przygodyprzemka.pl/spotkania-ze-zwierzetami-mazurek/#respond Tue, 13 Mar 2018 08:39:05 +0000 http://przemekzwiedza.pl/?p=2817 Zapraszam na kolejny post z serii Spotkania ze zwierzętami. Bohaterem niniejszego wpisu będzie mazurek, ptak, który bardzo często mylony jest z wróblem.

[...]

Czytaj więcej from Spotkania ze zwierzętami: Mazurek

]]>
Zapraszam na kolejny post z serii Spotkania ze zwierzętami. Bohaterem niniejszego wpisu będzie mazurek, ptak, który bardzo często mylony jest z wróblem.

Prowadząc obserwację ptaków, które przez okres zimowy odwiedzały (niektóre nadal) mój karmnik, doszedłem do wniosku, że pod moim blokiem widuję same mazurki, nie ma ani jednego wróbla. Blok dalej, kiedy idę do sklepu, obserwuję same wróble, nie widziałem tam jeszcze mazurka. Przypadek? Może ptaki, podzieliły się terytorium i postanowiły nie wchodzić sobie w paradę? Póki co, nie znam odpowiedzi na to pytanie.

To mazurek czy wróbel?

Ludzie bardzo często mylą ze sobą te dwa gatunki ptaków. Zazwyczaj spotykam się z sytuacją, kiedy ktoś widzi mazurka i mówi: “O wróbel przyleciał”. Nie spotkałem się jeszcze z sytuacją odwrotną, aby ktoś pomylił wróbla z mazurkiem. Jakby dla jednych mazurek nie istniał. Ale i tak nikt nie przebije mojego sąsiada, którego należy zaliczyć do tzw. “osób wszystkowiedzących”. Jakiś czas temu zaczepił mnie na ulicy i powiedział mi, że widział makolągwę. Zaczął mi ją opisywać: “Wielkość taka jak kawka, tyle że bardziej barwna”.

Myślę sobie, długość kawki to na oko, jakieś 30 cm wzwyż, makolągwa jest dość małym ptakiem, jej długość ciała to ok. 13 cm. Czyżby dorwała gdzieś jakiś hormon wzrostu? Może jakaś anomalia? Jednak zaraz uzmysłowiłem sobie, że mój sąsiad widział najprawdopodobniej sójkę, których też jest sporo w mojej okolicy. Wracam do mazurków i wróbli.

Nie wnikając w szczegóły, mazurka od wróbla i na odwrót, najprościej jest odróżnić po kolorze głowy. Mazurek na jednolicie brązowy kapturek. Wróbel zaś, na środku głowy, ma szarą plamkę. Rozróżnienie tych dwóch gatunków ptaków, na podstawie koloru głowy, dotyczy samców.

Metryczka

  • Gromada – ptaki
  • Rząd – wróblowate
  • Rodzina – wróble
  • Gatunek – mazurek
  • Długość ciała – ok. 13-14 cm
  • Rozpiętość skrzydeł – ok. 21 cm
  • Masa ciała – ok. 22-25 g
  • Występowanie – teren całego kraju, w górach do 700-800 m n.p.m.
  • Rozród – lęgi w roku, jaja w bardzo zmiennym ubarwieniu. Mazurki wysiadują jaja 13-14 dni. Młode osobniki opuszczają gniazdo po 16-17 dniach
  • Ochrona – w Polsce objęty ochroną gatunkową ścisłą

Samica wróbla jest zupełnie inna od samca. Samice mazurka wygląda praktycznie tak samo jak samiec. Mazurek jest także mniejszy od wróbla. Obejrzyjcie sobie dokładnie poniższe zdjęcia, na których przedstawiam kolejno mazurka, samca i samicę wróbla.

Mazurek
Samiec mazurka
Wróbel
Samiec wróbla
mazurek wróbel samica
Samica wróbla

Mazurek – częsty gość w moim karmniku

Jeśli czytaliście poprzedni post z serii (o bogatce – link), to pewnie wiecie, że na początku zimy zmajstrowałem karmnik dla ptaków. Mazurek, to zdecydowanie najczęstszy gość tej ptasiej stołówki. Pierwsze osobniki widywałem już bardzo rano, kiedy na zewnątrz było jeszcze szarawo. Ostatni raz, obserwuję te ptaki, kiedy dzień zaczyna ustępować nocy.

Mazurek, w przeciwieństwie do bardzo płochliwej bogatki, nie zwraca, przeważnie, uwagi na otoczenie, kiedy zajęty jest konsumpcją ziaren słonecznika czy prosa. Siedzi dopóty, dopóki nie zaspokoi głodu, lub ktoś podejdzie zbyt blisko. Jest przy tym strasznym bałaganiarzem. Po wizycie tych ptaków, sporo ziarna leżało na śniegu, pod karmnikiem. Lecz nie na długo. Jeśli ziaren tych nie zjedzą inne mazurki, bądź bogatki, bardzo często teren pod karmnikiem czyściły gołębie miejskie, rzadziej kawki. Na gołębiach można polegać, nic się nie zmarnuje.

Mazurek
Mazurek

Obserwacjami mazurków, które odwiedzały mój karmnik w zimie, umilałem sobie dni pracy. Karmnik okazał się dobrym pomysłem, bowiem czasami, gdy nie mam ochoty by wyjść w teren (ale to zdarza się bardzo rzadko), gdy nie mam czasu, bo pracy jest po łokcie, mogę obserwować ptaki przez okno mojego mieszkania.

Koniec na dzisiaj. W niedalekiej przyszłości, ukaże się kolejny post z cyklu Spotkania ze zwierzętami. Kto będzie bohaterem? Tego Wam nie zdradzę. Napiszę tylko, że to ssak, którego, na pierwszy rzut oka, wziąłem na za kamień :).

Mazurek
Mazurek czyszczący teren pod karmnikiem
]]>
https://przygodyprzemka.pl/spotkania-ze-zwierzetami-mazurek/feed/ 0
Spotkania ze zwierzętami: Sikora bogatka https://przygodyprzemka.pl/spotkania-ze-zwierzetami-sikora-bogatka/ https://przygodyprzemka.pl/spotkania-ze-zwierzetami-sikora-bogatka/#comments Mon, 29 Jan 2018 09:00:04 +0000 http://przemekzwiedza.pl/?p=2700 Kilka miesięcy temu, opisywałem spotkanie z sikorą modraszką, kiedy ta zakładała gniazdo. Teraz przedstawię Wam jej kuzynkę. Bogatka, bo o niej mowa, jest największą sikorą, występującą na terenie naszego kraju.

[...]

Czytaj więcej from Spotkania ze zwierzętami: Sikora bogatka

]]>
Kilka miesięcy temu, opisywałem spotkanie z sikorą modraszką, kiedy ta zakładała gniazdo. Teraz przedstawię Wam jej kuzynkę. Bogatka, bo o niej mowa, jest największą sikorą, występującą na terenie naszego kraju.

Ostatnimi czasy, zdecydowanie częściej obserwuję bogatkę, niż sikorę modrą. W połowie zeszłego roku, zmieniłem miejsce zamieszkania, a na tym terenie, ten gatunek sikor jest widocznie liczniejszy albo po prostu mam takie szczęście.

Bogatka “królewska”

Kiedy było jeszcze ciepło, czyli pod koniec lata i na jesieni ubiegłego roku, często przemierzałem aleje parku w Łazienkach Królewskich w Warszawie.

Podczas prób wypatrzenia puszczyka lub dzięcioła zielonego, bardzo często miałem możliwość obserwacji bogatek.

Oczywiście nie mogłem przejść obok nich obojętnie, tym bardziej, że moje poszukiwania puszczyka w Łazienkach nie przyniosły jak dotąd rezultatów.

Mając dość krzyżówek, śmieszek oraz wiewiórek, kierowałem obiektyw mojego aparatu w stronę tych właśnie ptaków.

Metryczka

  • Gromada – ptaki
  • Rząd – wróblowate
  • Rodzina – sikory
  • Gatunek – bogatka
  • Długość ciała – ok. 13-16 cm
  • Rozpiętość skrzydeł – ok. 22 cm
  • Masa ciała – ok. 20-30 g
  • Występowanie – liczna na terenie całego kraju
  • Ochrona – gatunek objęty ścisłą ochroną gatunkową w Polsce
Bogatka w Łazienkach Królewskich w Warszawie
Bogatka w Łazienkach Królewskich w Warszawie

Bogatka “miejska”

W następnych miesiącach, gdy praca i inne zajęcia nie pozwalały mi na wypady do Łazienek, liczba obserwacji tego małego ptaka spadła niemal do zera.

Wszystko zmieniło się, kiedy nadeszła prawdziwa zima. Wiecie, taka ze śniegiem. Najpierw, na gałęzi pobliskiego drzewa powiesiłem kulkę tłuszczową dla ptaków (nie wiem jak to się dokładnie nazywa). Ptaki, w tym bogatki, sporadycznie skubały “knedle” (taką nazwę kulek widziałem w Lidlu). Postanowiłem w końcu zrobić karmnik.

Niestety w mojej okolicy, drewniana ptasia stołówka nie wchodziła w grę. Bardzo szybko znalazłaby nowego właściciela. Dlatego też szukałem w Internecie tańszej alternatywy. Takiej, by w przypadku kradzieży, straty materialne były jak najniższe. Wybór padł na karmnik z plastikowej doniczki do storczyków oraz dwóch podstawek do doniczek. Całość, zmontowana za pomocą sznurka jutowego i trzech śrub, zawisła na drabince bambusowej, która podtrzymuje berberys czerwony. Mam w planach, podczas tegorocznej jesieni, zrobić udoskonaloną wersję tegoż karmika. Z tej okazji postaram się o jakiś samouczek na blogu i być może na moim kanale Youtube.

Karmnik DIY dla ptaków bogatka
Karmnik DIY dla ptaków – wersja pierwsza

Po nasypaniu mieszanki ziaren dla dzikich ptaków, nie musiałem długo czekać na odwiedziny przedstawicieli ptasiego bractwa. Od tej pory, bogatka jest częstym gościem w karmniku.

Bogatka “miejska”, różni się od “królewskiej” zachowaniem. Ta z parku w Łazienkach, jest przyzwyczajona do ludzi. Bogatka spod mojego okna, jest bardzo nieufna. Zabiera ziarno i odlatuje na pobliską dziką różę lub na dąb. Rzadko kiedy przysiądzie na dłużej niż kilka sekund. Z takiego powodu, jest mi czasami ciężko zrobić tym ptakom udane zdjęcie. Przeważnie wcześnie rano, ustawiam aparat na statywie, kadruje i wyostrzam, a dzięki wężykowi spustowemu, z ukrycia fotografuję sikory.

Bogatka
Bogatka w zimowej scenerii

Kończę na dzisiaj, uciekam pod okno, obserwować “klientów” mojej ptasiej stołówki. Zostawiam Was z kilkoma fotografiami. Bogatka w roli głównej.

]]>
https://przygodyprzemka.pl/spotkania-ze-zwierzetami-sikora-bogatka/feed/ 3
Spotkania ze zwierzętami – Biegus rdzawy https://przygodyprzemka.pl/biegus-rdzawy/ https://przygodyprzemka.pl/biegus-rdzawy/#comments Tue, 12 Dec 2017 09:00:53 +0000 http://przemekzwiedza.pl/?p=2543 Czytaj więcej from Spotkania ze zwierzętami – Biegus rdzawy

]]>

W tym poście kontynuuję swój wywód nt. mojego pobytu na Wyspie Sobieszewskiej. Poprzednie części TUTAJ i TUTAJ.


[AKTUALIZACJA 18-12-2017] Początkowo tego ptaka wziąłem za biegusa zmiennego, a to jest biegus rdzawy. Dlatego wpis został zaktualizowany i poprawiony.

Dochodziła godzina 15. Zjadłem obiad i postanowiłem trochę odpocząć. W między czasie zastanawiałem się co dalej robić do wieczora. Miałem trzy opcje. Pierwsza – pojechać do centrum Gdańska, ale od razu tę opcję odrzuciłem. Po centrum Gdańska miałem spacerować jutro, czyli w niedzielę.

Druga opcja to powrót nad morze z nadzieją na spotkanie sieweczki obrożnej lub innych ptaków. Trzecia opcja to wypad do innego tutejszego rezerwatu przyrody, do Rezerwatu “Mewia Łacha”. Po sprawdzeniu połączeń autobusowych z tą częścią Wyspy Sobieszewskiej, odrzuciłem tę opcję. Postanowiłem sobie, że następnym razem przyjadę na dłużej i wtedy tam pojadę. Być może będzie mi dane zobaczyć foki w naturalnym środowisku.

Została więc opcja nr 2. Postanowione. Wracam nad morze. Chmury ponownie się rozrzedziły, więc zabrałem aparat i wyszedłem z mojego pokoju. Podczas wędrówki nad plaże, nad głową przeleciał mi jakiś drapol. Niestety był za wysoko i zaraz zniknął za drzewami, a ja miałem cały sprzęt w plecaku, więc nie mogłem dokładnie określić gatunku. Na pewno był to duży ptak. Szedłem dalej przed siebie. Wszedłem do lasu i po kilku minutach znowu byłem nad brzegiem Morza Bałtyckiego.

morze statek bałtyk biegus rdzawy
Znowu nad Bałtykiem. Gdyby pogoda była lepsza, to pewnie bym spędził cały dzień na plaży. W tle statek.

Postawiłem sobie za cel, dojście w końcu do znaku informującego o granicy Rezerwatu “Ptasi Raj”. Po drodze, rozglądałem się na boki, szukając sieweczki obrożnej, ale nigdzie nie widziałem tego małego ptaka. Czasami nad falami przeleciała mewa, raz od strony lądu nadleciał kormoran.

morze kłoda biegus rdzawy
Z kłodami na plaży mam tak samo, jak z żukami leśnymi. Nie mogę przejść obojętnie obok nich 🙂

Co chwilę zatrzymywałem się i zbierałem muszelki, bowiem obiecałem swojemu dwuletniemu siostrzeńcowi, że mu je przywiozę. Próbując dotrzymać danego słowa dziecku, siłą rzeczy często lustrowałem wzrokiem powierzchnię plaży. Wszędzie walały się najróżniejsze śmiecie. Pomyślałem sobie, że morze sprząta swoje wody po sezonie i wyrzuca na brzeg wszystko to, co ludzie tam wrzucili, a w następnej kolejności, fale popychały te śmieci w stronę wydm.

rdzawy biegus muszelki plaża
Danego słowa dziecku, trzeba dotrzymywać. Morze oprócz śmieci wyrzucało też dużo muszelek, miałem z czego wybierać.

Biegus rdzawy, którego początkowo wziąłem za biegusa zmiennego

Gdy doszedłem do znaku, usiadłem na piasku. Chciałem poczekać na ptaki i się doczekałem. Trochę to trwało i z początku nie zanosiło się na pełen pozytywnych emocji koniec dnia. Jakieś 50 metrów ode mnie, w stronę portu, więc już na terenie rezerwatu, zobaczyłem małe ptaki. Podniosłem lornetkę do oczu i zobaczyłem pięć osobników biegusa rdzawego.

znak ptasi raj biegus rdzawy
Znak, do którego chciałem tyle razy dojść.

Minął okrągły rok. Wtedy również był wrzesień, lecz pogoda zdecydowanie lepsza. No i miejsce inne. Oddalone od Gdańska od jakieś 300 km, licząc odległość wzdłuż wybrzeża. Próbowałem zrobić zdjęcia, ale nie były one najlepsze, bo i odległość duża.

Po przejściu 200, może 300 metrów znowu siedziałem na piasku. W dość bliskiej odległości ode mnie, zauważyłem biegusy rdzawe. Dokładnie trzy osobniki. Przemieszczały się w moją stronę, aż w końcu stanęły na kilka minut. Rozpoczęła się sesja zdjęciowa. 

W roli głównej biegus rdzawy. Rezultaty możecie zobaczyć niżej. Póki co, są to moje najlepsze zdjęcia tego ptaka.

Metryczka

  • Gromada – ptaki
  • Rząd – siewkowe
  • Rodzina – bekasowate
  • Gatunek – biegus rdzawy
  • Długość ciała – ok. 24-26 cm
  • Rozpiętość skrzydeł – ok. 50 cm
  • Masa ciała – ok. 80-200 g
  • Występowanie – w Polsce tylko w okresie przelotów (kwiecień – maj, sierpień-październik)
  • Ochrona – gatunek objęty ścisłą ochroną w Polsce

Biegusy rdzawe, ale także inne gatunki z tej rodziny, możemy obserwować w Polsce tylko podczas ich migracji. 

Na wiosnę, w kwietniu i w maju oraz na jesieni, od sierpnia do października. Podczas obserwacji migracji jesiennej, mamy większą szansę na zobaczenie tego ptaka, bowiem wtedy jest u nas liczniejszy.

Biegus rdzawy w obiektywie

biegus rdzawy
Pierwsze w tym roku biegusy rdzawe, które udało się mi zaobserwować.
Biegus rdzawy. Calidris canutus.
Biegus rdzawy. Calidris canutus.
Biegus rdzawy. Calidris canutus.
Biegus rdzawy. Calidris canutus.
Biegus rdzawy. Calidris canutus.
Biegus rdzawy. Calidris canutus.
Biegus rdzawy. Calidris canutus.
Biegus rdzawy. Calidris canutus.
Biegus rdzawy. Calidris canutus.
Biegus rdzawy. Calidris canutus.

Spędziłem obok trójki ptaków dobrze kilkanaście minut, aż w końcu postanowiłem iść dalej. Powoli podniosłem się i w dużej odległości obszedłem biegusy, aby ich nie spłoszyć. Kilkaset metrów dalej, znowu natknąłem się na ptaki tego gatunku. Nie wiem czy były to te same, czy może inne osobniki. Nałóg fotograficzny znowu dał o sobie znać, czyli zacząłem robić kolejne zdjęcia.

Biegus rdzawy. Calidris canutus.
Biegus rdzawy. Calidris canutus.
Biegus rdzawy. Calidris canutus.
Biegus rdzawy. Calidris canutus.

Zaczęło robić się ciemno, więc postanowiłem wracać. Kiedy opuszczałem teraz plaży, po raz kolejny zaczęło padać, więc przyspieszyłem kroku. Wychodząc z lasu o mały włos nie dostałem zawału. Z gęstwiny krzaków, wypadło nagle dość duże stado dzików, które najwyraźniej coś wypłoszyło. Dzików się nie boję, jak też innych dzikich zwierząt, ale sposób w jaki się spotkaliśmy przyprawił mnie o bardzo szybkie bicie serca. Tak jak szybko i niespodziewanie się pojawiły, tak szybko zniknęły między drzewami po drugiej stronie leśnej ścieżki.

Do swojego pokoju doszedłem już bez przygód. Zrobiło się już ciemno, więc po kolacji rozpocząłem przygotowania do kolejnego, ostatniego dnia na Pomorzu.

Muszę się przyznać, że po piątku, czyli pierwszym dniu mojego pobytu, nie robiłem sobie większych nadziei na jakiekolwiek spotkania z migrującymi ptakami. A tu proszę. Dzień, który pod względem pogody miał być najgorszy, wcale taki nie był. Spotkałem sieweczkę obrożną, której jeszcze nigdy nie widziałem. Po raz pierwszy (jak się ostatnio okazało) mogłem obserwować biegusy rdzawe, które początkowo wziąłem za biegusy zmienne i to w liczbie, o której nawet nie śniłem, bo myślałem sobie jak spotkam jednego to już będzie fajnie. Do tego na koniec przygoda z dzikami. Wystarczyło parę godzin, abym zaliczył ten wyjazd do udanych. Los w końcu wynagrodził mi paskudną pogodę podczas tegorocznych wyjazdów.

Mam w przyszłorocznych planach powrót na Wyspę Sobieszewską. Mam nadzieję, że na dłużej.

Tyle na dzisiaj. W najbliższym czasie oczekujcie jeszcze dwóch wpisów z Pomorza.

]]>
https://przygodyprzemka.pl/biegus-rdzawy/feed/ 2
Spotkania ze zwierzętami – Sieweczka obrożna https://przygodyprzemka.pl/sieweczka-obrozna/ https://przygodyprzemka.pl/sieweczka-obrozna/#respond Wed, 06 Dec 2017 10:23:27 +0000 http://przemekzwiedza.pl/?p=2487 Czytaj więcej from Spotkania ze zwierzętami – Sieweczka obrożna

]]>

Wpis ten jest nie jako kontynuacją poprzedniego (LINK), choć został dodany do serii Spotkania Ze Zwierzętami.

W sobotę obudziłem się jak głupi o 4 nad ranem. Gdyby jeszcze nie padało, zrobiłbym to specjalnie, aby wyszykować się na nadmorski wschód słońca. Spać się mi odechciało, w telewizji albo powtórki, albo disco polo, którego nie cierpię. Zwlokłem się z łóżka, by zaparzyć kawę. Gdy wróciłem z czarnym, parującym płynem, bez którego nie mogę przeżyć, położyłem się na łóżku i zająłem się czytaniem. Co chwila spoglądałem na okno, ale deszcz nadal padał. Wg prognoz miał to być najgorszy dzień mojego pobytu na Pomorzu, pod względem opadów. Wszystko zmieniło się koło godziny 10. Przestało padać, nawet słońce, próbowało nieśmiało wyjść zza chmur.

Wiedziałem, że nie mam czasu do stracenia. Zostawiłem książkę, niedopitą drugą kawę, zabrałem spakowany wczoraj (przezornie) plecak z aparatem i prawie wybiegłem na ulicę. Plan na ten dzień był prosty. Dojść do granicy Rezerwatu Ptasi Raj od strony morza. Żeby nie było tak prosto i nudno, bo droga była praktycznie prosta jak drut, postanowiłem przejść się ścieżką edukacyjną we wspomnianym rezerwacie. Zajęło mi to około godzinę.

las sieweczka obrożna
Las

Po drodze widziałem trochę grzybiarzy i biegaczy. Wszyscy korzystali z przerwy w opadach. Na trasie ścieżki znajdują się dwie platformy widokowe, z jednej nic nie widać, bowiem pole obserwacji na Jezioro Karaś jest bardzo zarośnięte. Druga platforma znajduje się nad brzegiem Jeziora Ptasi Raj. Z tej widać już więcej. Przede wszystkim dlatego, że ma dwa piętra (na drugie nie wszedłem, bo na pierwszym i tak mną nieźle targał wiatr). Na jeziorze kilkadziesiąt, jak nie blisko setka łysek, kilkanaście łabędzi, a oprócz tego kilka osobników kormoranów no i wszędobylskie mewy. Zdjęć nie ma, bo wszystkie te ptaki były zbyt daleko dla moich obiektywów. Po zejściu ze ścieżki edukacyjnej, wszedłem na ścieżkę, która zaprowadziła mnie nad morze.

Pierwsze wrażenie. Pusto. Nawet mew nie było. Zacząłem iść w kierunku granicy rezerwatu. W miarę upływu metrów, pokazały się mewy. Nie zwracałem na nie większej uwagi, bo zdjęć mew mam sporo, skupiałem się na patrzeniu w piasek, wypatrywałem biegusów. Tych jednak nie było. Był za to inny ptak. Ptak, którego jeszcze nigdy nie dane mi było obserwować.

Sieweczka obrożna.

A dokładniej młodociany osobnik sieweczki obrożnej. Ptak uciekał przed wzburzoną wodą. Zachowywałem bezpieczną odległość. Nie chciałem płoszyć ptaka, ale ten i tak nie zwracał na mnie uwagi, gdy starałem podejść go bliżej. Usiadłem w końcu na piasku i zacząłem robić zdjęcia. Co nie było łatwe, bo ptak co chwila był w ruchu, uciekając przed falami, zalewającymi plażę. A morze było dzisiaj niespokojne, czasami woda dochodziła do połowy wąskiego odcinka piasku.

W pewnym momencie sieweczka obrożna odleciała na tyle daleko, że musiałem wstać. Szedłem za ptakiem, nadal zachowując bezpieczną odległość. W pewnym momencie zaczął znowu padać deszcz. Nie duży, więc nie dawałem za wygraną.

Metryczka

  • Gromada: ptaki
  • Rząd: siewkowe
  • Rodzina: sieweczkowate
  • Gatunek: sieweczka obrożna
  • Długość ciała: ok. 18-20 cm
  • Rozpiętość skrzydeł: ok. 40-57 cm
  • Masa ciała: ok. 40-80 g
  • Występowanie: w Polsce nielicznie (ok. 400 par lęgowych); gniazduje na wybrzeżu oraz środkowych biegach Wisły, Narwi, Bugu i Warty
  • Ochrona: w Polsce gatunek ten jest objęty ścisłą ochroną gatunkową
Sieweczka obrożna
Sieweczka obrożna
Sieweczka obrożna
Sieweczka obrożna
Sieweczka obrożna
Sieweczka obrożna

Ptak się znowu uspokoił i zaczął grzebać dziobem w piasku. Ja natomiast na powrót usiadłem i zacząłem robić zdjęcia. Żałowałem, że nie mam obiektywu z mocniejszą ogniskową, bo zdjęcia byłyby lepsze.

Niestety moja sielanka szybko się skończyła. Znowu przyszła potężna fala, która przegoniła sieweczkę obrożną. Tym razem ptak odleciał daleko. Zaczął też padać większy deszcz, więc postanowiłem spakować manatki i wrócić na obiad do pokoju.

Postanowiłem sobie, że jeśli nie będzie zbytnio padać duży deszcz, wrócę tu jeszcze po obiedzie. Czy wróciłem? Dowiedzie się z kolejnego wpisu z serii Spotkania ze zwierzętami.

]]>
https://przygodyprzemka.pl/sieweczka-obrozna/feed/ 0
Spotkania ze zwierzętami – Sikora modraszka https://przygodyprzemka.pl/sikora-modraszka/ https://przygodyprzemka.pl/sikora-modraszka/#respond Mon, 28 Aug 2017 10:48:24 +0000 http://przemekzwiedza.pl/?p=2361 Był poniedziałek, 1 maja 2017 roku. Dzień wcześniej wróciłem znad Biebrzy. O tej wyprawie, możecie przeczytać tutaj. Wstałem rano i od razu zaczęło mnie nosić. Ciągnęło mnie do lasu. Sprawił to zapewne niedosyt, spowodowany tym, że przywiozłem mizerną ilość dobrej jakości zdjęć ptaków. Większość fotek to zdjęcia dokumentacyjne, które średnio nadają się do publikacji.

[...]

Czytaj więcej from Spotkania ze zwierzętami – Sikora modraszka

]]>
Był poniedziałek, 1 maja 2017 roku. Dzień wcześniej wróciłem znad Biebrzy. O tej wyprawie, możecie przeczytać tutaj. Wstałem rano i od razu zaczęło mnie nosić. Ciągnęło mnie do lasu. Sprawił to zapewne niedosyt, spowodowany tym, że przywiozłem mizerną ilość dobrej jakości zdjęć ptaków. Większość fotek to zdjęcia dokumentacyjne, które średnio nadają się do publikacji.

Wypiłem małą czarną, zjadłem szybkie śniadanie i po chwili byłem już w drodze do lasu.

Pogoda jak na razie dopisywała. W końcu. Był przecież maj, a temperatura taka, jak powinna być na początku kwietnia. Ptakom słońce też chyba służyło, bo tylko wszedłem na leśną ścieżkę, a już do moich uszu docierał ptasi harmider. Najwyraźniej było słychać pisklęta, które domagały się od swoich rodziców śniadania. Pomimo, że ptaki słyszałem, to ich nie widziałem. Co chwila kątem oka, widziałem ruch wśród koron drzew.

Korzystając ze słonecznej pogody, na leśne ścieżki powychodziły żuki leśne, które czekają w kolejce na opis w tej serii. Też tak macie, że gdy widzicie tego owada, to nie możecie przejść obok niego bez zrobienia mu zdjęcia?

Metryczka

  • Gromada: ptaki
  • Rząd: wróblowate
  • Gatunek: sikora modra
  • Długość ciała: 11,5 – 11,8 cm
  • Rozpiętość skrzydeł: 17,5 – 20 cm
  • Masa ciała: 9 – 13 g
  • Rozród: 1-2 lęgi w roku, 10-16 jaj, które wysiadywane są przez ok. 14 dni, młode ptaki opuszczają gniazdo po 16-22 dniach
  • Występowanie: teren całej Polski
  • Ochrona: sikory modre nie są objęte ochroną gatunkową na terenie Polski
Żuk leśny sikora modraszka
Żuk leśny

Szedłem sobie lasem, przyglądając się pobliskim drzewom, w nadziei, że uda się mi spotkać kowalika lub pełzacza leśnego. Przez moment widziałem mysikrólika, ale został przepłoszony przez przelatującego nisko kosa, który spieszył się pewnie do swoich pociech. Doszedłem do jezdni, przeciąłem ją i szedłem teraz drogą gruntową, ciągnącą się skrajem lasu. W pewnym momencie zobaczyłem jakiś ruch na młodym buku, który rósł tuż obok drogi. Przystanąłem i po chwili zobaczyłem sikorę modraszkę, która najpierw usiadła na gałęzi, a potem wleciała  w szczelinę, mniej więcej po środku drzewa. Sytuacja powtórzyła się kilkukrotnie. Utwierdziłem się w przekonaniu, że sikora modraszka, zakłada tutaj gniazdo. W międzyczasie rozstawiłem statyw i na jednym aparacie zacząłem kręcić film, który będziecie mogli zobaczyć na końcu tego wpisu, a drugim zacząłem robić zdjęcia. W końcu nie codziennie można podglądać przygotowania do wyprowadzenia lęgu.

Sikora modraszka
Sikora modraszka jeszcze na gałęzi, a za chwilę zniknie w szczelinie drzewa

Sikora modra, czy też modraszka, ma charakterystyczne niebiesko-żółte upierzenie. Modraszki gnieżdżą się w obficie podszytych lasach liściastych i mieszanych. Można je spotkać również w żywopłotach, parkach czy sadach. Sikora modraszka swoje lęgi wyprowadza zwykle w dziuplach drzew liściastych (szczelina w buku, była zapewne substytutem dziupli). Gniazdo potrafią też założyć w starych skrzynkach pocztowych oraz budkach lęgowych, z małym otworem wejściowym. Modraszki, wiosną i latem, żywią się owadami i pająkami. Jesienią głównym składnikiem diety są owady zimujące w trzcinach. Zimą natomiast żywią się one główne nasionami, które często pobierają z karmników. Stałem na drodze zafascynowany tym, co zobaczyłem. Cały czas prowadziłem tę obserwacje z bezpiecznej odległości. Z bezpiecznej oczywiście dla ptaka, którego nie chciałem w żaden sposób niepokoić czy spłoszyć. Gdybym to zrobił, sikora modraszka, mogłaby opuścić to miejsce. Nie miałem pewności, czy to nowe gniazdo, czy też może w środku znajdują się jajka. Stałem więc i obserwowałem ptaka. Po chwili zobaczyłem samca, który pilnował swojej wybranki. Przypomniała się mi sytuacja sprzed kilku lat. Chodzą po lesie, chyba w marcu, lub na początku kwietnia, miałem okazję podpatrzeć kopulację sikor modraszek. Niżej zamieszczam zdjęcie z tego wydarzenia (a obawiałem się, że go nie mam, spędziłem kilka dni na przeglądaniu moich zasobów fotograficznych zanim je znalazłem).

sikora modraszka
Kopulujące sikory modre

A było to tak. Najpierw ptaki uganiały się za sobą, by w pewnym momencie upaść na ziemię, jedna po drugiej i rozpocząć proces przedłużania gatunku. Była to wtedy dla mnie nowa sytuacja. Kiedy spadła na ziemię pierwsza z sikor, nie wiedziałem przez moment co się dzieje. Dopiero po chwili, gdy dołączyła do pierwszej druga, zrozumiałem czego jestem świadkiem. Teraz mogłem podglądać inny etap w procesie przedłużania gatunku przez sikory modraszki. Ptaki co chwila przylatywały do drzewa, aby zaraz odlecieć i wrócić z budulcem w dziobach. A to listek, a to mech oderwany z pobliskiego dębu szypułkowego. Zrobiłem kilkanaście zdjęć, z których kilka możecie niżej oglądać.

Sikora modraszka z kawałkiem mchu
Sikora modraszka z kawałkiem mchu
sikora modraszka
Udało się mi uchwycić moment, w którym sikora wlatuje do szczeliny w buku

Nie chciałem im dłużej przeszkadzać, więc złożyłem sprzęt i poszedłem dalej. Wracając do domu, przechodziłem znowu obok tego drzewa, a sikory nadal zajęte były “meblowaniem” swojego “mieszkania”. Po około dwóch tygodniach wróciłem w te miejsce, ale nie zastałem już sikor. Może zmieniły miejsce, może stało się coś innego. Nie wiem. Miałem nadzieję, że będę mógł podejrzeć młode sikory. Wszystko jeszcze przede mną. Widziałem kopulację ptaków, po kilku latach zakładanie gniazda, a być może znowu za parę lat, będzie mi dane obserwacja młodych modraszek.

]]>
https://przygodyprzemka.pl/sikora-modraszka/feed/ 0
Spotkania ze zwierzętami – Sarna #2 https://przygodyprzemka.pl/spotkania-ze-zwierzetami-sarna-2/ https://przygodyprzemka.pl/spotkania-ze-zwierzetami-sarna-2/#respond Tue, 23 May 2017 13:10:37 +0000 http://przemekzwiedza.pl/?p=2212 Czytaj więcej from Spotkania ze zwierzętami – Sarna #2

]]>
Sarna europejska to jeden z najczęściej widywany przeze mnie przedstawiciel dziko żyjących ssaków. Mimo tego, ani na trochę nie nudzi się mi podglądanie tych zwierząt. Nie inaczej było na początku roku, zaraz po pierwszym spotkaniu. Dla tych, którzy nie mieli okazji przeczytać poprzedniej części, link do wpisu tutaj.

Pogoda dopisywała, zlecenia z resztą też. Dlatego musiałem czekać do weekendu, kiedy to robię sobie wolne, a do komputera podchodzę tylko w celach rozrywkowych. Nadeszła sobota. Pogoda była ładna, temperatura powietrza koło 0 st. Celsjusza. Wybrałem się tym razem do lasu, który przecinany jest przez tory kolejowe. Po przejściu około 3 kilometrów, byłem za przejazdem kolejowym. Szedłem przed siebie, rozglądając się na boki. W lesie cisza, czasami tylko para kruków przeleciała na koronami drzew, wrzeszcząc na siebie, a może na mnie? Dochodziłem do miejsca, w którym leśnicy postawi paśnik. Nie chcąc płoszyć ewentualnych bywalców leśnej stołówki, musiałem zachować szczególną ostrożność. Szedłem bardzo powoli.

Co i raz patrzyłem pod nogi, czy aby nie nadepnę na jakaś gałązkę, której odgłos łamania, zdradzi moją obecność. Niestety, przy paśniku było pusto. Ostrożnie wycofałem się do głównej drogi leśnej i kontynuowałem swój spacer. Po przejściu może 200 metrów, doszedłem do drogi zagrodzonej biało-zielonym szlabanem. Ominąłem szlaban. Po swojej lewej stronie zobaczyłem sarny, które w odległości może mniej więcej 100 metrów, pasły się wśród jodeł. Szedłem powoli przed siebie, licząc, że uda się mi podejść na tyle blisko, aby zrobić dobre zdjęcie. Jednak to, co zobaczyłem po przeciwnej stronie ścieżki, przeszło wszelkie dotychczasowe oczekiwania.

W małym dołku, kilkanaście kroków ode mnie, leżała sobie sarna. Kompletnie nic sobie nie robiła z mojej obecności, a przecież sarny są bardzo płochliwe. Pomyślałem sobie, może jest chora bądź ranna. Jak się później okazało, myliłem się. Zrobiłem kilka zdjęć i poszedłem dalej, zostawiając ssaka w spokoju.

Sarna spotkania ze zwierzętami
W małym dołku, kilkanaście kroków ode mnie, leżała sobie sarna.
Sarna spotkania ze zwierzętami
Kompletnie nic sobie nie robiła z mojej obecności

Doszedłem po chwili do skrzyżowania leśnych ścieżek. Odkryłem wtedy kolejny paśnik, ale przy nim również nie było zwierząt. Skręciłem w prawo i obszedłem cały oddział leśny dookoła. Saren już nie spotkałem. Wróciłem jeszcze do miejsca, w którym leżała sarna, tej również już nie było. Zawróciłem się do domu. Nastała niedziela. Nie mając nic lepszego do roboty, postanowiłem wybrać się znowu do lasu. Poszedłem dokładnie w to samo miejsce, co minionego dnia. Droga przez las zrobiła się niebezpieczna. W sobotę świeciło słońce, śnieg się trochę rozpuścił, a w nocy drogę pokryła warstwa lodu i świeżego puchu. Musiałem ostrożnie iść, aby nie wywinąć orła, choć kilkukrotnie ta sztuka prawie by mi się udała. Doszedłem w końcu do miejsca wczorajszego spotkania z sarną. W lesie pusto. Było to na tamten moment jedyne moje tak bliskie spotkanie z sarną europejską w życiu. Postanowiłem wycofać się do głównej drogi i pójść nią jeszcze dalej. Doszedłem do pola, które sąsiaduje z lasem. Na jego końcu stały dwie sarny. Wydaje mi się, że to był jeden osobnik dorosły i jeden młodociany, bowiem zauważyłem różnice przy wzroście zwierząt.

Sarna spotkania ze zwierzętami
Sarny na polu

Popatrzyliśmy się trochę na siebie. W końcu sarny weszły między brzozy i zniknęły mi z oczu. Postałem chwilę w nadziei na powrót zwierząt, ale się nie doczekałem. Zacząłem wracać do domu. Szedłem powoli, bowiem z jednej strony nie chciałem wylądować tyłkiem na drodze, z drugiej zaś zachowywałem czujność na wypadek spotkania z sarnami. Nagle przed sobą zobaczyłem sarnę, która stała na rozwidleniu dróg. Udało się mi zrobić zdjęcie, zanim ta schowała się między drzewami.

Sarna spotkanie ze zwierzętami
Nagle przed sobą zobaczyłem sarnę, która stała na rozwidleniu dróg.

Do domu wróciłem już bez żadnych przygód. Po kilku dniach chciałem wrócić do lasu, ale zaczęła się lutowa wycinka drzew i odgłosy pracy leśnego sprzętu chyba wypłoszyły zwierzęta w inne rejony, bo nie było mi dane przez kilka dni obserwować saren. Którejś niedzieli, kiedy nie były prowadzone prace w lesie, wróciłem w miejsce, gdzie spotkałem leżącą sarnę. Udało się mi wtedy podejrzeć zwierzęta, które korzystały z okazji i skubały świeżo ścięte gałązki sosen. Chwilę potem, schowany za pniem sosny, widziałem jak kolejne osobniki szły w miejsce wycinki na posiłek.

Sarna spotkania ze zwierzętami
Sarna korzystająca z okazji. Leśnicy często zostawiają świeżo ścięte gałązki dla zwierząt.
Sarna spotkania ze zwierzętami
Kolejna sarna zmierzająca na posiłek

Przyszła odwilż, a prace w lesie spowodowały, że drogi w lesie stały się trudne do przejścia. Od tego czasu nie udało się mi wrócić w to miejsce, choć praktycznie co kilka dni widuję sarny w różnych miejscach w mojej okolicy. Następnym bohaterem cyklu będzie ptak. Jaki? Dowiecie się tego niebawem.

]]>
https://przygodyprzemka.pl/spotkania-ze-zwierzetami-sarna-2/feed/ 0
Spotkania ze zwierzętami: Biegus zmienny https://przygodyprzemka.pl/biegus-zmienny/ https://przygodyprzemka.pl/biegus-zmienny/#respond Sun, 19 Mar 2017 10:22:27 +0000 http://przemekzwiedza.pl/?p=2112 Czytaj więcej from Spotkania ze zwierzętami: Biegus zmienny

]]>
Moje spotkanie z biegusem zmiennym było identyczne jak poprzednie, czyli całkowicie przypadkowe.

Spacerowałem brzegiem Morza Bałtyckiego pewnego sobotniego, wrześniowego wieczoru. Z jednej strony podziwiałem ruiny kościoła św. Mikołaja w Trzęsaczu, a z drugiej czekałem na zachód słońca. Był to mój główny cel. Chciałem zrobić kilka zdjęć, chowającej się w morzu złotej tarczy. Nie było już tak ciepło, jak w ciągu dnia, dlatego spacerowałem sobie, a fale obmywały mi stopy.

Wokół mnie krążyły mewy. Przekrzykując się nawzajem, raz siadały na falochronie, raz na falującej wodzie. Kilkanaście kroków przede mną zobaczyłem innego przedstawiciela skrzydlatego bractwa. Z początku nie byłem w stanie rozpoznać gatunku. Chwyciłem aparat, zrobiłem zdjęcie, aby upamiętnić spotkanie z ptakiem, którego jeszcze nigdy nie widziałem. Usiadłem na piasku. Z plecaka wyciągnąłem swój podręczny atlas ptaków. Zacząłem wertować książkę, próbując odnaleźć ów gatunek, porównując zdjęcia z atlasu ze zdjęciem zrobionym przed momentem. Okazało się, że moim “nowym znajomym” jest biegus zmienny.

Metryczka

  • Gromada – ptaki
  • Rząd – siewkowe
  • Rodzina – bekasowate
  • Gatunek – biegus zmienny
  • Długość ciała – 15-30 cm
  • Rozpiętość skrzydeł – 35-40 cm
  • Masa ciała – 30-85 g
  • Występowanie – w Polsce tylko w okresie przelotów (maj, sierpień-wrzesień)
  • Ochrona – gatunek objęty ścisłą ochroną w Polsce
mewy biegus krzywodzioby
Wszędobylskie mewy albo siadały na falochronie, albo na wodzie
Biegus zmienny
Biegus zmienny

Jest to gatunek, który w naszym kraju można spotkać tylko w czasie przelotów jesiennych lub wiosennych. Ptaki lecą wtedy z terenów lęgowych do Afryki i z powrotem.

Mój “znajomy” chodził, podobnie jak ja, brzegiem morza, z tą różnicą, że on zapewne szukał pożywienia, kiedy ja czekałem na zachód słońca.

Ptak ten nie był zbytnio płochliwy, o ile nie podchodziłem za blisko. Kiedy robiłem krok za daleko, odskakiwał na kilka metrów i zaraz wracał do porzuconej przed chwilą czynności.

Biegusy zmienne są gatunkiem arktycznym, gnieżdżą się w wilgotnej, turzycowej tundrze. Większość z nich zimuje w Afryce, a nieliczne również w krajach południowej Europy. Ptaki te odżywiają się bezkręgowcami, takimi jak: pierścienice, małe małże i ślimaki oraz owady.

W czasie lęgu, zakładają swoje gniazda w ziemi, w pobliży wody. W wyścielonym trawą i porostami gnieździe, samica biegusa zmiennego, składa zazwyczaj 3-4 jaja, które potem wysiaduje przez około trzy tygodnie. Młode ptaki potrafią latać po 14-16 dniach od wyklucia.

Poobserwowałem chwilę biegusa. Nie zwracał zbytnio uwagi na mnie, ani na innych ludzi, którzy przyszli na plażę z tego samego powodu, co ja. Tylko u mnie zachód słońca zszedł na drugi plan, bo nawet jeśli bym go przegapił, to jutro też jest dzień. Biegusów w Polsce codziennie nie można obserwować. Suma summarum i tak zrobiłem kilka fotek zachodzącego słońca.

Biegus zmienny
Biegus zmienny
Biegus zmienny
Biegus zmienny
Biegus zmienny
Biegus zmienny
Zachód słońca nad Morzem Bałtyckim
Zachód słońca na Morzem Bałtyckim

Spotkaliście kiedyś biegusa zmiennego lub jego kuzynów? Zachęcam do dzielenia się swoimi obserwacjami w komentarzach oraz zdjęciami na Facebooku pod linkiem do tego posta.

Mam nadzieję, że w przyszłości dane mi będę tak niespodziewane obserwacje rzadkich w naszym kraju gatunków zwierząt, jak moje spotkanie z biegusem krzywodziobym na plaży w Trzęsaczu.

]]>
https://przygodyprzemka.pl/biegus-zmienny/feed/ 0
Spotkania ze zwierzętami : Sarna #1 https://przygodyprzemka.pl/sarna-1/ https://przygodyprzemka.pl/sarna-1/#respond Tue, 07 Mar 2017 11:00:40 +0000 http://przemekzwiedza.pl/?p=2073 Jak już wiecie z poprzedniego wpisu z serii Spotkania ze zwierzętami, mam coś w stylu obsesji na punkcie obserwacji i fotografowania dzikich zwierząt. Jeden spacer do lasu w tegoroczne, styczniowe popołudnie sprawił, że “choroba” wróciła i to ze zdwojoną siłą.

[...]

Czytaj więcej from Spotkania ze zwierzętami : Sarna #1

]]>
Jak już wiecie z poprzedniego wpisu z serii Spotkania ze zwierzętami, mam coś w stylu obsesji na punkcie obserwacji i fotografowania dzikich zwierząt. Jeden spacer do lasu w tegoroczne, styczniowe popołudnie sprawił, że “choroba” wróciła i to ze zdwojoną siłą.

Wybrałem się do lasu w zasadzie tylko po to, aby zrobić kilka zdjęć ośnieżonych drzew i wrzucić je potem na Instagram. Świeciło słońce, mróz zbytnio nie dawał się we znaki, więc były to idealne warunki na popołudniowy spacer. Chciałem choć na chwilę oderwać się od pracy.

Minąłem cementownię i skręciłem w las. Szedłem powoli, rozglądając się na boki. Miałem nadzieję, że przy okazji uda mi się zaobserwować jakąś sikorkę czy innego przedstawiciela skrzydlatego bractwa. Jakieś sto, może dwieście metrów przede mną coś mignęło przez leśną ścieżkę. W pierwszej chwili pomyślałem, że to może jakiś bezpański pies, bo przecież nie odszedłem zbyt daleko od zabudowań. Po chwili sytuacja powtórzyła się. Tym razem patrzyłem już na wprost w to miejsce. To nie był żaden pies, to były sarny.

Wtedy moja “choroba” wróciła. Zacząłem robić zdjęcia, bo aparat miałem w dłoniach od momentu wejścia do lasu. Nic jednak z nich nie wyszło.

Metryczka

  • Gromada: ssaki
  • Rząd: parzystokopytne
  • Rodzina: jeleniowate
  • Rodzaj: sarna
  • Gatunek: sarna europejska
  • Długość ciała: 95-140 cm
  • Masa ciała: 15-35 kg
  • Długość życia: 5-12 lat
  • Występowanie: w Polsce pospolita, najliczniej występuje w zachodniej części kraju
  • Samica: koza
  • Samiec: kozioł

Po pierwsze dlatego, że byłem zbyt zaaferowany całą tą sytuacją, po drugie zaś, miałem wtedy lustrzankę z obiektywem kitowym (18-55 mm), a odległość między nami była znaczna. Próbowałem po malutku, zbliżyć się do zwięrzecia, ale to nic nie dało. W  końcu sarna, wolnym krokiem, zniknęła między drzewami.

Zacząłem iść w kierunku miejsca, w którym stała i weszła między drzewa. Schowałem się nawet za jedno, po drugiej stronie ścieżki i kilka minut poczekałem, a nóż może będzie wracać. Nic z tych rzeczy. Postanowiłem wracać do domu, bowiem dzień chylił się ku końcowi.

Na następną okazję spotkania się z sarną, musiałem poczekać do weekendu. Zbyt dużo miałem pracy, a i pogoda uległa pogorszeniu.

W końcu nadeszła sobota. Koło południa spakowałem lustrzankę i superzoomowca (do lustrzanki, dysponuję póki co wspomnianym wyżej obiektywem) i ruszyłem w stronę lasu. Doszedłem wtedy do przejazdu kolejowego, bowiem u mnie tory przecinają las na dwie części. Niestety nie dane mi było spotkać, tego dnia, sarny w tym miejscu. Musiałem zadowolić się zdjęciami krajobrazowymi lub macro.

sarna europejska
Sarny ani widu, ani słychu, więc musiałem zadowolić się zdjęciami krajobrazowymi
sarna europejska
I kolejny widoczek

Wracając do domu, postanowiłem przejść się jeszcze do rezerwatu leśnego, jednego z kilku w Nadleśnictwie Mińsk. Nie robiłem sobie jednak zbytnio nadziei.

Idąc lasem, drogę przecięły mi trzy sarny. Wypadły z jednej gęstwiny krzaków, by zaraz zniknąć w drugiej. Szedłem dalej. Ścieżka skręcała akurat tak, że spotkane sarny (o ile zatrzymały się gdzieś niedaleko) powinienem mieć po prawej ręce. Szedłem, a raczej brnąłem przez śnieg. Ścieżka w tym miejscu, sądząc po stanie wydeptania śniegu, była mało uczęszczana, więc moje szanse na spotkania ze zwierzętami wzrastały, choćby tylko czysto matematycznie.

Doszedłem do skrzyżowania leśnych ścieżek. Już miałem iść dalej przed siebie, kiedy jakiś wewnętrzny głos kazał mi przekręcić głowę w prawą stronę. Na lekkim wzniesieniu stały dwie sarny i skubały gałązkę sosny, która pod naporem śniegu, oderwała się od drzewa. Chwyciłem za aparat i zacząłem robić zdjęcia. Wstępnie wydawały mi się super, ale później, przeglądając je na komputerze, stwierdziłem, że są delikatnie mówiąc “ciut” nie ostre, a szum na nich taki, że szkoda gadać. Taki jest mój superzoomowiec, w słabym świetle kiepsko sobie radzi ze zdjęciami na maksymalnym zoomie optycznym. Z resztą oceńcie zdjęcie sami, które jakiś czas temu opublikowałem na Instagramie (choć lepiej te szumy widać na powyższym zdjęciu głównym).

Post udostępniony przez PrzemekZwiedza (@przemekzwiedza) 12 Lut, 2017 o 2:40 PST

Kiedy opuściłem aparat sprzed oczu, zobaczyłem, że sarny zniknęły. Nawet nie wiem, w którym momencie. W reszcie mogłem zaliczyć ten spacer do udanych. Na lepsze, technicznie, zdjęcia jeszcze przyjdzie pora. Po tym spotkaniu moja “choroba” przybrała na sile i ciągle o sobie przypomina.

Jak pisałem na Instagramie, było to moje pierwsze spotkanie z sarnami w tym roku (tego epizodu sprzed kilku dni nie liczę), jednak nie ostatnie. Nazbierało się materiału na kilka kolejnych części.

Następny wpis z serii Spotkania ze zwierzętami już nie długo. Póki co zapraszam do dzielenia się w komentarzach swoimi spotkaniami z sarnami. Na Facebooku, możecie podzielić się swoimi zdjęciami, w komentarzach pod linkiem do tego wpisu.

]]>
https://przygodyprzemka.pl/sarna-1/feed/ 0